Naga Markets



Zacznijmy dziś chronologicznie czyli od wydarzeń czwartkowego poranku, które poruszyły rynkiem. Mowa o bilansie handlowym z Chin, który pomimo tego iż był znacznie niższy od prognoz i wyniósł 17,8 miliardów wobec oczekiwań na poziomie 26,2 miliardów, został dobrze przyjęty ze względu na składowe dane. Mowa o eksporcie, który wzrósł w lipcu r/r o 5,1% wobec oczekiwań na poziomie 2%. Również import wzrósł pięć razy wyżej niż się spodziewano, do poziomu 10,9 r/r co w połączeniu przyniosło odczyt właśnie na poziomie 17,8%. Wydawałoby się, iż wszystko jest świetnie tylko pojawia pytanie – kto się przejmuje oficjalnymi danymi z Chin? Ogólnie wiadomo, iż dane z chińskiej gospodarki pochodzą z C:/Centralne_planowanie/Gospodarka/wszystko_jest_ok.xlsx .

Wystarczy spojrzeć na porównanie bilansu handlowego dla relacji USA – Chiny aby zobaczyć, iż któraś ze stron ewidentnie fałszuje księgi. Bilans handlowy to gra o sumie zerowej, skoro jedna strona wykazuje deficyt, druga musi wykazać taką samą nadwyżkę.

Niebieski obszar wskazuje deficyt handlowy (czyli nadwyżkę importu nad eksportem) USA w handlu z Chinami, natomiast druga strona to nadwyżka (sytuacja odwrotna) Chin z USA. Chociaż na pierwszy rzut oka obie strony wyglądają podobnie, wystarczy spojrzeć na rząd wielkości aby dostrzec, iż nie są one sobie równe. Może dziwić, iż to Chiny nie wykazują większej nadwyżki, niż Stany deficytu, jednak ciężko przewidzieć co tam Partia trzyma w arkuszu excela i jaki jest tego cel. Ogólna świadomość, iż Chińczycy fałszują dane jest obecna od dawna jednak dzisiejsze wydarzenie spowodowało, iż nawet największe instytucje finansowe takie jak Goldman, UBC czy ANZ wyraziły wątpliwości co do rzetelności ów danych.

A więc kto reaguje na te dane skoro wiadomo, iż są one nieprawdziwe? Odpowiedź po części znajduję się we wczorajszym komentarzu. Mianowicie mam na myśli roboty, które po prostu porównały wartości z prognozami i według przyjętych zasad dokonały transakcji nie zastanawiając się jak człowiek nad poprawnością tych danych.

Drugim ważnym wydarzeniem dnia było stanowisko oraz konferencja BOJ w sprawie polityki pieniężnej w Japonii. Przewodniczący Haruhiko Kuroda, nie zaskoczył rynku kompletnie niczym, pozostawiając program luzowania na niezmienionym poziomie. Główne tezy zawarte w stanowisku jak i podczas konferencji zawarte są w podpunktach:

  • zbyt szybko aby myśleć nad strategią wyjścia (z programu luzowania)

  • BOJ w swoich prognozach uwzględnił podwyżkę podatku od sprzedaży

  • Japonia może się rozwijać nawet jeśli eksport nie wzrośnie szybko

  • gospodarka USA jest silna i widać oznaki poprawy w Europie

  • obecny poziom inflacji jest zgodny z prognozami BOJ

  • podniesienie podatku i ucieczka od deflacji są możliwe wspólnie

  • wzrost w Chinach spowalnia, ale będzie się stabilizował ze względu na popyt detaliczny.

Ostatnim ważnym odczytem była cotygodniowa ilość wniosków o bezrobocie ze Stanów Zjednoczonych, która wyniosła 333 tys. co było blisko oczekiwań na poziomie 336 tys, nie przynosząc znaczących ruchów na rynku.

Piątek szczególnie może być ciekawym dniem dla australijskiego dolara. A to za sprawą kwartalnego oświadczenia RBA w sprawie polityki monetarnej jak i danych z Chin (ha-ha). Od obniżki stóp procentowych w Australii niewiele się zmieniło także obraz gospodarki jest wszystkim dobrze znany. To czego inwestorzy będą się doszukiwać w stanowisku RBA, to czy znajdzie się tam wzmianka o polu do kolejnych obniżek. Reszta stanowiska powinna iść w parze z tym co przewodniczący Stevens przedstawia od kilku ostatnich tygodni.

W związku z pierwszymi akapitami niniejszego komentarza, pominę zajmowanie się danymi z Chin gdzie głównym odczytem będzie inflacja konsumencka r/r. Prognoza jest na poziomie 2,8%.

Kalendarz na piątek:

Opracowanie własne

 

Szymon Nowak (1do1)




Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here