Naga Markets



Kurs euro (EUR/PLN) rośnie przed wyrokiem TSUE, dolar nadal w opresjiKurs EUR/PLN dryfuje w kierunku 4,60, a złoty radzi sobie gorzej niż inne waluty koszyka emerging markets. Przypisywać należy to niepewności przed wyrokiem TSUE. Może on być cezurą na polu rozwiązania kwestii kredytów frankowych. Dolar pozostaje słaby po posiedzeniu Rezerwy Federalnej, która ani myśli zaostrzyć kurs pod wpływem fantastycznych informacji z gospodarki.

Kurs euro zyskuje, dolar na razie utrzymuje się pod 3,80

Główne słabości złotego w pigułce. W czwartek poznamy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który może być punktem zwrotnym dla frankowiczów. Wyjaśnione zostaną m.in. kwestie związane z nieważnością umowy kredytowej oraz przedawnieniem roszczeń. Złoty traci na wartości i w przypadku prokonsumenckich rozstrzygnięć kurs EUR/PLN powinien wzrosnąć ponad 4,60. Przetarg odkupu obligacji przez NBP powinien potwierdzić skrajnie łagodne nastawienie władz, które również jest balastem dla polskiej waluty, choć oczywiście oddziaływującym mniej punktowo, ale bardziej długofalowo.

Te artykuły również Cię zainteresują




Kurs dolara na razie utrzymuje się pod 3,80 pomimo podbicia EUR/PLN. Ani posiedzenie Rezerwy Federalnej, ani nowe plany podatkowe administracji prezydenta Joe Bidena nie przyniosły zaskoczeń, co przekłada się na pogłębienie tarapatów amerykańskiej waluty. Dziś dla notowań USD/PLN dużo ważniejszy będzie wyrok TSUE niż kolejne ważne dane z USA: dynamika PKB w pierwszym kwartale oraz liczba nowych wniosków o zasiłek. Publikacje powinny potwierdzić impet amerykańskiej gospodarki, ale raczej nie wpłyną pozytywnie na dolara.

EUR/PLN na pastwie TSUE

Dziś Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pochyli się nad ważnymi kwestiami z punktu widzenia frankowiczów i perspektyw polskiego sektora bankowego. TSUE zajmie się pytaniami Sądu Okręgowego w Gdańsku, które są niejako prośbą o uzupełnienie wykładni z 2019 r. Mogą one jednocześnie okazać się kluczowe, ponieważ mogą wpłynąć na wyrok Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, której posiedzenie zaplanowane jest na 11 maja. Słabość złotego z ostatnich kilkudziesięciu godzin przypisywać należy nerwowości przed ważnymi z punktu widzenia sektora bankowego rozstrzygnięciami.

Przypomnijmy, że w czarnym dla instytucji finansowym scenariuszu koszt może (zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego) wynieść ponad 230 mld złotych. Zakładamy, że ewentualna konwersja odbyłaby się przez Narodowy Bank Polski i w ten sposób byłaby neutralna dla wyceny złotego. W tej chwili w oczach władz monetarnych jest ona optymalna i stanowczo wykluczamy chęć wykorzystania sprawy walutowych kredytów hipotecznych do dalszego osłabienia krajowej waluty przez bank centralny. Oznacza to, że premia za ryzyko w pewnym momencie wyparuje i złoty będzie miał szerzej uchylone drzwi do dalszego odrabiania strat z pierwszego kwartału: spodziewamy się, że na koniec roku za euro płacić będziemy około 4,40 zł. Obecnie przeważają ryzyka, a największym z nich jest właśnie kwestia frankowiczów.

Wprawdzie uległa ona także swoistemu rozmyciu. Ze względu na dwa ważne wyroki w krótkim odstępie czasu (i już przesuwanie posiedzenia SN) trudniej jest pozycjonować się pod ten czynnik na rynku opcji walutowych. Nie zmienia to faktu, że jeśli wyrok okaże się prokonsumencki, należy spodziewać się nie tylko wystrzału kursu EUR/PLN, ale także sporej nerwowości na rynku do majowego posiedzenia Sądu Najwyższego.

Dolar pod presją polityki Rezerwy Federalnej

Oczekiwania związane z kwietniowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej związane z kwietniowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej się potwierdziły. Władze monetarne jak mantrę, pomimo coraz szybszego, wręcz gwałtownego wychodzenia z pandemicznego dołka, deklarują cierpliwość przed porzuceniem kryzysowej, ultrałagodnej polityki, której filarami są prowadzony w tempie minimum 120 mld dolarów na miesiąc skup aktywów oraz zerowe stopy procentowe. Innymi słowy: Fed nie daje po sobie poznać, że może obawiać się przegrzewania gospodarki i że strach ten może wpłynąć na najbliższe decyzje, przybliżyć dyskusję o ograniczaniu ilościowego luzowania.

Rozmrażana gospodarka wspierana bodźcem fiskalnym bardzo mocno się rozpędza. Już w pierwszym kwartale dynamika PKB osiągnęła zapewne 7 proc. (w ujęciu zanualizowanym). Taki stan rzeczy powinny potwierdzić dzisiejsze odczyty rachunków narodowych. Rynek pracy w mocnym tempie odtwarza utracone w 2020 etaty – w kwietniu i maju utworzonych zostanie zapewne około dwóch milionów miejsc pracy. Inflacja również przyspiesza i ma przed sobą dalsze wzrosty.

O tym wszystkim Fed doskonale jednak wiedział. Prognozy z marca były (zwłaszcza jak na bank centralny) odważne i optymistyczne. Nie ma jeszcze ewidentnych oznak, że presja cenowa wbrew założeniom strategii Rezerwy Federalnej nie ma charakteru przejściowego i wymknie się spod kontroli. Wciąż można zrzucić ją na karb efektów statystycznych, wąskich gardeł związanych z pandemią oraz cen żywności i surowców. Obecny kurs Fed jest negatywny dla dolara, a na rozlewaniu się ożywienia po globalnej gospodarce powinny zyskiwać waluty silnie powiązane z cyklem koniunkturalnym: cały koszyk emerging markets, a w przestrzeni G-10: m.in. euro i waluty skandynawskie.

Autor poleca również: 

Zobacz inne, najczęściej szukane dzisiaj frazy: indeks sp500 | notowanie kryptowalut | bankomat blik | kurs euro dolar | euro kurs online |


Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here