Naga Markets



Kurs euro (EUR/USD) ponownie odbija od 1,18 USD, komentuje Marcin KiepasDonald Trump sporo namieszał na rynkach na początku tygodnia. Najpierw informacja o opuszczeniu przez niego szpitala, do którego trafił w związku z zakażeniem Covid-19 wywołała wzrosty na Wall Street, następnie decyzja o zaprzestaniu negocjacji dotyczących wartego około 2 biliony dolarów pakietu stymulującego amerykańskiego gospodarkę w kryzysie wywołała odwrotny ruch i osunięcie głównych indeksów. Jak zauważa Marcin Kiepas z Tickmill, w efekcie para walutowa EUR/USD nie utrzymywała się nad poziomem 1,18 USD i traciła we wtorek 0,4%.

  • Eurodolar chwilowo testował dwutygodniowe minima, jednak informacja o zerwaniu negocjacji dot. pakietu stymulacyjnego odwróciła trend
  • Podobnie było na amerykańskich indeksach, gdzie S&P 500 oraz Dow Jones traciły 1,4%, chwilę wcześniej testując miesięczne maksima
  • Sporo, bo aż 1,8%, we wtorek oddawało również złoto powracając poniżej pułapu 1900 dolarów za uncję

Kurs EUR/USD nie utrzymał się nad 1,18 USD. Dolar odrabiał straty

Co prawda na parze walutowej eurodolar wtorkowa sesja przebiegała dużo spokojniej niż na Wall Street, również widać jednak odwrócenie trendu wzrostowego po doniesieniach Donalda Trumpa opublikowanych na Twitterze.

Na EUR/USD pokutuje proste spojrzenie i proste zachowanie rynków: im gorsze są nastroje na rynkach, tym mocniejszy jest dolar, niezależnie od tego jakie są źródła pogorszenia ogólnego sentymentu – komentował Marcin Kiepas z Tickmill.

Odbicie dolara we wtorek widoczne było również na parze walutowej z polskim złotym. Notowania USD/PLN chwilowo testowały poziom 3,795 zł, najniższy od ponad dwóch tygodni, ostatecznie jednak zamykały sesję na niewielkim plusie. Strefa 3,80 zł nadal pełni rolę istotnego wsparcia, które testowane jest od początku października.

Autor poleca również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here