Naga Markets



 

Roger Ver, źródło: www.flickr.com

Dynamiczny wzrost popularności meetupów (czyli spotkań osób dzielących podobne zainteresowania, popularyzowanych także przez platformę społecznościową meetup.com) miłośników Bitcoin Cash (BCH) na całym świecie jest jednym z narzędzi mających na celu zrzeszanie i aktywizację zwolenników tej kryptowaluty oraz doprowadzenie do jej ogólnoświatowej adopcji. Regularne spotkania tego typu odbywają się m.in. w San Francisco, Bostonie, Seulu, Londynie, Hong Kongu, Pekinie w Brazylii, Szwecji, a nawet w Warszawie. Tę formę popularyzacji upodobał sobie także Roger Ver – czołowa postać stojąca za zeszłorocznym hard forkiem Bitcoina. Jeden z takich meetupów poprowadził on w zeszły czwartek w Tokio, gdzie oprócz omówienia najnowszych nowinek związanych z rozwojem projektu, rozdawał koszulki z napisem BCH i zachęcał wszystkich do wsparcia i otwierania portfeli tej kryptowaluty. Nie obyło się rzecz jasna bez tradycyjnej krytyki projektu Bitcoin Core. W kontekście zarówno tychże spotkań, jak i tego, co dzieje się ostatnio w ramach projektu Bitcoin Cash, warto byłoby przy okazji bliżej przyjrzeć się postaci Rogera Vera i popatrzeć na jego rożne twarze.

Pionier w dziedzinie Bitcoina

Roger Ver przez sam fakt, że urodził się w San Jose, niemal w sercu Krzemowej Doliny, klimaty nowych technologii miał niemal we krwi. Od 2011 roku stał się jednym z wczesnych inwestorów w projekt Bitcoina – niektórzy twierdzą, iż pierwotnie posiadał aż 300 tys. monet. Jest twórcą startupów zajmujących się sprzedażą produktów, za które można było płacić królem kryptowalut, inwestorem w projekty oparte na rozproszonym rejestrze takie jak Blockchain.info czy Kraken oraz inne. Określa siebie jako osobę o libertariańskich poglądach oraz anarchistycznym nastawieniu do tradycyjnych form kapitalizmu. Od roku 2006 mieszka w Japonii, zaś w 2014 przyjął tamtejsze obywatelstwo zrzekając się jednocześnie amerykańskiego.

Sprytny strateg w skórze bitcoinowego mesjasza z elementami guru

Słuchając wypowiedzi Rogera Vera podczas konferencji i wywiadów, można wyłuskać pewne motywy biblijne wspólne dla tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej, takie jak wygnanie pierwszych rodziców z raju i potrzeba mesjasza, który przywróci dawny porządek i wyzwoli ludzkość. Czytając między wierszami, można wywnioskować, że pierwsze lata funkcjonowania projektu były niejako czystym, pierwotnym stanem, gdzie wszyscy cieszyli się z niskich opłat, wielkości bloków liczyło się w kilobajtach, nie było jeszcze karteli górniczych skupiających moc obliczeniową w ramach wielkich farm, zaś Bitcoina można było pobierać z kraników (Ver szczyci się, że jest to nadal możliwe w przypadku BCH). Wszyscy przestrzegali tych samych zasad nakreślonych przez Satoshi Nakamoto w opublikowanych w październiku 2008 manifeście Bitcoin: Elektroniczny system pieniężny peer-to-peer. Niemal jak w biblijnym raju. A potem nastąpił upadek. Sieć zaczęła być przeciążona, wzrosły opłaty transakcyjne, dłużej trzeba było czekać na ich potwierdzenie w blockchainie no i przede wszystkim pojawił się podstępny niczym wąż oponent – zespół Bitcoin Core. Rodzi się zatem potrzeba, by przyszedł ktoś, kto przywróci dawny porządądek i wyzwoli ludzkość spod jarzma.

