Naga Markets



Kurs EUR/PLN ostro w dół. Złoty powinien być silniejszy w kolejnych tygodniachPomimo stłumionego i chimerycznego apetytu na ryzyko na globalnych rynkach, wbrew zyskującemu dolarowi i w kontraście do tracących walut koszyka emerging markets: EUR/PLN runął w środę o około 1 proc. i zanurkował w okolice 4,55.

Kurs EUR/PLN odnotował znaczny spadek

Kurs euro kontynuuje tym samym burzliwy okres bardzo wysokiej zmienności. W końcu w ostatnim tygodniu EUR/PLN zbliżał się do 4,65, spadał do 4,56, ostro zawracał do 4,63 i ostatecznie runął do 4,55. Ścieżka notowań wykonała kolejny ostry zwrot – można z niej wnioskować, że najgorsze złoty ma za sobą i w kolejnych tygodniach będzie silniejszy.



Kurs dolara spadł poniżej 3,95 zł, a franka szwajcarskiego poniżej 4,25 zł. Obie waluty korzystają na niepewności na globalnych rynkach, ale złagodzenie obaw o globalny kryzys energetyczny i zamiatanie pod dywan kwestii limitu zadłużenia USA mogą zwiastować, że bezpieczne przystanie mogą przestać przyciągać kapitał z dotychczasową siłą. Kurs funta powrócił do 5,35 zł, czyli do pułapu, z którego rozpoczynał tydzień.

Umocnienie polskiej waluty wynika z czynników lokalnych. Inni reprezentanci naszego regionu gdy złoty nabierał impetu, zepchnięci zostali do defensywy. W tym tygodniu korona czeska i forint straciły względem złotego po około 1 proc. Podobna jest skala przeceny korony szwedzkiej.

Nieoczekiwana wyczekiwana podwyżka

Silne umocnienie złotego to oczywiście sprawka Rady Polityki Pieniężnej, która w jednym ruchu podniosła stopę referencyjną z 0,1 do 0,5 proc. Krok ten jednocześnie był mocno wyczekiwany, ale zarazem nieoczekiwany. Wyczekiwany, ponieważ dynamika cen niechybnie zmierza w kierunku 7 proc. rok do roku, a inne banki centralne regionu już kilka miesięcy temu zaczęły cykl zacieśniania.

Rada Polityki Pieniężnej nie tylko trwała w dotychczasowej polityce, ale również kilkukrotnie gasiła narastające (po wysokich odczytach inflacji) oczekiwania. Przodował w tym prezes Adam Glapiński, który chociażby w wywiadzie prasowym tuż przed wrześniowym posiedzeniem z całą mocą podkreślał ryzyka związane z przedwczesnym rozpoczęciem normalizacji.

invest

Właśnie ze względu na dotychczasową retorykę władz monetarnych wczorajszy krok należy określić mianem nieoczekiwanego, a wręcz szokującego. Scenariuszem bazowym było zbudowanie komunikacji otwierającej drogę do ewentualnej podwyżki na kolejnym listopadowym posiedzeniu, na którym zostaną upublicznione kluczowe skrawki listopadowej projekcji inflacyjnej. To, że ruch był zaskoczeniem, doskonale obrazuje skala ruchu na rynku złotego, krajowych obligacji, ale także notowań banków (branżowy indeks wystrzelił wczoraj o kilka procent).

Zdecydowana podwyżka skokowo umocniła złotego. Co dalej? Perspektywy krajowej polityki pieniężnej i zbliżanie się cyklu zacieśniania od dawna były naszym koronnym argumentem za mocniejszym złotym i spadkiem EUR/PLN w czwartym kwartale pod 4,50. Szkopuł w tym, że z komunikatu po decyzji nie można jednoznacznie odczytać, jakie są dalsze zamierzenia bankierów centralnych: czy podwyżka była jednorazowym dostosowaniem, czy początkiem cyklu.

Zdecydowanie skłaniamy się ku temu drugiemu scenariuszowi, ale niewiadomą jest, jak częste mają być ruchy stóp i jaki jest poziom docelowy dla kosztu pieniądza. A właśnie to w dużej mierze będzie warunkować tempo zwyżki złotego. Odpowiedzi na te pytania (a także dotyczące skupu aktywów) należy szukać na dzisiejszej konferencji prezesa NBP, początek o godz. 15.

Autor poleca również:



Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas

Conotoxia

Obejrzyj również w Comparic24.tv:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here