Naga Markets



kurs euro, notowania EURUstanowienie historycznych rekordów nie zaspokoiło Wall Street. W tym tygodniu zwyżka jedynie nabrała tempa. To w dużej mierze efekt oczekiwań na dzisiejsze wystąpienie szefa Fed. Rynek chce znów więcej od banku centralnego.

Rynek chce więcej od Fed

Bohaterem ostatnich dni była spółka Apple, ale wczoraj pałeczkę przejęli inni giganci technologiczni. Absolutnym liderem był Salesforce, który podał świetne wyniki, ale przede wszystkim dołączy do indeksu DJIA30. Efekt to wzrost kursu o… 26%! Tu był jednak konkretny powód, w odróżnieniu od Netflixa (11%), czy Facebooka (8%), które pociągnęły zarówno Nasdaq, jak i S&P500 na kolejne historyczne szczyty.

Spora w tym „zasługa” Fed, który zdaje się nie zauważać problemu pompowania bańki spekulacyjnej. Dziś rozpoczyna się poświęcone polityce pieniężnej sympozjum Jackson Hole, które traktowane jest jako platforma do ogłaszania zmian kierunku polityki. Wydawałoby się, że Fed zrobił już bardzo dużo: obniżył stopy procentowe do zera, ogłosił nielimitowany skup aktywów, w tym wątpliwy skup obligacji śmieciowych, zapewnił linie swapowe.

Oczywiście gospodarce powrót do zdrowej koniunktury zabierze trochę czasu, bo uwarunkowania finansowe to nie jedyny czynnik, który na nią wpływa. Fed jednak podejmując te decyzje argumentował przede wszystkim, że musi przywrócić sprawne funkcjonowanie rynku. Trudno uznać dziś, że ta misja nie jest zakończona – jeśli już, nastąpiło przegięcie w drugą stronę i można byłoby się zastanawiać, nad powolnym zdejmowaniem nogi z gazu. Jednak nic takiego nie nastąpi.

Rynek oczekuje, że dziś Jerome Powell przedstawi nową wizję celu inflacyjnego, który miałby wynosić „średnio” 2-2,5% w czasach normalnej koniunktury. Słowo średnio jest tu kluczowe. Oznacza ono bowiem, że Fed nie zareaguje od razu na wzrost inflacji powyżej 2%, a poczeka, aby „upewnić się”, że nie jest to wzrost przejściowy. Rynek już teraz spodziewa się, że oznacza to brak podwyżek stóp przez… kolejnych pięć lat!

Prezes Powell mógłby dla równowagi stwierdzić choćby, że Fed z zaniepokojeniem przygląda się pęczniejącym wycenom, co może oznaczać powtórkę kryzysu sprzed 20 lat – jest to jednak bardzo mało prawdopodobne. Wystąpienie ma rozpocząć się o 15:10 naszego czasu.

Co ciekawe, rynek walut reaguje bardzo spokojnie. Dolar nie traci jakoś specjalnie, bo inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że inne banki centralne będą podążać ścieżką wyznaczoną przez Fed. Brak podwyżek w USA oznacza brak podwyżek gdzie indziej. Złoty nawet nieco stracił. O 9:25 dolar kosztuje 3,7327 złotego, euro 4,4137 złotego, frank 4,1082 złotego, zaś funt 4,9315 złotego.

Warto przeczytać również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here