Naga Markets



Nowy tydzień przywitał nas potężnymi wzrostami ceny ropy naftowej, która gwałtownie podskoczyła w odpowiedzi na weekendowe ataki na arabskie rafinerie. Po zapoznaniu się z czynnikami fundamentalnymi wydaje się, że skala wzrostu cen jest uzasadniona, a rynek ropy czeka w najbliższym czasie bardzo ważny sprawdzian.


Rebeliancki ruch Huti z Jemenu, który jest popierany przez Iran, wziął odpowiedzialność za weekendowe ataki dronami na kompleks rafinerii w Arabii Saudyjskiej. Z wiadomości podawanych przez różne agencje informacyjne wynika, że stopień zniszczeń jest znaczący i prawdopodobnie przywrócenie pełnego poziomu produkcji tamże zajmie sporo czasu. W reakcji na ataki ceny gatunku Brent podskoczyły na poniedziałkowym otwarciu o 19% (kontrakt listopadowy), po czym nastąpiła korekta tego ruchu i o poranku wzrosty sięgają ponad 10%.

To w dalszym ciągu potężna reakcja cenowa, niemniej wziąć trzeba pod uwagę, że weekendowe ataki spowodowały zmniejszenie produkcji arabskiej ropy o ponad połowę, co jest ekwiwalentem 5-6% globalnej podaży surowca. Z bieżących informacji wynika, że z rynku uciekło 5,7 miliona baryłek ropy dziennie, co jest największym ubytkiem po stronie podażowej w historii. Podobnej skali zakłócenia, choć nieco mniejsze, wywołane były przy okazji rewolucji irańskiej pod koniec lat 70.

Władze Saudi Aramco, właściciela zniszczonych obiektów, wydały w weekend komunikat, że więcej informacji na temat zniszczeń oraz czasu koniecznego do odbudowy infrastruktury zostanie przekazane w ciągu 48 godzin. Na ten moment poinformowano, że eksport ropy w najbliższym tygodniu będzie przebiegał bez zakłóceń dzięki wykorzystaniu rezerw, których poziom szacowany jest na 37 dni produkcji w zniszczonych rafineriach. Ponadto, Stany Zjednoczone poinformowały o możliwości uwolnienia takiej ilości rezerw surowca jaka będzie konieczna (kraj dysponuje rezerwami w wysokości 644 miliona baryłek, tj. ekwiwalent 52 dni produkcji surowca przez USA).

Warto zauważyć, że sam OPEC nie będzie w stanie uzupełnić brakującej podaży, gdyż poziom wolnych mocy produkcyjnych jeszcze przed atakami wynosił 3,2 miliona baryłek dziennie. Po atakach okazuje się, że poziom tychże wolnych mocy spadł do niespełna 1 miliona baryłek dziennie (głównie w rękach Kuwejtu oraz ZEA). Oznacza to, że w proces ten będą musiały być zaangażowane inne kraje, głównie USA oraz Rosja, niemniej wolnych mocy w tym drugim państwie nie zostało wiele. Jak więc widać, w dużej mierze to USA będą musiały wziąć na siebie ciężar uzupełnienia brakującej podaży surowca, nie jest jednak pewne, czy obecna infrastruktura pozwoli na szybkie zwiększenie eksportu. Z punktu widzenia globalnej gospodarki wyraźny skok cen ropy, w zależności od czasu utrzymywania się tego ruchu, będzie negatywnym szokiem w momencie, kiedy obaw o wzrost i tak już nie brakowało.

Polska gospodarka znajduje się również wśród krajów, które wyraźnie ucierpią będąc importerem netto (w polskich warunkach trwały wzrost cen ropy tej skali co obecnie może odjąć od rocznej dynamiki PKB 0,2 pkt. proc.). Warto nadmienić, że według nieoficjalnych informacji około połowy utraconych zdolności produkcyjnych w Arabii Saudyjskiej będzie przywrócona w ciągu tygodnia, zatem w najbliższym czasie to tempo napraw i czas potrzebny do przywrócenia pełnych zdolności będą krytyczne.

W dzisiejszym kalendarzu warto zwrócić uwagę na indeks Empire State z Nowego Jorku odnośnie do nastrojów firm produkcyjnych w regionie. W kraju NBP poda dane o inflacji bazowej (na podstawie piątkowych danych GUS szacujemy, że inflacja bazowa pozostała na poziomie 2,2% r/r). Po godzinie 8:50 za dolara płacono 3,9107 złotego, za euro4,3282 złotego, za funta 4,8730 złotego i za franka 3,9569 złotego.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here