Naga Markets



We wczorajszym komentarzu pisaliśmy o zbliżającym się porozumieniu handlowym z Meksykiem i faktycznie zostało ono osiągnięte, stając się głównym tematem na rynkach. W konsekwencji doszło do umocnienia większości walut rynków wschodzących, w tym złotego. Dolar jest najtańszy od początku sierpnia. Jednak jest zbyt wcześnie aby popadać w euforię.

Paradoksalnie Meksyk, który był tzw. chłopcem do bicia dla Trumpa podczas jego kampanii wyborczej osiąga jako pierwszy porozumienie handlowe z USA. Wynika to jednak z faktu, że USA po prostu tego porozumienia potrzebowały. Amerykański biznes, w tym w szczególności firmy motoryzacyjne, były mocno zakorzenione w Meksyku i brak porozumienia lub eskalacja barier handlowych mogły odbić się negatywnie na kondycji amerykańskiego biznesu. Dlatego też obserwujemy pozytywną reakcję Wall Street, gdzie indeks S&P500 po raz kolejny notuje historyczny szczyt, tym razem tuż poniżej poziomu 2900 pkt. Po drugie, Donald Trump otworzył już tyle frontów, że w pewnym momencie gdzieś musiał znaleźć rozwiązanie, które można będzie odtrąbić sukcesem i w tym kontekście porozumienie z sąsiadami (do nowej NAFTY ma dołączyć Kanada, choć rozmowy w tym kontekście dopiero się odbędą) wydaje się mieć największy sens.

Paradoksalnie jednak takie porozumienie nie oznacza niczego dobrego z punktu widzenia kluczowego dla globalnej gospodarki sporu handlowego na linii USA – Chiny. Ogromny deficyt handlowy z Państwem Środka oraz obawy o wzrost znaczenia militarnego i politycznego będą oznaczać twardą linię Waszyngtonu, szczególnie przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu. Zamknięcie jednego frontu pozwoli Trumpowi oraz jego doradcom na zaostrzenie sporu z Chinami i takiego scenariusza należy się naszym zdaniem spodziewać. O ile zatem rynki na razie świętują sukces porozumienia NAFTA i wczoraj widzieliśmy powrót kapitału na większość rynków wchodzących (szczególnie mocno widać było to na GPW, gdzie WIG20 był liderem wśród europejskich indeksów), o tyle niewykluczone, że kolejne tygodnie przyniosą pogorszenie nastrojów – w tle bowiem jest propozycja nałożenia ceł na chiński import o wartość aż 200 mld USD (obecnie cła obejmują „jedynie” 50 mld).

We wtorek kluczową pozycją w kalendarzu jest wskaźnik nastrojów gospodarstw domowych w USA Conference Board (16:00). W ostatnim czasie dane z USA były poniżej oczekiwań i w kontekście tracącego dolara dzisiejsza publikacja stanowić dodatkowy argument. O 8:20 euro kosztuje 4,2712 złotego, dolar 3,6579 złotego, frank 3,7314 złotego, zaś funt 4,7088 złotego.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here