TMS


Nieobecność polskich inwestorów ciążyła złotemu podczas pierwszych dni długiego majowego weekendu, niemniej jednak nie wydaje się to specjalnie zadziwiającym rezultatem, o czym pisaliśmy już w poniedziałkowym komentarzu. Ponadto, brać trzeba pod uwagę fakt, że notowania głównej pary walutowej zniżkowały wczoraj poniżej magicznej bariery 1,2000 po raz pierwszy od stycznia bieżącego roku. To wszystko działo się w przeddzień publikacji komunikatu amerykańskiej Rezerwy Federalnej.


Bank centralny Stanów Zjednoczonych dokonał już jednej podwyżki stóp procentowych w tym roku, a w planach są jeszcze przynajmniej dwie (najbliższa w czerwcu). Z tego punktu widzenia dzisiejszy komunikat FOMC nie powinien oferować wielu nowych wzmianek, gdyż większość uczestników rynku wyczekuje takowych na czerwcowym posiedzeniu. Z drugiej strony w ostatnim czasie członkowie największego banku centralnego świata dostali kilka powodów, by wysłać do rynków lekkie skinienie w kierunku czwartej podwyżki kosztu pieniądza w tym roku. Mowa nie tylko o wyższej dynamice inflacji w marcu, ale również indeksie kosztów zatrudnienia, czy też danych zawartych w przemysłowym ISM, gdzie subindeks cenowy balansuje w rejonie 80 punktów. Lepsze dane inflacyjne zbiegły się również z wyższymi, średnioterminowymi, rynkowymi oczekiwaniami inflacyjnymi, choć tutaj spory efekt mogły odegrać wyłącznie ceny ropy naftowej, dlatego też jest mało prawdopodobne, by krzywa dochodowości zaczęła się w istotny sposób wypiętrzać. Co w takim razie będzie najciekawszym punktem dzisiejszego komunikatu? Wskazałbym na dwa takowe. Po pierwsze odniesienie się do pojawiającej się presji cenowej (czy w opinii Fed będzie ona miała trwały charakter) oraz do ostatniej aprecjacji dolara. To właśnie ten ostatni czynnik sprawia, że potencjał do pozytywnego zaskoczenia na dolarze w następstwie komunikatu Fed może być ograniczony, gdyż rynek już w tym momencie wycenia nawet więcej niż trzy podwyżki stóp na ten rok (obecnie Fed prognozuje trzy takie ruchy). Nie bez znaczenia jest również wspomniany poziom 1,2000 na EURUSD, który może okazać się dość trudny do przebicia z psychologicznego punktu widzenia (o ile Fed nie dostarczy wyraźnie jastrzębiego przekazu). Z tego punktu widzenia notowania złotego mogą złapać chwilę oddechu, choć ograniczona aktywność polskich inwestorów w końcówce tygodnia może ponownie dać o sobie znać.

Oprócz posiedzenia Rezerwy Federalnej dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny obfituje w wiele istotnych punktów. Poznamy między innymi wstępny odczyt PKB ze strefy euro, budowlany indeks PMI z Wielkiej Brytanii czy prywatny raport o zatrudnieniu ADP z USA. Z polskiej gospodarki opublikowane zostaną dane inflacyjne za kwiecień, gdzie oczekuje się wyraźniejszego odbicia po wyjątkowo słabym marcu oraz przemysłowy indeks PMI. Kwadrans przed godziną 9:00 za dolara płacono 3,5467 złotego, za euro 4,2575 złotego, za funta 4,8277 złotego i za franka 3,5610 złotego.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here