Naga Markets



chinyOd kilku dni Chińczycy oficjalnie milczą nie zajmując konkretnego stanowiska wobec sygnałów płynących ze strony USA, że proponowana przez nich proporcjonalna redukcja taryf celnych już przy umowie „pierwszej fazy” nie jest możliwa. Cisza może być też sygnałem, że strony cały czas negocjują i nie chcą za bardzo tego publicznie komentować.

To tłumaczyłyby nerwowe sygnały amerykańskich oficjeli ze środy, że rynki nie powinny żyć plotkami – to w odniesieniu do spekulacji, że Chińczycy nie chcą zobowiązywać się do sztywnych limitów zakupowych dla płodów rolnych z USA – a także wczorajszy artykuł Financial Times, gdzie źródło poinformowało o trudnościach w rozmowach, w tym o niechęci Chin do poczynienia nadmiernych ustępstw. W połączeniu ze słowami Larry’ego Kudlowa, którego zdaniem umowa „fazy pierwszej” jest na finiszu, chociaż nie ma jeszcze podpisu Trumpa, może sugerować, że tak, czy inaczej coś w najbliższych tygodniach zobaczymy. I na to zdaje się (nieco na siłę) grać rynek. Najpewniej będzie to jakaś „okrojona” forma, tak naprawdę „wstępnego” porozumienia handlowego – zresztą faza pierwsza, to tak naprawdę faza początkowa. Czy to wystarczy rynkom? Raczej nie, gdyż może się okazać, że wyższe cła mające wejść w życie w połowie grudnia zostaną odroczone w czasie, a nie anulowane.

Reasumując – nie oczekujmy po tym porozumieniu (jeżeli się rzeczywiście pojawi za kilka tygodni) zbyt wiele. Raczej pamiętajmy o starym mechanizmie – kup plotki, sprzedaj fakty. Tym samym proces odchodzenia od bardziej ryzykownych aktywów, jaki był widoczny w ostatnich dniach, a został przerwany wczoraj, raczej powinien być kontynuowany. Zagadką pozostaje też sytuacja w Hong-Kongu, który zaczyna być pewną kartą przetargową w amerykańsko-chińskich relacjach. Pekin nie decyduje się na interwencję, aby nie postawić Trumpa w niezręcznej sytuacji wobec Kongresu, chociaż to i tak nastąpi (w przyszłym tygodniu w Senacie będzie procedowana ustawa, która została już przyjęta przez Izbę Reprezentantów, a która wspiera demokratyczne protesty w HK). Niemniej teraz Trump może pozwolić sobie na jej „przeciąganie” w czasie. Pytanie tylko, kto komu wystawia „rachunek”.

Zerknijmy na wykres USDCNH. Osłabienie juana w tym tygodniu zatrzymało się w rejonie wrześniowego dołka przy 7,0292. Czy jednak w takiej konfiguracji jest szansa na powrót do wcześniejszego trendu aprecjacyjnego chińskiej waluty wobec dolara? Ustawienia dziennych wskaźników zdają się mówić co innego. Testem może okazać się zachowanie w okolicach 6,99 (dołek z sierpnia).

Wykres dzienny USDCNH
Wykres dzienny USDCNH

Równie pomocnym w określeniu risk-on/ risk-off może być zachowanie się USDJPY. Dzisiaj jen i frank są najsłabszymi walutami w grupie G-10, ale wygląda to bardziej na ruch powrotny, co dobrze widać na wykresie poniżej.

Wykres dzienny USDJPY
Wykres dzienny USDJPY


tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułCoinDeal uruchamia handel na własnym tokenie CDL w parze z BTC i USDT
Następny artykułZłoto pozostaje tanie na tle całego 2019 roku
Główny analityk walutowy w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska S.A. Ekspert w dziedzinie tematyki związanej z rynkiem FX – swoje długoletnie doświadczenie zdobywał pracując w czołowych domach maklerskich w Polsce (z DM BOŚ związany od 2009 r.), prywatnie inwestor giełdowy (choć z przerwami) od 1994 r. Zdobywca szeregu nagród na najlepiej typującego analityka (Puls Biznesu), ceniony komentator bieżących wydarzeń w ogólnopolskich mediach. W DM BOŚ publikuje cykliczne raporty dotyczące sytuacji rynkowej (m.in. Tygodnik FX), prowadzi też cotygodniowe, poniedziałkowe webinary dla klientów biura.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here