Naga Markets



Amerykański Fed obszedł się z rynkami bardzo delikatnie, ale euro nie wykorzystało tej szansy. Wczoraj notowaniom wspólnej waluty – a w ślad za nią także złotemu, ciążyły wracające obawy o kondycję finansów publicznych we Włoszech. Przyjęty przez rząd budżet zakłada spory wzrost deficytu, a to zwiastuje problemy. Dziś w USA istotne dane o inflacji.

Obawy o sytuację ekonomiczno-polityczną we Włoszech dały się odczuć już na wiosnę, kiedy wybory wygrał Ruch Pięciu Gwiazd i po długich targach politycznych ustanowił toksyczną koalicję z Ligą, która jeszcze do wyborów szła z samym Silvio Berlusconim. Obawy te nieco ustały, rynki miały nadzieję, że rządzący po przejściu z etapu kampanii do etapu sprawowania władzy zejdą nieco na ziemię i będą respektować dotychczasowe starania w kierunku stabilizacji sytuacji fiskalnej. Szczególnie, że na ministra gospodarki powołano technokratę Giovanniego Trię, który mówił o potrzebie ograniczenia długu w relacji do PKB. Ostatecznie jednak potrzeby polityczne wzięły górę. Ponieważ partie mają wyborców w różnych częściach kraju, ostatecznie do budżetu trafiło wprowadzenie dochodu minimalnego, wycofania się z podniesienia wieku emerytalnego, cięcia podatków oraz wyższa płaca minimalna. Czyli jednocześnie wzrost wydatków i spadek wpływów. Deficyt, który pierwotnie miał w przyszłym roku spaść poniżej 1% PKB teraz już planowany jest na poziomie 2,4%. Te liczby jednak nie oddają istoty problemu. Włochy to nominalnie najbardziej zadłużona gospodarka w Europie. W relacji do PKB dług jest wyższy tylko w Grecji. Jednocześnie, choć wzrost nie jest spektakularny, koniunktura jest na górce dekady. Ewentualne spowolnienie, szczególnie w wyniku szoku zewnętrznego (takiego jak kryzys z 2008 roku) skutkowałoby eksplozją deficytu i prawdopodobnie niekontrolowanym wzrostem długu publicznego. Z punktu widzenia długoterminowych perspektyw taki socjalny budżet to ostatnia rzecz, której włoska gospodarka, cierpiąca na chroniczny spadek konkurencyjności, potrzebuje. W efekcie, pomimo niezłych nastrojów na rynkach globalnych oraz pozytywnego zaskoczenia inflacją w Niemczech kurs pary EURUSD wczoraj ostro zanurkował i dziś dalej pozostaje pod presją sprzedających. Włoski budżet musi zostać jeszcze przyjęty przez parlament, ale na razie sprawy nie idą w dobrym kierunku, szczególnie, że nieuchronny wydaje się też konflikt z Komisją Europejską.

Piątkowy kalendarz jest pełen publikacji makroekonomicznych. Warto tu wskazać na dane o inflacji PCE ze Stanów Zjednoczonych (14:30). Choć są to dane za sierpień, mogą mieć spore znaczenie. Inflacja CPI rozczarowała i podobnie słabe dane PCE mogą nieco podciąć skrzydła dolarowi, który poza Europą nie radzi sobie już tak dobrze. Umiarkowana retoryka Fed sprzyja walutom rynków wschodzących – wczoraj zyskiwały południowoafrykański rand, brazylijski real czy turecka lira. Ta ostatnia wobec dolara jest najmocniejsza od miesiąca wobec nadziei na uwolnienie amerykańskiego pastora i porozumienie dyplomatyczne z USA. Złoty piątkowy handel zaczyna stabilnie. O 8:55 za euro płacimy 4,2688 złotego, dolar kosztuje 3,6717 złotego, frank 3,7603 złotego, zaś funt 4,8004 złotego.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here