Naga Markets



Kurs EUR/USD z minimalnym spadkiem. Koszty pracy kluczowe dla FedPiątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy bez wątpienia są wydarzeniem tygodnia. Dziś jednak otrzymamy przedsmak tych wydarzeń w postaci raportu ADP na temat zatrudnienia w USA. Oczekiwania zawieszone są na poziomie 682,5 tys. nowych miejsc pracy. Zmienności na dolarze może się pojawić ale dopiero wówczas, kiedy publikacja odbiegałaby w znacznym stopniu od konsensusu. Wówczas rynek zacząłby spekulować na temat piątkowego wyniku.

Kurs EUR/USD odnotował spadek, inwestorzy czekają na dane z amerykańskiego rynku pracy

Pamiętajmy, że wartość predykcyjna raportu przygotowywanego przez prywatną firmę Automatic Data Processing dla oficjalnych danych Bureau of Labor Statistics jest ograniczona. Po drugie, pojedyncze dane nie będą w stanie zmienić stanowiska Fed-u, przynajmniej w krótkim okresie. Sam Christhopher Waller – gubernator Fed, który należy do obozu jastrzębi (opowiadał się jeszcze niedawno za wczesnym i szybkim ograniczeniem zakupów obligacji) – w tym momencie oświadczył, że chciałby zobaczyć przynajmniej dwa silne raporty NFP. Dopiero to skłoniłoby go do poparcia decyzji o ograniczeniu skupu na posiedzeniu, najwcześniej pod koniec września.  Z kolei Lael Brainard (zasiadająca w Radzie Gubernatorów Rezerwy Federalnej) niedawno wskazała, że chciałaby poczekać na rozwój sytuacji gospodarczej we wrześniu, zanim zostaną podjęte decyzje.



Wykres NFP oraz ADP, dane nie zawsze są zbieżne, źródło: Bloomberg
Wykres NFP oraz ADP, dane nie zawsze są zbieżne, źródło: Bloomberg

Członkowie FOMC wydają się dostrzegać pewną niepewność co do wychodzenia z pandemii. Prawdopodobnie minie jeszcze trochę czasu zanim twarde dane rozwieją ostatnie wątpliwości.

W tym momencie sporo uwagi przyciąga indeks kosztów zatrudnienia w USA. Dostarcza on  informacji o zmianach płac i wynikającej z nich presji inflacyjnej. Wzrost  w II kwartale był niższy od oczekiwań. Wskaźnik ECI – Indeks Kosztów Zatrudnienia – opublikowany w ostatni piątek spadł do poziomu 0,7 proc. To wynik oscylujący wokół średniej z okresu 2018-2019. W I kwartale widzieliśmy 0,9 proc., co na pierwszy rzut oka oznacza, że koszty pracy w Q2 spowolniły. Jednak należy zwrócić uwagę, że wynik za Q1 był zawyżony przez wyjątkowe wypłaty premii.

Wykres ECI (Indeks Kosztów Zatrudnienia), trzymiesięczna zmiana procentowa wyrównana sezonowo, źródło: bls.gov
Wykres ECI (Indeks Kosztów Zatrudnienia), trzymiesięczna zmiana procentowa wyrównana sezonowo, źródło: bls.gov

W pierwszej połowie 2021 roku wzrosła zatem presja kosztowa. Koszty pracy rosły w tempie annualizowanym na poziomie 4 proc., czyli znacznie wyższym niż przed pandemią. W latach 2018 i 2019 wzrost był na poziomie 2,8 proc. w skali roku. Szczególnie wysoka dynamika jest zauważalna w sektorze rekreacyjno-hotelarskim. W pierwszych 6 miesiącach tego roku koszty pracy wzrosły w tym obszarze o 8,3 proc. (przed COVID-19 było to średnio 3,7 proc.). W handlu hurtowym oraz detalicznym również widoczna jest zmiana na plus, jednak nie tak drastyczna.

Oczywiście silny wzrost kosztów pracy, a tym samym gwałtowny wzrost presji inflacyjnej może być przejściowy. Pamiętajmy, że turystyka i hotelarstwo były najbardziej dotknięte przez pandemię. W pierwszej fazie kryzysu, zatrudnienie straciła tam prawie połowa pracowników. Ci ludzie następnie szukali pracy w innym obszarze, więc po złagodzeniu restrykcji nie wszyscy automatycznie przeszli do swojego starego pracodawcy. Zapełnienie dużej liczby wakatów wymagało zaoferowania wyższych płac. W tym momencie około 75 proc. utraconych miejsc pracy zostało ponownie obsadzonych. Zatem wzrost płac w tym sektorze z miesiąca na miesiąc będzie spowalniał, co wpisuje się w retorykę Fed-u o przejściowym charakterze inflacji.

Dla Rezerwy Federalnej uspokojenie sytuacji (związanej ze wzrostem cen) jest nadal bardziej prawdopodobne. Ocena Fed wydaje się trafna, że wzrost inflacji jest w dużej mierze spowodowany efektami specjalnymi w trakcie ponownego otwarcia gospodarki. Ryzyko dla prognoz inflacyjnych wyraźnie przesunęło się jednak w górę – o czym Powell wspomniał na ostatniej konferencji.

Minimalne spadku EUR/USD przyczyniły się do lekkiego osłabienia polskiego złotego. Ruch jest jednak mocno ograniczony a PLN jest nadal zdecydowanie silniejszy niż w ubiegłym tygodniu, kiedy to kilkukrotnie EUR/PLN testował poziom 4,60. Aktualnie para walutowa jest kwotowana po 4,5520, co oznacza tygodniową aprecjację o 5 groszy. Z kolei USD/PLN 3,84, choć wczoraj w południe widzieliśmy tę parę walutową ok. 1,5 grosza niżej. W tym tygodniu nie zobaczymy już istotnych danych z krajowej gospodarki, zatem siła PLN będzie dyktowana przez globalny sentyment.

invest

Autor poleca również:



Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas

Conotoxia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here