Naga Markets



Kurs dolara (USD/PLN) wahał się w rok o 70 gr. Co to znaczy dla eksportu?Prawie 48 mld zł nadwyżki wartości eksportu nad importem towarów według ostatnich dostępnych danych w ujęciu dwunastomiesięcznym to rekord, który dowodzi, że polscy przedsiębiorcy nie pozwolili koronawirusowi na sparaliżowanie ich rozwoju i aspiracji.

Jaki będzie rok 2021 dla polskiego eksportu?

Z powodu pandemii ubiegły rok upłynął pod znakiem ryzyka niewypłacalności zagranicznych partnerów biznesowych, gwałtownych wahań kursów walutowych czy wreszcie ograniczenia – tak ważnych w handlu międzynarodowym – kontaktów osobistych. Nie inaczej będzie zapewne przez znaczną część dopiero co rozpoczętego nowego 2021 roku.

Te artykuły również Cię zainteresują




W ostatnich kilku kwartałach polscy przedsiębiorcy szybko dostosowali się do nowych reguł gry na rynku. Można byłoby powiedzieć: jak zwykle. Szeroko komentowane dane Narodowego Banku Polskiego o nadwyżce handlu z zagranicą pokazały siłę rodzimych przedsiębiorców. Po raz pierwszy w historii miesięczny eksport przekroczył granicę 100 mld zł.

A co może mniej efektowne, ale znacznie ważniejsze: nadwyżka eksportu nad importem w handlu towarami sięgnęła w ujęciu dwunastomiesięcznym (tj. od listopada 2019 r. do października 2020 r.) równowartości 2,1 proc. PKB i wciąż rośnie. To wszystko mimo recesji w wielu krajach.

Ebury obsługuje blisko 50 tysięcy eksporterów i importerów z całego świata, w tym niemal 2 tysiące polskich przedsiębiorców – eksporterów i importerów. Działalność 24 oddziałów, zlokalizowanych w kilkudziesięciu krajach Azji, Ameryki Północnej, Australii i Europy (w tym Oddziału w Warszawie) zapewnia spojrzenie na globalną perspektywę handlu międzynarodowego, ale też pozwala dostrzegać lokalną różnorodność.

Doświadczenie to pozwala wskazać trzy czynniki, które przyczyniły się do niepodważalnego sukcesu polskiej gospodarki – ekspansji eksportu.

Dywersyfikuj albo…

Gdybym miał wskazać jedno pojęcie, które zdecydowało o sukcesie firm w okresie pandemii, bez wątpienia byłaby to „dywersyfikacja”. We wszystkich aspektach działalności biznesowej.

Pozycję na rynku umocnili ci przedsiębiorcy, którzy szybko zdywersyfikowali kanały sprzedaży. Co dziś oczywiste: którzy zawczasu przygotowali się na przykład do wykorzystania siły Internetu. I w części przypadków – którzy błyskawicznie przerzucili się na nowe źródła dostaw, alternatywnych wobec łańcuchów zagrożonych zwłaszcza wiosną w wyniku czasowych ograniczeń administracyjnych.

W przypadku polskich eksporterów warto jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na dywersyfikację rynków zbytu. Rok 2020 zapamiętam bowiem jako ten, w którym nasi klienci, przedsiębiorcy coraz śmielej spoglądali w stronę krajów spoza Europy. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wartość towarów, które sprzedaliśmy z Polski do Afryki (I–X 2020 r.), przekroczyła 10,7 mld zł. To o 7 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 r. i aż 35 proc. więcej wobec okresu I–X 2018 r. Z kolei wartość eksportu do krajów Azji (I–X 2020 r.) sięgnęła 48 mld zł (+8,9 proc. r/r).

Te liczby dają nadzieję na to, że nowe otwarcie gospodarcze na świecie, którego będziemy wcześniej czy później świadkami, pozwoli polskim firmom rozwijać się nie tylko na europejskich rynkach. W szczególności dotyczy to sprzedaży towarów, które są prawdziwymi hitami eksportowymi. A tak można określić na przykład polskie produkty rolno-spożywcze – jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat temu dla niektórych powód do tłumaczenia się, dziś – jedno ze źródeł naszego sukcesu m.in. na Bliskim Wschodzie. Tak trzymać!