Zobacz również: ‘Bitcoinowy Jezus’ dywersyfikuje swój portfel

W wywiadzie z Johnem Carvalho udzielonym w listopadzie zeszłego roku, Ver mówi:

„Próbuję zmienić świat na lepsze dając każdej istocie, jaka żyje na tej planecie, możliwość całkowitej kontroli nad swoimi finansami.”

Zarazem twierdzi, iż zespół Bitcoin Core zszedł na złą drogę, wielokrotnie dyskredytując podczas rozmowy ten projekt. Chce też uwolnić świat od dyktatury rządów, banków i korporacji, chce wyswobodzić ludzi ze współczesnego niewolnictwa.

Warto również zauważyć, że ostatnia z ważniejszych konferencji Satoshi’s Vision (odbyła się 24-25 kwietnia tego roku w Tokio), podczas której Ver miał swoje wystąpienie (link do oryginalnego materiału na YouTube), sponsorowana była przez należący do niego serwis bitocoin.com oraz Bitmain – jednego z największych producentów i konstruktorów sprzętu do wydobywania Bitcoina, jednocześnie właściciela licznych farm bitcoinowych. Jihan Wu – współzałożyciel Bitmain, należy do zagorzałych zwolenników projektu Bitcoin Cash. Występując publicznie, Roger Ver lubi czuć się jak u siebie w domu, podobnie jak podczas meetupów, w których bierze udział. Może wówczas przemawiać niczym guru. Lubi przy okazji rozdawać koszulki z logo BCH, zakładać uczestnikom portfele w tej walucie, zachęcając jednocześnie, by głosili wszem i wobec dobrą nowinę.

„Czyj czas właśnie nadszedł?”

„Nikt nie powstrzyma naszej idei, ale musimy działać szybko.”

Roger bywa żartobliwie porównywany do „Jezusa Bitcoina”, jednakże analizując dokładniej jego wystąpienia i wywiady, bliżej jest mu do „mesjasza”. Zaś gdy przeanalizujemy sposób, w jaki opisuje rzeczywistość i warstwę językową, jego wypowiedzi przepełnione są swego rodzaju mantrami – a mantry to środek do osiągnięcia spokoju, czy nawet docelowo oświecenia, stosowany w buddyzmie. Zatem można by go nazwać również „Buddą Bitcoina” – ta fraza znalazła się już zresztą na ustach niektórych analityków.

Oskarżyciel i zaklinacz rzeczywistości

Podczas swoich wystąpień i wywiadów, Roger Ver nie szczędzi gorzkich słów pod adresem zespołu Bitcoin Core (celowo nie stosując wobec nich samego słowa „Bitcoin”), mówiąc, że odszedł od idei zawartej w samym tytule manifestu Satoshi Nakamoto. Oskarża deweloperów z BTC o celowe zniszczenie funkcjonalności pierwotnej waluty, co jego zdaniem sprawiło, że transakcje stały się drogie i bardziej zawodne. Przez to ludzie zaczęli szukać alternatyw w altcoinach.  Nie może przeboleć tego, iż udział rynkowy Bitcoina spadł z 99% do niewiele ponad 50 % (wartości według statystyk Vera). Twierdzi, iż Bitcoin Core celowo ustalił granice wielkości bloku i przede wszystkim nie należało nakładać takich ograniczeń. Jego zdaniem Satoshi Nakmoto uczynił to wyłącznie jako rozwiązanie tymczasowe, i że rynek oraz górnicy, a nie deweloperzy, powinni decydować o pojemności bloków. Jest także oburzony tym, że Bitcoin jest pierwszą walutą, która ma problem z przeciążeniem sieci – jak można było do tego doprowadzić? Kwestionuje przy okazji stosowanie w nazwie Bitcoin Core element „core” (z ang. jądro, rdzeń), uważając zapewne, iż to jemu się ono należy.

Tylko czy wszystko to, co mówi jest zgodne z faktami?

