Naga Markets



Środa bez dwóch zdań miała należeć do Bena Bernanke i jego zeznań w amerykańskim kongresie. Czy tak było faktycznie? Wystarczy spojrzeć na notowania aby stało się jasne, iż dzisiejsze przemówienie nie przyniosło żadnych nowości. Tak też było w rzeczywistości.

Sprawozdanie (cała treść tutaj) jak i seria pytań oraz odpowiedzi nie przyniosła niczego nowego a wręcz część z nich już dziś stała się przedmiotami żartów. Głównie ich przedmiotem jest stwierdzenie, iż Wall Street nie skorzystało bardziej od Main Street (czyli potocznie mówiąc, standardowych obywateli) na QE a wręcz FED jest skupiony głównie na Main Street. Doskonałym komentarzem do tych słów jest zrzut, który krąży dzisiaj po finansowej blogosferze, przedstawiający wzrost wartości kontraktów e-mini na SP500 oraz wzrost ilości miejsc pracy.

QE
Twiiter: @Not_Jim_Cramer

Pomijając drobne uszczypliwości, całe wystąpienie minęło na powtórzeniu tego o czym dobrze wiemy czyli stwierdzeniu, iż wszystko zależy od danych makroekonomicznych, które według FEDu są coraz lepsze (pomijam docinki, które się same nasuwają), wygaszanie QE może nastąpić jeszcze w tym roku, a całkowite zawieszenie w 2014. Czyli wciąż ta sama wszystko-zależy-od-danych przemowa.

Źródło: www.zerohedge.com

Bardzo fajnie przemówienie prezentuje powyższa chmura (największe słowa były najczęściej wypowiadane, najmniejsze najmniej), która potwierdza to co wiemy czyli fakt, iż najważniejszymi danymi pozostaje inflacja, bezrobocie oraz wzrost gospodarczy. Niespodziankę może stanowić natomiast fakt, iż to inflacja znalazła się przed bezrobociem. Ciąg dalszy jutro …

Zaskoczeniem dnia, które wywołało prawie 100 pipsowy ruch w ciągu jednej minuty na GBPUSD był rozkład głosów brytyjskiego MPC w sprawie programu skupu aktywów. Okazało się, iż nowy przewodniczący Mark Carney zagłosował za utrzymaniem programu na niezmienionym poziomie oraz przekonał Paula Fishera i Davida Milesa aby postąpili tak samo (prognozowano, iż poprą zwiększenie programu) na rzecz instrukcji wyprzedzających (forward guidance) w kwestii stóp procentowych.

W Polsce przetoczyła się natomiast fala dyskusji na temat o którym pisałem wczoraj, czyli o zlikwidowania progu ostrożnościowego 50%. Rząd faktycznie zdecydował się na taki krok. Chociaż sam jestem przeciwko takim zabiegom, szczególnie ze względu na starania wytłumaczenia ów decyzji, powodami niezgodnymi z rzeczywistością (zazwyczaj), to w tym wypadku nie mam nic przeciwko chociaż automatycznie zapala się czerwona lampka. Rafał Hirsch przedstawił to dziś bardzo trafnie – progi działają w czasie kryzysu powstrzymując wydatki natomiast w czasie boomu nic nie robią, a powinny działać całkowicie odwrotnie, czyli antycyklicznie. Pomagać w czasach kryzysu, pozwalając zwiększyć wydatki a w czasach hossy je hamować. Cięcie wydatków w czasie bessy jest najgorszym z możliwych rozwiązań, do czego przyznał się nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy po latach zalecania zagrożonym krajom, objęcia ścieżki oszczędności. Pojawia się pytanie – czy lepiej zlikwidować syntetyczny wskaźnik i faktycznie pomóc gospodarce czy trzymać się przyjętych reguł i pozostawać w kryzysie jeszcze przez lata?

Czwartek to przede wszystkim drugi dzień przesłuchania Bena Bernanke oraz cotygodniowa ilość wniosków o bezrobocie z USA (Unemployment Claims). Na chwilę obecną ciężko spodziewać się jakichkolwiek niespodzianek.

Kalendarz na czwartek:

 

Kalendarz makro
Opracowanie własne

Szymon Nowak (1do1)

 

 



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here