Naga Markets



Bardzo często zdarza się, że złoty pozostawiony jedynie w rękach traderów z Londynu potrafi płatać niemałe figle. Tym razem jednak był spokojnie. Polska waluta utrzymuje większość zwyżek z ostatnich dni korzystając na dobrych nastrojach.

Kurs złotego (PLN) utrzymuje większość zwyżek z ostatnich dni

Środa przyniosła kontynuację optymizmu na rynkach, choć już w nieco mniejszej skali. Po rewelacjach odnośnie szczepionki w poniedziałek obserwowaliśmy nie tylko optymizm, ale także rotację od aktywów radzących sobie dobrze w okresie pandemii do tzw. Starej gospodarki. Ta jednak może powoli dobiegać końca. Patrząc na notowania indeksów (takich jak IBEX, symbol SPA35), czy poszczególnych spółek (choćby z GPW: PZU, PKO) wyceny są już bliskie maksimom z czerwca, kiedy rynek był przekonany co do szybkiej perspektywy zakończenia pandemii: gospodarki otwierały się, a ilość zakażeń lawinowo spadała. To pokazuje, że przestrzeń do kontynuacji optymizmu może nie być duża.

Amerykańska polityka zeszła nieco na drugi plan, ale proces formowania otoczenia Joe Bidena, jak i jego pierwsze decyzje będą dla inwestorów ważną wskazówką. Nieco poza głównym nurtem zainteresowania mediów toczą się dwie kwestie: sprawa antymonopolowa przeciwko Googlowi (wytoczona przez Departament Sprawiedliwości) oraz rozstrzygnięcie kwestii ByteDance (przypomnijmy, Donald Trump zagroził wyłączeniem amerykańskich operacji TikTok-a) – istotne decyzje w obydwu kwestiach poznamy w najbliższych dniach i choć do objęcia fotela prezydenta przez Bidena jeszcze sporo czasu, administracja może w pewnym stopniu antycypować preferencje nowej władzy.

Dla inwestorów to decyzja na dwóch absolutnie kluczowych płaszczyznach: regulacji spółek technologicznych oraz relacji z Chinami. W pierwszej Demokraci odgrażali się zacieśnieniem regulacji i zwiększeniem opodatkowania, w drugiej mamy sporą niewiadomą w jaki sposób nowy Biały Dom będzie odnosić się do Pekinu. Nie dowiemy się tego raczej dziś, ale są to dwie kwestie, które warto monitorować.

Z gospodarek napłynęło już dziś sporo danych. Brytyjskie dane o PKB pokazały utarty schemat – pomimo ogromnego odbicia wzrostu w trzecim kwartale (+15,5% q/q), cały czas do poziomów sprzed pandemii jest bardzo daleko (-9,6% r/r). Spadek cen w Niemczech (-0,5% r/r) to w dużej mierze efekt obniżki VAT w lipcu (z 19 do 16 oraz z 7 do 5%) oraz tańszych paliw, co jednak nie zmniejsza znacząco bólu głowy EBC w kwestii zagrożenia deflacją. Najciekawsze były jednak chyba dane o zamówieniach w Japonii – odnotowały one spadek o 4,4% m/m we wrześniu (konsensus -0,7% m/m), co (w połączeniu z serią nowych restrykcji) może sugerować, że ożywienie w przemyśle i handlu dobiega końca.

Co przed nami? Przede wszystkim dane o inflacji z USA (14:30), które jednak… nie powinny jakoś bardzo istotnie wpłynąć na rynek. Kluczową kwestią będzie teraz utrzymanie owego „szczepionkowego optymizmu”. Przeszliśmy płynnie od paniki związanej z restrykcjami w Europie do hurraoptymizmu po rewelacjach Pfizera i powstaje pytanie, jak rynek zareaguje na restrykcje w USA, które wobec koszmarnych statystyk wydają się nieodległą perspektywą.

Na razie złoty nieco traci. O 9:30 euro kosztuje 4,4932 złotego, dolar 3,8110 złotego, frank 4,1628 złotego, zaś funt 5,0282 złotego.

Warto przeczytać również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here