Źródło: www.flickr.com

Przede wszystkim Bitcoin Core nie istniał pierwotnie pod taką nazwą, zatem oskarżanie o całe możliwe zło organizacji, której w danym czasie nie było, można uznać za naciągane. Słuchając jego wypowiedzi, ma się wrażenie, że projekt Bitcoin Cash jest czymś całkowicie nieskalanym i w pełni prawym, co również nie jest zgodne z prawdą. Jako przykład można by przywołać chociażby sztuczne podwyższanie nagród za wydobywanie BCH w celu zachęcenia górników do przechodzenia na „dobrą” stronę mocy, czy też wątpliwe etycznie taktyki marketingowe, o których będzie mowa poniżej. I czy w ogóle można winić Bitcoin Core za problem przeciążenia systemu, a co się z tym wiąże, wysokich opłat transakcyjnych? Wynika on raczej z ogromnego skoku popularności i wykorzystania Bitcoina.

Ver ma również tendencję, by w swoich wypowiedziach schodzić na dość duży poziom uogólnień i uproszczeń. Powtarza jak mantrę twierdzenie, że:

funkcjonalność Bitcoina jest efektem wtórnym wywodzącym się z wykorzystania go jako środka wymiany. Jeśli zniszczy się środek wymiany, zniszczeniu ulega też środek przechowywania wartości.

Roger początkowo popierał ideę Lightning Network, zaś po hard forku używa jej jako narzędzia do ataku przeciwko zespołowi Bitcoin Core, przy innej zaś okazji mówi iż … BCH jest o wiele lepiej przystosowany do zaimplementowania Lightning Network.

Zobacz również: Kupił kawę wykorzystując Lightning Network. Nadchodzi rewolucja?

Taktyk nie przebierający w swoich strategiach

Ver, który w ramach swoich strategii promuje projekt BCH, umie zakładać wiele masek. Potrafi robić z siebie bohatera a zarazem męczennika w jednym, powołując się na okres 7 lat swojego zaangażowania przed zeszłorocznym hard forkiem oraz jakoby teraz jego trudy poszły na marne a pracował przecież dla tej samej idei? I jaką zapłatę za to dostaje?

Wysuwa wobec swoich przeciwników szereg oskarżeń, jednocześnie stosowane przez niego taktyki są dalekie od obowiązujących standardów etycznych. Ver jest właścicielem strony www.bitcoin.com, która oferuje użytkownikom portfel o tej samej nazwie – kreowany defaultowo do obsługi BCH. Początkujący użytkownik mógł żyć w przeświadczeniu, że ma do czynienia z „prawdziwym” Bitcoinem, tym bardziej, że zakup BTC za pomocą tego portfela jest skomplikowany. Również sama internetowa jest skonstruowana w taki sposób, by dać wrażenie, że to Bitcoin Cash rzeczywiście nim jest. Jednocześnie autorzy serwisu wielokrotnie krytykują zespół Bitcoin Core. Możemy przeczytać na niej między innymi, że:

 „Bitcoin Core (BTC) ma o wiele gorszą funkcjonalność jako pieniądz z powodu ekstremalnie wysokich opłat, tworząc przez to niestabilną, zawodną oraz zdeprecjonowaną sieć.  Zespół deweloperów Bitcoin Core wyraził też zainteresowanie utrzymywaniem tych opłat na wysokim poziomie, gdyż uważają oni BTC za „magazyn wartości” a nie coś, czym można obracać na co dzień.”

Zobacz również: Roger Ver pompuje Bitcoin Cash i krytykuje Petro na konferencji kryptowalutowej w Brazylii

Podczas gdy BCH opisywane jest w samych superlatywach:

„W odróżnieniu od tego [BTC], opłaty transakcyjne w Bitcoin Cash kosztują grosze, i możliwa jest walidacja płatności nawet przy zerowych potwierdzeniach. Czyni to z BCH idealną kryptowalutę do wysyłania i otrzymywania pieniędzy na całym świecie.”

„Bitcoin Cash zachowuje natychmiastowe, coraz tańsze transakcje bitcoinowe i stanowi wersję Bitcoina opisaną w specyfikacji technicznej autorstwa Satoshi Nakamoto. Natomiast Bitcoin Core jest wolną i drogą wersją, która przestała już pełnić funkcję pieniądza.”

