Naga Markets



Kurs euro, notowania EURPLNAwersja do ryzyka dostaje świeże paliwo ze wszystkich stron. Negocjacje fiskalne w USA zostało odłożone na termin po wyborach prezydenckich, których wynik wcale nie musi niczego ułatwić. W międzyczasie druga fala pandemii nasila się w Europie, zmuszając władze do podjęcia drastycznych środków.

Odroczony pesymizm wobec euro?

Wygląda na to, że nerwowość w ostatnim tygodniu października nie będzie miała swojego głównego ogniska w nieprzewidywalności wyniku wyborów prezydenckich w USA, a prędzej znajdzie swoje epicentrum w Europie. Koronawirus umacnia się na całym kontynencie. We Włoszech dzienny wzrost liczby przypadków notuje świeże rekordy, w Hiszpanii ogłoszony został stan wyjątkowy, a we Francji zanotowano najwięcej zgonów od kwietnia.

W konsekwencji rząd we Francji zaczął rozważać wprowadzenie miesięcznego lockdownu – decyzja ma być ogłoszona jeszcze dziś wieczorem. Dotychczas relatywnie dobrze radzące sobie z pandemią Niemcy teraz także rozważają wprowadzenie 2-tyg. lockdownu dla wszelkiej działalności poza szkołami.

To spora dawka pesymizmu i paliwa, by oczekiwać szkodliwych skutków dla gospodarki. W tym kontekście spadek EUR/USD od wczoraj o 0,6 proc. wydaje się dość łagodnym wymiarem kary. Częściowo bierze się to z tego, że obecnie, w odróżnieniu do marca, nie ma efektu szoku, a władze są lepiej przygotowane na walkę z wirusem. Wróg przestał być nieznany, toteż i podejście do restrykcji może być bardziej elastyczne. Obawiam się jednak, że jest jeszcze jeden powód miarowej rekcji euro. Inwestorzy mogą być mniej chętni agresywnie sprzedawać EUR/USD na wypadek pozytywnego wyniku wyborów prezydenckich w USA.

Perspektywa „błękitnej fali”, tj. przejęcia pełnej kontroli w Kongresie przez Demokratów wraz z objęciem urzędu prezydenta przez Joe Bidena, mogłaby być solidną przeciwwagą dla covidowych obaw. Przynajmniej w krótkim terminie w ramach wstępnego dyskonta wyniku wyborów, ale obecnie to może wystarczać, by trzymać niektórych inwestorów od aktywnego uczestniczenia w handlu.

Ale równocześnie oznacza to tyle, że w przypadku innego wyniku wyborów (bądź niejednoznacznych wyników wstępnych) rynki przestałaby być chronione przez „rezerwowy” optymizm, co dla euro oznaczałoby to drugą falę negatywnej presji. Bo przecież do przyszłego tygodnia COVID-19 cudownie nie zniknie.

Nasilenie pandemii w Europie, słabnące euro do dolara oraz protesty na polskich ulicach. W tym otoczeniu nie da się przychylnym okiem patrzeć na złotego, stąd nie dziwi wyjście EUR/PLN ponad 4,60 – pierwszy raz od kwietnia. Całkowity lockdown przestał być już mało realnym scenariuszem, którego rząd będzie chciał się za wszelką cenę uniknąć, a obecnie jest postrzegany jako nowe narzędzie polityczne.

Przynajmniej tak to zaczną widzieć inwestorzy zagraniczni, a to jest najważniejsze w kontekście oceny sytuacji złotego. Organicznie aktywności gospodarczej przez lockdown lub przez strajki – w obu przypadkach to osłabienie fundamentów waluty.

 

Po więcej aktualności rynkowych zapraszamy do serwisu analitycznego TMS NonStop. Jest to platforma dla aktywnych inwestorów, którzy poszukują informacji na temat bieżącej sytuacji na rynkach finansowych. W serwisie użytkownicy znajdą zarówno kalendarz rynkowy, dane makroekonomiczne aktualizowane w czasie rzeczywistym, jak i komentarze analityków. Informacje z TMS NonStop można także znaleźć w aplikacji do mobilnego tradingu TMS Brokers.

Autor poleca również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here