Naga Markets




Bankierzy centralni krajów rozwiniętych prześcigają się w sprawianiu rynkom gołębich niespodzianek, a dziś w nocy nowym członkiem klubu został nowozelandzki RBNZ. Kurs dolara nowozelandzkiego (NZD) się załamał i na dłuższy czas utracił zaufanie poszukiwaczy ryzykownych inwestycji. Patrząc do przodu, w środę brytyjski parlament będzie głosował nad alternatywnymi scenariuszami dla brexitu.


Bank Rezerwy Nowej Zelandii zgodnie z oczekiwaniami utrzymał stopę OCR bez zmian na 1,75 proc., ale w komunikacie dokonał zaskakującego zwrotu w gołębią stronę twierdząc, że kolejny ruch na stopach procentowych jest bardziej prawdopodobny w dół niż w górę. Wcześniej ryzyka te były zrównoważone, ale teraz bank uważa, że perspektyw globalnego wzrostu uległy pogorszeniu, co rzutuje na nastroje przedsiębiorstw i popyt krajowy. Reakcja rynku była wyraźna z NZD/USD tracącym 1,5 proc. do 0,68. Rynek stopy procentowej dodał 19 pb do wyceny obniżek do końca roku, łącznie dyskontując cięcie o 37 pb. Szok rynku bierze się po części z tego, że choć obawy o globalne ożywienie mogą być duże, to jeszcze nie wykazały one przenikania w dane z Nowej Zelandii, które można uznać za względnie solidne. Także kurs kiwi (ważony obrotami handlu – miara preferowana przez RBNZ) blisko 74 jest spójny z ostatnimi prognozami banku centralnego. Wygląda więc na to, że RBNZ dmucha na zimne i w obliczu gołębiej zmiany tonu RBA i Fed nie chce zostać odosobniony i ryzykować relatywną aprecjacją NZD do AUD i USD. Jeśli rzeczywiście dane z Nowej Zelandii zaczną się psuć, wówczas każde kolejne posiedzenie może przynieść obniżkę stopy procentowej. Ale osobiście mam wątpliwości czy bank zdecyduje się na ruch, czy czasem dzisiejszy komunikat nie jest tyko zapobiegawczym działaniem. Ponieważ łatwiej jest zmienić jedno zdanie w komunikacie z powrotem na brzmiące neutralnie niż ryzykować pogorszenie konkurencyjności gospodarki w wyniku decyzji innych banków centralnych.

Czy brytyjscy politycy określą się, jakiej chcą alternatywy dla brexitu? Mają do wyboru m.in. bezumowny brexit, unię celną, umowę handlową w stylu norweskim lub kanadyjskim, powtórzone referendum, przyspieszone wybory. Z opcji wyłączony jest aktualny plan premier May, gdyż ta wciąż zbiera poparcie i liczy, że uda jej się przeforsować zaakceptowaną przez UE wersję porozumienia. Zatem z jednej strony dzisiejsze głosowania mogą nie przynieść konkretów, choć jak pisałem wczoraj, wszystko, co zyska poparcie, a nie jest bezumownym brexitem albo przyspieszonymi wyborami, będzie dla funta umiarkowanie pozytywne. Także ograniczenie liczby możliwych opcji dla procesu brexitu usunie część premii za niepewność o to, jak pogmatwana może być przyszłość Wielkiej Brytanii i GBP. Wiele może zależeć od tego, czy w międzyczasie premier May faktycznie zbierze poparcie przed trzecim głosowaniem nad swoim planem, które może być jeszcze w tym tygodniu. Według wczorajszych doniesień, May rzekomo chce zaoferować swoją rezygnację w zamian za poparcie eurosceptycznej frakcji torysów. Według słów lidera ERG Jacoba Rees-Mogga bezumowny brexit jest lepszy niż plan May, ale plan May jest lepszy niż niewychodzenie [z UE] w ogóle. A takie ryzyko stoi przed brexitowcami, jeśli parlament wymusi poszukiwanie alternatywnego planu w trakcie kolejnych wielomiesięcznych negocjacji. Problem w tym, że May potrzebuje więcej głosów niż od ERG – także z DUP i opozycji. Podsumowując to wszytko, w kolejnych dniach prawdopodobnie zamknie się droga dla wielu niebezpiecznych wizji brexitu i zostanie albo plan May, albo droga ku łagodniejszej wersjo brexitu. Przemawia to za optymizmem w stosunku do funta, ale nie zapominajmy, że to polityka.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here