TMS


dłoń ściskająca plik dolarówKurs dolara ponownie jest niezniszczalny i niezależnie jakie panują nastroje na rynkach, on pozostaje mocny. Gnębienie waluty pod presją gołębiego zwrotu Fed okazało się przejściowe, a dywergencja w postawie gospodarek daje wystarczającą tarczę ochronną. Pozytywne wibracje w tematach wojen handlowych i government shutdown zdają się bardziej wspierać dolara niż apetyt na ryzyko. Cierpią euro, funt i jen, rykoszetem obrywa złoty. Ten nie znajdował się tak nisko w stosunku do dolara od maja 2017 roku.


Dolar oferuje płynność i bezpieczeństwo – dlatego przyciąga inwestorów

Jeśli na rynkach dzieje się źle, to inwestorzy szukają bezpieczeństwa i płynności, a rynek dolara oferuje obie rzeczy. Jeśli nastroje się poprawiają, to ostatnio zwykło to mieć związek z osłabieniem obaw wokół wojen handlowych, a dokładniej załagodzeniem sporu między USA i Chinami. Tutaj też USD jest zwycięzcą. Dodajmy do tego sygnały, że wysokiej rangi przedstawiciele partii w Kongresie USA osiągnęli porozumienie w sprawie finansowania ochrony granicy z Meksykiem (1,375 mld USD na 55 mil ogrodzenia na terenie Teksasu), stąd uda się uniknąć ponownego government shutdown. Dla kontrastu nie słychać żadnych pomyślnych wiadomości z Japonii, Eurolandu, Wielkiej Brytanii, co pozwalałoby rozłożyć energię rynku i powstrzymać jednokierunkowość przepływów. Dodajmy do tego naruszenie poziomów technicznych  poniżej 1,13, USD/JPY ponad 110, GBP/USD pod 1,29) i mamy idealną mieszankę dla podtrzymania aprecjacji dolara.

Osobiście nie mam przekonania, czy w dłuższym horyzoncie ten trend powinien się utrzymać. Głód ogłaszania sukcesów przez Donalda Trumpa sugeruje dążenie Białego Domu do szybkiego zamknięcia negocjacji handlowych z Chinami, co z zdejmie potężny czynnik niepewności z globalnej gospodarki, a dla rynków oznacza powrót rajdu ryzyka. Bezpieczny dolar przestanie być potrzebny, pauzujący Fed nie jest już wsparciem, a odbicie globalnego ożywienia daje większe pole do poprawy wszędzie indziej niż w USA. Jednak na razie trzeba zaakceptować fakt, że żadna waluta nie wygląda tak atrakcyjnie jak dolar i nikt na rynku nie odważy się zawracać biegu rzeki.

Kurs dolara zyskuje do rynków wschodzących, złoty na dwuletnich minimach

Popyt na USD daje się we znaki walutom rynków wschodzących i to na tyle mocno, że wreszcie z marazmu wyrwany został złoty. USD/PLN na 3,84 ma za sobą 12 groszy wzrostu od początku lutego, częściowo za sprawą zjazdu EUR/USD, ale też EUR/PLN wybił się ponad 4,32 – pierwszy raz od listopada. Nie uważamy, aby nic poza globalnymi czynnikami stało za pogorszeniem notowań złotego i dominacja USD oraz widoczna słabość EUR wystarczają, aby zbudować niechęć do walut z Europy Środkowo Wschodniej. Ale to też oznacza, że fundamentalny punkt równowagi złotego wciąż pozostaje na swoim miejscu (ok. 4,30), więc gdy gorączka kupowania dolara się zakończy, złoty będzie okazją do odnowienia długich pozycji. Na razie jednak nie ma co łapać spadającego noża.



Noble Markets

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here