Żeby nie być gołosłownym i dać wyraz swoim poglądom w czynach, Ver, w ramach wspomnianego wystąpienia na konferencji Satoshi’s Vision, oznajmil oficjalnie, iż jego portfel przestanie obsługiwać płatności w BTC.

Podczas wywiadu udzielonego Johnowi Carvalho w listopadzie zeszłego roku (link do oryginalnego materiału na YouTube), na niewygodne pytanie zadane przez prowadzącego, czy jego zamysłem jest sprawić, by ludzie myśleli, że BCH to prawdziwy Bitcoin, odpowiada:

„Tak, to jest Bitcoin – proszę, możesz to wyczytać z moich ust.”

Po czym zaczął przywoływać statystyki, iż niebawem BCH przewyższy BTC pod względem kapitalizacji rynkowej. Następnie wtrącił jedno ze swoich licznych haseł – mantr:

„BCH – szybki, tani i niezawodny.

BTC – wolny, drogi i zawodny.”

Zespołowi kierowanemu przez Rogera Ver zarzuca się również stosowanie nie do końca przejrzystych metod marketingowych, w tym tzw. sock puppets – oznaczających dosłownie szmaciane marionetki wykonane ze skarpet. Pod tą nazwą kryje się jednak jedno z głównych narzędzi tzw. stealth marketingu (rzadziej stosowana jest spolszczona nazwa „podstępny marketing”).  Najczęściej wykorzystuje on technikę podszywania się pod konsumentów – zarówno w Internecie (np. na forach, blogach), jak i offline poprzez tworzenie wielu kont pod pseudonimami, sprawiając wrażenie, że kryją się za nimi prawdziwi entuzjaści lub zwolennicy produktu. Sztab marketingowców z BCH wsławił się niechlubnie rozsyłając za pomocą sock puppets tweetów promujących ich projekt.

Podsumowanie – czyli jak oliwa na wierzch wypływa

Sigmunt Freud, źródło: www.wikipedia.com

Wsłuchując się w wypowiedzi Rogera Vera w czystej warstwie słownej, ma się wrażenie, że z jego mesjanistycznych tyrad wypływa pewien rodzaj agresji, typowej m.in. dla wszechobecnego w dzisiejszych czasach nachalnego marketingu.

Wydaje się, że prawda, a przynajmniej jej część, zakradła się w przejęzyczeniu – tzw. freudowskiej pomyłce (ang. Freudian slip) Vera. Słuchając jego wystąpienia podczas wspomnianej konferencji, często używa on słowa „Bitcoin” w odniesieniu do promowanego przez siebie projektu Bitcoin Cash oraz w celu wprowadzenia odbiorców w konsternację jeśli chodzi o to, co jest „prawdziwym” Bitcoinem. Jednakże zabieg ten stał się w pewnym momencie bronią obosieczną, gdyż w jedno zdanie Rogera zakradła się pomyłka, którą niemal natychmiast skorygował. Wynika z niej, że to jednak Bitcon Core jest „prawdziwym” Bitcoinem.

Z kolei pod koniec nieszczęsnego wywiadu z Johnem Carvalho, pod wpływem co prawda dość ostrych, jednak autentycznych pytań, oraz tego, że prowadzący odnosił się do BCH jako „Bcash”, zaczął oskarżać go o obrażanie, oraz że stroi sobie żarty z niego samego i z projektu Bitcoin Cash. Puszczają mu wówczas nerwy i pokazuje dziennikarzowi środkowy palec. Zanim jednak wilk wychodzi z owczej skóry, mówi:

„Próbuję zmienić świat na lepsze dając każdej istocie, jaka żyje na tej planecie możliwość całkowitej kontroli nad swoimi finansami. […]  A ty obrażasz mnie i to, czego chcę dokonać ośmieszając mnie i mój projekt.”

I jak nie być w tym wszystkim pomieszanym?



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here