figurki byka i niedźwiedzia na tle notowań giełdowych w formie pisemnejAmerykańskie parkiety nie dają nadziei na zwrot w dzisiejszym, niedźwiedzim sentymencie na głównych parkietach giełdowych. W Europie króluje czerwień, a otwarcie na Wall Street sugeruje, że ten stan rzeczy utrzyma się z nami do ostatniego dzwonka. 


W momencie tworzenia tego podsumowania niemiecki DAX tracił niemal 1% swojej wartości. Nie lepiej było na giełdzie w Paryżu (CAC40 -1,01%) czy Londynie (FTSE100 -0,42%). Jednak liderem spadków dzisiejszej sesji pozostaje WIG20.

Indeks dwudziestu największych spółek polskiego parkietu tracił na kwadrans przed godziną 16:00 równe 2,3%. Siłę niedźwiedzi widać bardziej tylko na skupiającym spółki o mniejszej kapitalizacji SDAX (-2,33%) oraz bazującym na wycenie przedsiębiorstw sektora technologii TECDAX (-2,37%).

Polski indeks ciągną w dół przede wszystkim PKN Orlen oraz PKO BP. Spółki tracą odpowiednio 3,1 oraz 2,6 procent swojej wyceny, co przy jednocześnie wysokim udziale w indeksie musiało się skończyć źle dla WIG20.

Niedźwiedzie nie odpuszczają również CD Projekt. Akcje producenta gier tracą w momencie pisania tego podsumowania niemal 6,6% i zbliżają się do równego poziomu 150 złotych. Tymczasem pięć złotych niżej leży pierwszy poziom wsparcia zbudowany na ekspansji Fibonacciego:

Wykres CD projekt z nałożonymi poziomami wsparcia i oporu
źródło: TradingView

Ameryka nie przychodzi z odsieczą

Początek sesji za oceanem również rozpoczyna się od spadków. Tracą wszystkie główne indeksy, a najwięcej – technologiczny Nasdaq Composite (-1,69%). Również, postrzegany jako benchmark S&P500 wyraźnie poddaje się presji spadków z Europy. Spadając w momencie pisania tego artykułu o nieco ponad 0,9%, amerykański indeks testuje okolice formacji wyspy odwrotu z początku sierpnia:

Wykres S&P500 z zaznaczonym poziomem wsparcia
źródło: TradingView

Ponad procent traci również Dow Jones, dopełniając w ten sposób dzisiejszą czarę goryczy kupujących.

Próbując uspokoić rynki finansowe, włoski minister gospodarki, Giovanni Tria obiecał, że Włochy doprowadzą swój deficyt budżetowy do wymaganego przez Unię poziomu, a on sam zrobi wszystko co w jego mocy by powstrzymać wzrost rentowności włoskich obligacji. Te w przypadku dziesięciolatek rosną w momencie pisania 0,95%. Wydaje się jednak, że rynek nie do końca wierzy w słowa ministra.

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here