Naga Markets



Tydzień rozpoczyna się od umiarkowanego osłabienia złotego, wzrostów cen surowców i pogłębienia spadków na Wall Street. To znak, że niezmiennie w centrum uwagi utrzymują się fluktuacje na rynku obligacji USA.

  • Notowania EUR/PLN odbijają w kierunku 4,50. Oznacza to, że wzrost zachodzi w obrębie lutowego przedziału wahań 4,47-4,51.
  • Dopiero jego sforsowanie otwieraloby drogę do głębszej przeceny złotego. Kurs dolara powraca powyżej 3,70 zł, ale ubiegły tydzień potwierdził, że wśród inwestorów nie ma zainteresowania grą na silne spadki EUR/USD.
  • Niezmiennie mocny pozostaje funt. GBP/PLN jest już w okolicy 5,20 i nic nie zwiastuje, by inwestorzy mieli się odwrócić od brytyjskiej waluty.

Te artykuły również Cię zainteresują




Rynek obligacji dzierży palmę pierwszeństwa

Na rynkach finansowych na początku tego roku wszystko kręci się wokół długu. Wzrost rentowności obligacji skarbowych ma swoje źródła w przekonaniu, że globalne odbicie wzrostu gospodarczego wspomagane wysiłkami rządów i banków centralnych skutkować będzie powrotem inflacji (więcej na ten temat pisaliśmy w ubiegłotygodniowej analizie). Dominacja tej tendencji nie budzi najmniejszych wątpliwości, ale skrajnie różne głosy pojawiają się odnośnie do przebiegu i znaczenia zachodzących procesów. Pojawiają się pytania, czy rosnące dochodowości nie podkopują hossy na globalnych rynkach akcji.

Część inwestorów może obawiać się przegrzania amerykańskiej gospodarki, która lada moment ma zostać wsparta dodatkowym pakietem pomocowym. Jest też grupa inwestorów, która chciałaby zacząć obstawiać, że Rezerwa Federalna jeszcze w tym roku porzuci ratunkowy kształt polityki. Szkopuł w tym, że żadna z tych frakcji nie ma po swojej stronie wystarczających argumentów. Informacje płynące z gospodarki np. USA są sprzeczne: silny wzrost dynamiki sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej kontrastuje ze słabością rynku pracy. Inflacja, choć niechybnie będzie się nasilać, to na razie nie wykazuje oznak wymykania się spod kontroli. Więcej pisaliśmy na ten temat w czwartek. Przekłada się to na atmosferę wyczekiwania i rwane, szarpane ruchy kursów walut.

Koniec końców, zakładamy, że z bieżącego zamieszania dolar wyjdzie słabszy, a rynki ryzykownych walut silniejsze. Trudno jednak nie dostrzegać, że w momentach nerwowej wyprzedaży obligacji najbardziej ryzykowne waluty z naszego koszyka (m.in. rubel) dostają w kość. Tarapaty te należy jednak postrzegać jako przejściowe.

Tydzień bankierów centralnych

Kluczowa dla przyszłych tendencji będzie reakcja ze strony banków centralnych. Kolejne dni to cały festiwal ich wystąpień. W poniedziałek Christine Lagarde przemawia w Parlamencie Europejskim, dzień później szef Rezerwy Federalnej, Jerome Powell zeznawać będzie w Kongresie, a na środę zaplanowane jest wystąpienie wiceprezesa Richarda Claridy.

Jeśli chodzi o odczyty makroekonomiczne, to obok poniedziałkowego odczytu Ifo, który potwierdził pozytywne wnioski płynące z piątkowego odczytu PMI dla Niemiec, uwaga skupi się na czwartkowej porcji informacji z rynku pracy USA oraz piątkowych odczytach preferowanej przez Fed miary presji cenowej, rewizji dynamiki PKB oraz wskaźniku nastrojów konsumenckich.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here