Naga Markets



Poniedziałek na rynkach zaczyna się od znaczącego umocnienia tureckiej liry po wyborach, które wczoraj odbyły się w tym kraju. To może być dobry omen dla złotego, który ostatnio nie radził sobie najlepiej. Jednak do umocnienia naszej waluty potrzeba większej ilości sprzyjających czynników.


Wybory w Turcji są śledzone z niezwykłą uwagą z dwóch względów. Po pierwsze, wraz z nimi w życie wchodzi nowa konstytucja przyznająca nowe uprawnienia prezydentowi, który tak naprawdę będzie sprawował teraz pełnię władzy wykonawczej. Jednocześnie rola parlamentu została znacząco ograniczona, zatem mając na uwadze już wcześniejszą dominację prezydenta Erdogana było jasne, że jego wygrana jeszcze umocni jego pozycję. Po drugie Turcja otarła się w ostatnim miesiącach o kryzys walutowy ponieważ prezydent przez długi czas sprzeciwiał się niezbędnym podwyżkom stóp procentowych. Dziś wiemy już, że Erdogan te wybory wygrał w pierwszej turze i mimo utraty bezwzględnej większości przez jego partię w parlamencie, to on będzie sprawował władzę w Turcji. Rynki przyjęły ten wynik ze spokojem, między innymi dlatego, że kończy on okres niepewności, ale również dlatego, że obawiano się zamieszek w przypadku gdyby rozstrzygnięcia były mniej oczywiste. Lira zareagowała początkowo spokojnie, ale otwarcie sesji europejskiej przynosi duże jej umocnienie. To może być dobry omen dla złotego, gdyż ostatnie problemy na takich rynkach jak Turcja, Brazylia czy Argentyna z pewnością naszej walucie nie pomagały. Kluczowe będzie jednak to, jak Erdogan odniesie się do perspektyw polityki pieniężnej. Co prawda ostatecznie poparł on ostatnie podwyżki stóp, ale jest ryzyko, że zrobił to tylko dlatego, aby ratować sytuację podczas kampanii wyborczej. Tymczasem bardzo mocno przecenionej lirze potrzebny jest teraz dłuższy okres wysokich stóp procentowych.

Notowania złotego w ostatnim tygodniu czerwca zależeć będą jednak nie tylko od sytuacji w Trucji, a przede wszystkim od tego, co będzie się działo na rynkach globalnych. Perspektywa konfliktów handlowych już odcisnęła swoje piętno na europejskich rynkach i ten czynnik może mieć w najbliższym czasie dominujące znaczenie. Również publikowane dane o aktywności biznesowej w strefie euro w czerwcu pozostawiły pewien niedosyt. Po kilku miesiącach pogorszenia koniunktura w sektorze usług poprawiła się, ale przemysł radzi sobie coraz gorzej, a właśnie tu najbardziej odczuwalne będą ewentualne skutki napięć handlowych. Do tego niespokojnie jest w europejskiej polityce, gdzie uwaga przeniosła się z Włoch na Niemcy. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o tym, że bawarska CSU zażądała od Angeli Merkel rozwiązania problemy uchodźców w dwa tygodnie, zaś w piątek na rynki trafiła wiadomość, że SPD, która zgodziła się ostatecznie kontynuować koalicję, szykuje się już na ewentualność wcześniejszych wyborów, które mogłyby odbyć się nawet we wrześniu. Choć taki scenariusz wydaje się na moment obecny mało realny, dla euro byłby bardzo niekorzystny, gdyż znaczące poparcie mogłaby zdobyć skrajna partia AfD.

W poniedziałkowym kalendarzu mamy dwie istotne pozycje. Pierwszą z nich jest indeks Ifo w Niemczech (godzina 10:00), następnie dane o sprzedaży nowych domów w USA (16:00). O 8:45 euro kosztuje 4,3209 złotego, dolar 3,7101 złotego, frank 3,7548 złotego, zaś funt 4,9164 złotego.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here