symbole funtaTrzecią sesję z rzędu kurs funta szterlinga (GBP) w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) zatrzymuje się na wysokości poziomu 1,28. W środę i czwartek notowania testowały niższe poziomy, jednak zamknięcia sesji miały miejsce niemal idealnie we wspomnianej strefie. Pod koniec tygodnia GBP/USD delikatnie odbija, między innymi po dobrych danych dotyczących sprzedaży detalicznej w styczniu.


Funt przetrawił porażkę premier May w parlamencie

Czwartkowy wieczór przyniósł ze sobą głosowanie w brytyjskim parlamencie nad poprawkami dotyczącymi umowy w sprawie Brexitu, którą premier May wynegocjowała w Brukseli. Chociaż rynki czekają na kolejne głosowanie zaplanowane na 27 lutego, to wczorajszy przebieg sytuacji w Izbie Gmin okazał się kolejną porażką obecnego rządu. W efekcie kurs funta osuwał się do najniższych poziomów od miesiąca, ostatecznie zamykając jednak na 1,28. GBP/USD trzecią sesję z rzędu broni więc poziomu, który zdaje się odgrywać rolę istotnego, krótkoterminowego wsparcia opierającego się presji dolara.

kurs funta 15 lutego
Kurs funta do dolara zatrzymał się na 1,28. Źródło: Tradingview.com

Istotne wsparcia i opory rysowane w tym momencie to oprócz tego 1,27 (minima z drugiej połowy stycznia) oraz 1,30 (gdzie cena była blokowana w zeszłym tygodniu). Dopiero wybicie tego zakresu pozwoli określić, czy kurs funta szykuje się do silniejszej deprecjacji (w kierunku 1,25) czy też aprecjacji (ponowny test 1,32).

Siatka średnich ruchomych (wolniejszej z dwustu okresów oraz szybszej z pięćdziesięciu ostatnich dni handlowych) znajduje się obecnie nad ceną, co sugeruje zwiększoną presję sprzedażową i większe prawdopodobieństwo realizacji scenariusza spadkowego.

Funt o wiele silniej osuwał się w czwartek do złotego (GBP/PLN) tracąc 1% (niemal 5 groszy). Piątkowa sesja przynosi jednak odbicie, w efekcie czego cena powraca nad poziom 4,92 zł.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here