Naga Markets



Tytuł może bawić, jednak sprawa jest poważna. Z roku na rok, na naszym polskim parkiecie ubywa inwestorów indywidualnych a ich miejsce zajmują podmioty zagraniczne. Cicha warszawska giełda ma szanse stać się jeszcze cichszym miejscem.


Jak informuje Giełda Papierów Wartościowych w swoim komunikacie: W ubiegłym roku inwestorzy zagraniczni wygenerowali na Głównym Rynku (GR) akcji GPW 52% obrotów ( o 3 pkt proc. wobec zeszłego roku), inwestorzy instytucjonalni 36% (-2 pkt proc. rdr), a indywidualni 12% (-1 pkt proc. rdr). Do komunikatu został załączony wykres zbudowany na podstawie ankiet przeprowadzonych przez GPW w podmiotach inwestycyjnych na terenie Polski.

Te artykuły również Cię zainteresują




źródło: www.gpw.pl
źródło: www.gpw.pl

Od 2009 roku, który okazał się wyjątkowy z powodu ucieczki inwestorów zagranicznych z naszego kraju, wartość generowanego obrotu przez inwestorów indywidualnych z roku na rok topnieje. Miejsce zajmują inwestorzy zagraniczni, ośmieleni zdrowszymi warunkami naszej giełdy.

Ostoją dla drobnych inwestorów wciąż pozostaje rynek NewConnect – tam bezsprzecznie rządzą inwestorzy indywidualni, odpowiedzialni za trzy czwarte całego obrotu.

źródło:www.gpw.pl
źródło: www.gpw.pl

Całkiem dobrze prezentuje się wykres pokazujący rozkład sił w całkowitym obrocie na rynku terminowym. Inwestorzy indywidualni handlując kontraktami na waluty, indeksy czy akcje wygenerowali aż 47% całkowitego obrotu na polskim rynku derywatów.

inwestorzy_2015_wyk_3Smutne wnioski

Wnioski jakie można wysnuć z prezentowanych danych jest jeden – giełda w Polsce to wciąż coś niezrozumiałego i bardziej przypominającego kasyno, niż realną opcję zarobku. Czy to dobrze? Patrząc z perspektywy inwestora – oczywiście, chciałoby się ujrzeć płynność na większej ilości papierów, które kupowane są długoterminowo przez podmioty instytucjonalne. Jednak nie zapominajmy czym faktycznie jest giełda – miejscem spotkania dwóch stron: kapitałodawcy oraz kapitałobiorcy. Spekulacja na papierach wartościowych choć dla wielu jest głównym zajęciem, nie jest celem samej giełdy.

Patrząc również z perspektywy globalnego spowolnienia gospodarczego nie mogę oprzeć się by nie zwrócić uwagi na jeszcze jedną kwestię. Być może to dobry znak również dla naszej gospodarki, w której ludzie przyzwyczajeni są do pracy przynoszącej efekty w sferze realnej? Być może niechęć do giełdy pozwoli nam skupić się na wytwarzaniu produktów czy usług zamiast bezczynnym kupowaniu tanich akcji i sprzedawaniu ich gdy zdrożeją? Ta kwestia z całą pewnością nie zostałaby wyczerpana w jednym artykule, ale sądzę, że warto nad nią się pochylić przy wieczornej herbacie 😉

invest


Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here