Przez pandemię z technologią za pan brat

Jedną z cech charakterystycznych dla polskiego biznesu jest to, że lubimy spotykać się osobiście. Jeżeli w grę wchodzi ważna umowa, nie wyobrażaliśmy sobie, aby jej szczegóły omawiać na wideokonferencji czy wymieniając e-maile. Lubimy budować zaufanie twarzą w twarz. Co ciekawe, ten element biznesowego savoir-vivre’u jest charakterystyczny dla krajów Europy Środkowej czy Wschodniej, ale już zazwyczaj zbędny np. w Wielkiej Brytanii.

Tymczasem w najtrudniejszych miesiącach tego roku pandemia bezdyskusyjnie zmusiła przedsiębiorców do tego, by niemal całkowicie przeszli w tryb online. Szybko okazało się, że poszukiwanie w ten sposób partnerów handlowych za granicą jest możliwe, efektywne i – co kluczowe dla wielu mniejszych firm – tańsze. I że można uczestniczyć w spotkaniach z potencjalnymi kontrahentami z Chin czy Dubaju podczas targów organizowanych w Internecie.

To bardzo ważne doświadczenie przede wszystkim dla przedstawicieli tradycyjnych branż, którzy do tej pory nie brali pod uwagę innych sposobów nawiązywania kontaktów niż uczestnictwo w wielkich i drogich targach, np. dla przemysłu czy producentów maszyn rolniczych. Kto szybko dostosował się do nowych warunków komunikacji, z pewnością na tym zyska. Tym bardziej, że na razie nic nie wskazuje na to, by w 2021 r. sytuacja miała się zmienić.

Ograniczenia w przemieszczaniu się oraz niepokój związany z ryzykiem nawrotu pandemii kiedyś w końcu miną. Ale w większym czy mniejszym stopniu pozostaniemy w biznesowym trybie online już na zawsze.

Nie lekceważ ryzyka walutowego. Zabezpieczaj swoje należności i marże

Tych, którzy utrzymują relacje handlowe z partnerami zagranicznymi, w poważne kłopoty mogły wpędzić bardzo duże wahania kursu złotego. Było to szczególnie widoczne w przypadku dolara, który w ciągu 12 miesięcy zaliczył wahania kursu (USD/PLN) w przedziale aż od 3,60 do 4,30. W przypadku kursu euro (EUR/PLN) ta rozpiętość zamknęła się w granicach 4,20–4,65, a w przypadku funta (GBP/PLN) wyniosła 4,73–5,25.

To pokazało, że niezabezpieczanie ryzyka kursowego transakcji w walutach obcych na płatnościach, które będą dokonywane w przyszłości, jest jak hazard. Oczywiście, eksporter może na tym zyskać w przypadku osłabienia złotego, ale ruch w przeciwną stronę może pozbawić go sporej części marży czy wręcz spowodować straty.

W ostatnich miesiącach wśród przedsiębiorców widać większe zainteresowanie instrumentami gwarantującymi im określone z góry kursy waluty obcej, a więc jednocześnie – określone poziomy marży. W większości skupiają się jednak na zabezpieczeniu ryzyka kursowego w krótszej perspektywie, czyli np. na sześć czy dwanaście miesięcy.

Obok zabezpieczenia ryzyka kursowego firmy częściej spoglądają też w stronę ubezpieczenia należności. Przedsiębiorcy, którzy w dobrych czasach negocjowali tego typu umowy, w złych zobaczyli, że takie polisy skutecznie chronią ich płynność finansową w sytuacji, gdy mają problemy z odzyskaniem należności od kontrahentów. Z nowymi propozycjami wyszły też instytucje oferujące tego typu rozwiązania. Eksporterzy mogą m.in. skorzystać z ubezpieczeń należności z gwarancją Skarbu Państwa od Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) działającej w 165 państwach świata, w tym m.in. w wielu krajach Afryki czy Azji.

Obserwuję na co dzień setki polskich przedsiębiorców, ich elastyczność, upór i zahartowanie na przeciwności. Rok 2021 będzie niełatwy dla handlu międzynarodowego. Ale jeśli powyższe trzy lekcje zostaną trwale przyswojone, będziemy z dumą patrzeć na kolejne rekordy polskiego eksportu.

Autor: Jakub Łańcucki, Dyrektor Zarządzający Ebury Polska



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here