Naga Markets



Do dziś trwają spory o to, który napój ma lepszy smak.
Do dziś trwają spory o to, który napój ma lepszy smak.

Cofnijmy się do lat 70 XX wieku, gdy zimna wojna nadal oficjalnie trwała w najlepsze. Jednak powoli w głowach Rosjan rodzi się cicha myśl, że w Związku nie jest wcale tak kolorowo. Oficjalnie zgniły kapitalistyczny zachód nie miał nic do zaoferowania wielkiemu Związkowi Radzieckiemu, poza podbitymi w ewentualnej trzeciej wojnie światowej ludnością i terenami. Jednak moskiewscy oficjele zaczęli dumać: No, ileż można popijać herbatę lub wodę z sokiem?! Zwłaszcza, że upał w głębi kontynentu potrafi dać się we znaki. Tak oto rozpoczęła się historia kontaktów ZSRR z nabierającą coraz większego rozpędu firmą zapoczątkowaną w maleńkim barze w Północnej Dakocie.


Pepsi powstała w latach 30 XX wieku, dzięki uporowi amerykańskiego farmaceuty Caleba Bradhama, który chcąc skopiować sukces Coca Coli stworzył orzeźwiającą mieszaninę wody mineralnej, dwutlenku węgla, wanilii oraz esencji z orzeszków kola. Napój szybko zyskał popularność wśród konsumentów i do dnia dzisiejszego trwa ogólnoświatowy spór o to, który napój jest lepszy – oryginał z logiem Coca Cola, czy duplikat Bradhama.

Sprawdź jak łatwo można handlować akcjami zagranicznych spółek.

Smak ponad ideologię

Jak wspomniałem na początku, oficjalna doktryna ZSRR odnosiła się z pogardą do osiągów krajów kapitalistycznych, stawiając rodzime produkty na pierwszym miejscu. Wystrzelenie pierwszego człowieka w kosmos przed Amerykanami w 1961 roku dodatkowo utwierdziło Rosjan, że faktycznie są wielkim narodem. Niemniej jednak słaba dystrybucja dóbr konsumpcyjnych oraz obawa Gorbaczewa o pozycję lidera Związku skłoniła decydentów z Placu Czerwonego do zawarcia w 1974 roku umowy z PepsiCo Inc. Ze strony amerykańskiego przedsiębiorstwa był to kontrakt zesłany z nieba, gdyż po jej podpisaniu PepsiCo miała wyłączność na dostawę swojego napoju na sowiecki rynek. Rynek, który składał się z 287 mln konsumentów nie mających szerokiego wyboru podczas codziennych zakupów.

Cena posmaku wolności

Dzięki umowie PepsiCo, Amerykanie mogli zakosztować prawdziwie rosyjskiej wódki.
Dzięki umowie PepsiCo, Amerykanie mogli zakosztować prawdziwie rosyjskiej wódki.

Pamiętajmy, że cała historia dzieje się w połowie lat 70. Oficjalnie trwa zimna wojna, a za żelazną kurtyną ruble nie są więcej warte niż pozostałe zadrukowane skrawki papieru. Czym więc Rosjanie mają zapłacić za odrobinę smaku prawdziwej amerykańskiej wolności? Gdy pieniądze przestają być cokolwiek warte, powraca się do najstarszej formy handlu – barteru. Barter jest określeniem handlu wymiennego, doprowadzając dwie strony do wymiany dobra za inne dobro. Z czego, poza bronią nuklearną i niedźwiedziami słynął wówczas Związek Radziecki? Odpowiedzią jest… wódka. To właśnie na ten napój, pod marką Stolichnaya (lub w Polsce Stolicznaja), dostali całkowitą wyłączność przedstawiciele PepsiCo. Zgarnąwszy monopol na dwóch rynkach PepsiCo pod koniec 1974 wysłała pierwsze statki wypełnione po brzegi syropem z którego Rosjanie wytwarzali orzeźwiający napój.

Nałóg Rosjan

Pepsi przyjęła się tak dobrze na terenie Związku Radzieckiego, że Partia była w stanie zrobić niemal wszystko w zamian za kolejne dostawy tego płynnego uspokajacza ludu. Rosjanie zdecydowali się także na wprowadzenie na własny rynek włoskiej pizzy. I tak, po przejęciu w późnych latach 70 marki Pizza Hut amerykański koncern zaczął dostarczać włoską pizzę na rynek rosyjski. Pierwsze dwie placówki Pizza Hut pojawiły się w Moskwie już w 1985 roku.

