Naga Markets



Każdego dnia biuro Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie odbiera telefony od przedsiębiorców z prośbą o poradę prawną lub gospodarczą. Niektórzy bardzo optymistycznie reagują na „odmrażanie” gospodarki i mają nadzieje, że powrót do funkcjonowania pozwoli im na nadrobienie strat. Nie brakuje jednak firm, które nie zdecydowały się na powrót lub czekają na kolejne kroki rządu.

Powolne odmrażanie gospodarki

– Pojawia się mnóstwo głosów, że w tym momencie uruchamianie ponowne działalności to jeszcze głębsze wykopywanie dołu pod sobą. Są branże, które odmrożone zostały tylko częściowo, a jak wiadomo rozpoczynając działalność tylko w 50% czy 70% nie można zarobić tyle, by utrzymać całą obsadę pracowników czy zarobić na wszystkie koszty – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej Jarosław Tarczyński.

Te artykuły również Cię zainteresują




Przedsiębiorcy zostają w hibernacji, bo teraz będą tylko tracić, a na to ich nie stać

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie od początku kryzysu związanego z pandemią koronawirusa aktywnie zabiera głos w sprawach dotyczących zachodniopomorskich przedsiębiorców.

Bronimy interesu branży gastronomicznej oraz hotelarzy z pasa nadmorskiego czy pracowników przygranicznych, ale i powołaliśmy zespół ekspercki „Izbowy pakiet wsparcia dla przedsiębiorców”, który każdego tygodnia odpowiada na kilkanaście wiadomości od przedsiębiorców zwracających się z prośbami o pomoc. Dotyczą one głównie porad prawnych czy gospodarczych, ale zdarzyły już się prośby np. o mediację.

Jak przedsiębiorcy reagują na kolejne etapy odmrażania gospodarki?

– W przedsiębiorcach jest dużo siły i determinacji by bronić swoich firm i pracowników. Pozytywnie zareagowano na opóźnioną, ale jednak, reakcje miasta związaną z czynszami za lokale czy możliwością ustawienia ogródków przed restauracjami. Przedsiębiorcy chwalą także usprawnienia związane z tarczą antykryzysową – mówi Jarosław Tarczyński, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Są jednak sprawy, które martwią: – Wiele firm nie zdecydowało się na powrót po pandemii. Docierają do nas sygnały, że restauracje czy hotele się nie otwierają, bo wiedzą, że nie mają szansy na zyski, a otwarcie teraz to generacja wielkich strat. Słyszeliśmy, że np. otwarcie hotelu w takiej sytuacji jak teraz to pewne straty rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, bo turystów z zagranicy brak, krajowych jest znikoma ilość, a trzeba opłacić media, pracowników, opłaty stałe – mówi Prezes Tarczyński. – Podobne wątpliwości dotyczą restauratorów, którzy chcą działać, ale boją się, że nie będą mieli dla kogo. Wiemy o co najmniej kilkunastu firmach, które tkwią w dalszej hibernacji – mówi Prezes Izby.

Przedsiębiorcy w lęku: „Zaraz skończą się wszystkie „tarcze”, a oni będą musieli zwalniać ludzi i zamykać firmy”

Północna Izba Gospodarcza wsłuchuje się w nastroje przedsiębiorców. Głosy są nieco bardziej optymistyczne niż jeszcze miesiąc temu, ale jak mówi Prezes Jarosław Tarczyński na sytuację gospodarczą regionu należy patrzeć długofalowo, a nie tylko przez pryzmat „tu i teraz”: – Rozmawiam z przedsiębiorcami, którzy mówią, że miesiące wiosenne i letnie to czas kiedy zarabiają na cały rok. Teraz kasy świecą pustkami. Zaraz skończą się wszystkie „tarcze”, a oni będą musieli zwalniać ludzi i zamykać firmy albo zadłużać się na potęgę. Jeszcze za wcześnie żeby mówić, że wszystko jest w porządku – dodaje Prezes.

– Każdego tygodnia odbieramy sygnały od przedsiębiorców. Prośby dotyczą np. pomocy przy rozwiązaniu lub obniżeniu umowy najmu za lokal. Zainteresowaniem cieszy się także doradztwo restrukturyzacyjne, czyli np. od czego zacząć oszczędności w firmie. Jest dużo próśb o porady prawne, bo przedsiębiorcy czasem nie wiedzą jak zachować się wobec swoich dłużników, czy wobec pracowników z którymi są zmuszeni się rozstać – dodaje dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Najważniejsza jest gotówka

– Przedsiębiorcy znajdują się obecnie w punkcie zwrotnym, wszyscy muszą teraz przeliczyć swoje finanse, sprawdzić ile mają gotówki i stwierdzić czy skorzystać z finansowania zewnętrznego czy wykorzystywać swoje oszczędności. Jeżeli nie mamy pieniędzy w firmie musimy działać szybko, bo tylko gotówka pozwala nam funkcjonować, zatrudniać ludzi, kupować towar– mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy. – Jesteśmy w innej rzeczywistości, wszystkie utarte schematy należy porzucić. Słyszymy o przedsiębiorcach, którzy spieniężają swoje aktywa by zachować płynność finansową i jest to rozsądne, bo jeżeli z czegoś nie korzystamy, a ma to wartość to w tej nowej rzeczywistości dobrze jest startować bez zbędnego balastu – dodaje Michalska.

Wątpliwości przedsiębiorców rozumie również dr Katarzyna Kazojć z Uniwersytetu Szczecińskiego. Ekspert szczególnie zwraca uwagę na sytuacje hotelarstwa i turystyki. Branże te stanowią 15% PKB Pomorza Zachodniego: – Ostatnie informacje pokazują, że w pierwszych dniach maja jedynie około 10% hoteli wznowiło działalność. Część z pewnością potrzebuje więcej czasu, żeby dostosować się do nowych wymogów funkcjonowania, ale dla wielu jest to po prostu nieopłacalne. Ludzie w obawie o własne zdrowie, jeszcze przed ogłoszeniem ograniczeń przestali korzystać z usług noclegowych i mogą nie chcieć z tego samego powodu z nich korzystać po zniesieniu rządowych restrykcji.

Wznowienie działalności nie przyniesie nagłego napływu gości i stan ten może utrzymywać się długo – mówi dr Kazojć. – Sytuacja finansowa wielu Polaków pogorszyła się na tyle, że duża ich część zrezygnuje z podróży, a więc i z usług noclegowych. Hotele w ofercie posiadają często usługi spa, fitness, wynajęcia sali na organizacje konferencji, wesela czy innej uroczystości.

Tej działalności nie mogły jeszcze odmrozić, a dla niektórych stanowi ona nawet znaczny wycinek w strukturze potencjalnych przychodów, który generuje również ruch noclegowy – dodaje dr Kazojć.

Północna Izba Gospodarcz w Szczecinie



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here