Naga Markets



Szanse na powodzenie transakcji determinuje bardzo wiele czynników, chociażby takie jak umiejętności, warunki na rynku, zdarzenia losowe, nadzwyczajne okoliczności itd. Ktoś kto skupia się na pojedynczym zagraniu musi wiedzieć, że ostateczny wynik który decyduje o jego sukcesie składa się z bardzo wielu takich transakcji. Nie jest to 10, 20 czy 30 zagrań, lecz nawet kilkaset i tego trzeba być świadomym.

  • Gra na rynku przypomina rzut monetą. Nie należy skupiać się na pojedynczym zagraniu tylko wykonać dłuższą serię transakcji
  • Czasami transakcja przyniesie nam zysk a czasami nie i jest to całkowicie normalne. Straty można sobie zaplanować zanim jeszcze zaczniemy grę na rynku
  • Ryzykowanie proporcjonalniej części kapitału pozwala przetrzymać nawet dłuższe serie strat bez większych konsekwencji.

To nie pojedyncze straty, lecz serie strat powodują ruinę naszego depozytu

Dlatego też, to co powinno nas interesować to dłuższa seria zagrań i to ile razy występuje w niej zdarzenie sukcesu, a ile razy zdarzenie porażki. Jeśli trading zdefiniujemy sobie tylko i wyłącznie za pomocą tych dwóch cech to na tej podstawie możemy go porównać do rzutu monetą. Dobrze też umówić się ze za orła płaci się więcej aniżeli za reszkę. Przy czym należy zawsze spodziewać się czarnej serii strat. Dotyczy to tak samo rzutu monetą jak i tradingu.

Jeżeli zdarzenia się mieszają to nie ma to wpływu na ruinę naszego depozytu. Dwa razy stracisz, raz zarobisz itd. przy odpowiednim współczynniku zysku do ryzyka nic nam nie grozi. Tym co powoduje wyzerowanie rachunku jest występowanie czarnej serii strat, której nie sposób odrobić jedną czy dwoma transakcjami.

Czasami taka seria strat pojawia się na samym początku i stanowi dla nas olbrzymie obciążenie psychiczne. W większości jednak przypadków możemy się spodziewać nawet kilku takich serii w krótkich odstępach czasu. Dotyczy to głównie strategii trendowych, gdzie złapanie długiego ruchu okupione zostaje wieloma nieudanymi transakcjami.

Zobacz również:  Rzut monetą na forex. Korzenie sukcesu

Tam gdzie należy spodziewać się zysków tam zawsze ponosi się ryzyko

W tym miejscu moglibyśmy sobie zadać pytanie. Czy można sobie jakoś z tym problemem poradzić? Aby znaleźć jakąś sensowną odpowiedź na ten złożony problem przyjrzyjmy się najpierw kwestii ponoszonego ryzyka w ogólnie pojętej charakterystyce inwestycji.

I tak Rolnik zanim zacznie zbierać owoce swojego pola, najpierw musi stracić cześć kapitału aby kupić i zasiać nasiona. Przedsiębiorca, zanim zacznie liczyć zyski, najpierw musi odpowiednią część swojego kapitału zainwestować w półprodukty, które następnie przetworzy i sprzeda z zyskiem.

Czy to zatem rolnik czy przedsiębiorca, każdy z nich ponosi ryzyko po to aby zarobić. Rolnik ponosi ryzyko utraty plonów, przedsiębiorca zaś ryzykuje brakiem zbytu na swoje produkty. Jednak każdy z nich wie, że nie zawsze pada deszcz i że nie codziennie jest ruch w interesie, a zastój może trwać nawet kilkanaście dni z rzędu.

Przykładowo osoba prowadząca sklep lub restaurację nigdy nie wie czy w danym dniu będzie miała wystarczającą ilość klientów aby opłacić pracowników, rachunki, zarobić na bieżącą działalność oraz generować zyski, a mimo to w dłuższym terminie zarabia. Dosłownie tak samo trader na rynku ryzykuje proporcjonalną część swojego kapitału aby zarobić na przestrzeni większej ilości transakcji.

Zobacz również: Ryzykowna gra, czyli znaczenie spekulacji na rynkach lewarowanych

Straty to tak samo inwestycja, która świadomie wykorzystana przynosi zysk

Każda strata to nic innego jak cząstkowa inwestycja, która pozwala utrzymywać nas w gotowości na pojawienie się trendu, który niczym fala poniesie naszą łódkę z prądem. Kiedy to jednak nastąpi tego nikt nie wie. Natomiast możemy być pewni, że tak jak po odpływie następuje przypływ tak samo będzie na rynku.

Po niskiej zmienności następuje duża co stanowi dla nas pewną wskazówkę. Jeżeli tylko złożymy zlecenia zgodnie z systemem, to czasami nasza transakcja przyniesie zysk a czasami nie przyniesie zysku i nic w tym dziwnego. Bez względu na ten fakt, każda poniesiona strata to inwestycja utrzymująca nas w warunkach gotowości.

Straty te muszą być jednak na określonym poziomie. Każdy kto podejmuje się gry na giełdzie musi zdawać sobie sprawę z faktu, że takich strat może być z rzędu nawet kilkanaście.  W tym sensie prawdziwy i profesjonalny inwestor to przede wszystkim menadżer ryzyka.

Zobacz również: Straty – jak je przezwyciężyć i przekuć w sukces

Uwzględnienie określonej ilości strat jest elementem kontroli nad strategią

Podczas procesu inwestowania zarówno zyski jak i straty są towarem o ograniczonej ilości, które wyczerpują się niczym paliwo w samochodzie. Generalnie chodzi o to, że w skali określonej ilości transakcji możemy pozwolić sobie na zaplanowanie pewnej ilości porażek oraz oczekiwanej liczby sukcesów.

Relacja obu czynników względem siebie świadczy o ostatecznym sukcesie w dłuższym okresie czasu. Jeśli tylko zużyjemy całe ryzyko to oczywistym jest, że najwyższa pora już zakończyć daną serię i nie brnąć dalej bez stosownej analizy portfela. Świadomość w ten sposób pojmowanego ryzyka powoduje, że nie marnujemy puli stratnych transakcji z byle jakiego powodu, tylko pieczołowicie wybieramy te zagrania które dają nam realną szansę na zdobycie oczekiwanych zysków.

Zyski te rzecz jasna powinny być w odpowiedniej relacji do ponoszonego ryzyka oraz ilości spodziewanych trafień. Oczywiście czym więcej tym lepiej, niemniej jakaś minimalna liczba sukcesów oraz maksymalna liczba strat powinna być uwzględniona w strategi inwestycyjnej, jeszcze zanim podejmiemy się tradingu.

W ten sposób budujemy fundamentalne ramy da naszej aktywności na rynku, które poddają się pomiarom statystycznym. Dobrze skonstruowana strategia w obszarze podejmowanego ryzyka nie powinna być przyczyną wyczyszczenia konta.

Autor artykułu poleca także:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here