Przeczytaj również: Dlaczego Coca Cola przez 70 lat kosztowała 5 centów?

Z biegiem lat rynek amerykański powoli nasycił się rosyjską wódką, a dodatkowe problemy finansowe ZSRR pogłębiały jedynie dług u PepsiCo. Za spadkiem popytu na rosyjski alkohol stała również obecność Związku w Afganistanie w roku 1979. Kierownictwo Partii miało do rozwiązania bardzo ważny problem. Odcięcie własnych obywateli od powszechnie już znanego napoju i ponowne zamknięcie się na Zachód groziło niepokojami społecznymi. Dlatego, po raz kolejny w grę wszedł barter. Pamiętacie statki którymi PepsiCo wysyłała swój syrop do ZSRR? Zostały one wybudowane w Norwegii i wyleasingowane Amerykanom przez Rosjan. Posiadając już pewne doświadczenie związane z flotą morską, PepsiCo w 1990 roku w zamian za przedłużenie kontraktu na kolejne lata otrzymała 17 radzieckich okrętów podwodnych, 10 frachtowców, krążownik, fregatę oraz niszczyciel. W tym momencie spółka stała się nie tylko jednym z największych przedsiębiorstw Ameryki, ale również posiadała dwudziestą w kolejności największą flotę wojenną na świecie. Jednocześnie, jedynie 6 państw posiadało większą liczbę okrętów podwodnych niż PepsiCo.

Na zdjęciu krążownik Kirov. Okręt tej klasy był przedmiotem największej umowy jaką zawarł Związek Radziecki z obcym przedsiębiorstwem.
Na zdjęciu krążownik Kirov. Okręt tej klasy był przedmiotem największej umowy jaką zawarł Związek Radziecki z obcym przedsiębiorstwem.

Przedstawiciele firmy nie wykorzystali radzieckich okrętów w ostatecznym rozwiązaniu kwestii swojego największego konkurenta – Coca Cola Company. Otrzymane okręty nie były w najlepszej kondycji, dlatego przetopiono warte 3 mld USD statki na stal i dopiero tak otrzymaną zapłatę upłynniono na rynku. Jednocześnie moment otrzymania tak niespotykanej zapłaty nastąpił właściwie w przededniu szerokich zmian w Rosji, które doprowadziły ostatecznie do upadku Związku Radzieckiego. Niemniej jednak uważa się, że umowa z PepsiCo była największą umową z obcym przedsiębiorstwem jaką zawarł Związek Radziecki.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułDywidenda = zysk? Jeszcze w 2016 wykorzystamy całość wolnej gotówki?
Następny artykułRzecznik Finansowy prześwietli Bitcoina w Polsce
Adam Rak redaktor Comparic.pl
Redaktor Comparic.pl. Odpowiedzialny również za dział Wideo Comparic.pl. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Z inwestycjami związany od 2011 roku, pierwsze doświadczenia zdobywał na GPW. Forex poznał na pierwszym roku studiów, a od końca 2013 roku jest aktywnym traderem. Jego inwestycje mają charakter typowo spekulacyjny, rzadko utrzymuje otwarte pozycje dłużej niż kilka godzin. Wyznaje zasadę wyższości księgowanych zysków, nad zyskami papierowymi. W handlu wykorzystuje głównie Price Action posiłkując się poziomami Fibonacciego.

2 KOMENTARZE

  1. Faktycznie ma Pan rację i na pewno nie tylko ja zdaję sobie z tego sprawę. Jednak zgodzimy się chyba w kwestii, że kwas chlebowy to jednak coś innego niż Pepsi czy Coca Cola? W PRLu jeździliśmy maluchami czy “dużymi fiatami” a jednak każdy marzył o Mercedesie czy VW 😉

  2. Drogi autorze, jeżeli twierdzisz że w ZSRR przed epoką Pepsi pijano tylko herbatę lub wodę z sokiem, po prostu piszesz bzdury. W Rosji od wieków wytwarza się bardzo smaczny, gazowany napój, zwany kwasem chlebowym. Można go nabyć (i zawsze można było) dosłownie na każdym kroku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here