Naga Markets



Inflacja powoli odpuszcza, ale żywność wciąż mocno drożejeKwiecień przyniósł obniżenie się dynamiki wzrostu inflacji z 4,6 do 3,4 proc. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z trwałą tendencją, choć odczucia konsumentów mogą być odmienne.

Wyniki zgodne z prognozami ekonomistów. Szczyt inflacyjny minął

Z ostatecznych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że tempo wzrostu wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych spowolniło w kwietniu do 3,4 proc., z 4,6 proc., odnotowanych w marcu. To wynik zgodny z oczekiwaniami ekonomistów. Szczyt inflacyjnych napięć mamy już więc za sobą. Przyczyniało się do tego oczywiście pogorszenie się koniunktury związane z pandemią koronawirusa, jednak wciąż mogą występować czynniki powodujące wzrost cen niektórych towarów i usług. Spory wpływ na spadek wskaźnika inflacji miały z pewnością aż o prawie 19 proc. tańsze paliwa, co było konsekwencją załamania notowań ropy naftowej. Tradycyjnie zniżkowały ceny odzieży i obuwia, odpowiednio o 4,4 i 1,5 proc. Po raz pierwszy od dłuższego czasu taniały artykuły trwałego użytku, w tym meble i wyroby dekoracyjne o 1 proc. oraz urządzenia AGD o 1,2 proc.

Choć tegoroczna wiosna zaskoczyła wyjątkowo uporczywą suszą, na razie trudno oszacować jej skutki. Jednak jest raczej pewne, że ceny żywności będą wysokie, nawet w porównaniu z drożyzną widoczną już w ubiegłym roku. W pierwszych miesiącach obecnego roku dynamika cen żywności i napojów bezalkoholowych sięgała 7,5-8 proc.

W kwietniu ich wzrost wyniósł 7,4 proc., a więc wciąż był dość duży. Ponadprzeciętnie wysoki jest wzrost kosztów użytkowania mieszkania i nośników energii, wynoszący 6-7,5 proc. Wyjątkowo dynamiczny jest od początku wzrost cen usług telekomunikacyjnych, który wynosił od 4,3 do 4,6 proc. Kwiecień przyniósł zwyżkę jedynie o 2,7 proc. Zdecydowanie więcej, o 4-5 proc., kosztują usługi i wydatki związane ze zdrowiem i edukacją. W kwietniu zwiększyły się one odpowiednio o 4,4 i 5,1 proc.

O ile bez horrendalnie drogich obecnie nowalijek można się jeszcze obyć, to sięgający 8,7 proc. wzrost cen pieczywa (w marcu o 8,8 proc.), wynosząca 17 proc. podwyżka cen mięsa wieprzowego (w marcu o ponad 27 proc.) i sięgający 13,3 proc. w przypadku wędlin (po marcowej zwyżce o ponad 15 proc.), to wzrost wydatków mocno odczuwalny w domowych budżetach. Owoce były w kwietniu droższe niż rok temu aż o 22,1 proc  (w marcu ich ceny rosły o ponad 19 proc.)

Widmo deflacji straszy nielicznych ekonomistów

Prognozy niemal wszystkich ośrodków analitycznych i instytucji zakładają stopniowe łagodzenie inflacyjnej presji. Jedynie nieliczni ekonomiści przewidują możliwość wystąpienia deflacji, czyli trwałego spadku wskaźników cen. Według Komisji Europejskiej w tym roku inflacja wyniesie 2,5 proc., a w przyszłym przyspieszy do 2,8 proc.

To wyliczenia według metodologii unijnej, opierające się na tzw. zharmonizowanym wskaźniku cen konsumpcyjnych, sprowadzającej do porównywalności dane dla różnych krajów. W marcu wynosił on dla Polski 3,9 proc. i był najwyższy spośród krajów Unii Europejskiej. To efekt z jednej strony utrzymywania się dobrej koniunktury w gospodarce i na rynku pracy, w tym znacznej dynamiki wzrostu wynagrodzeń, z drugiej zaś dużego udziału wydatków na żywność w koszyku przeciętnego Polaka, a ceny żywności mocno szły w górę.

Ministerstwo Finansów zakłada, że w tym roku wskaźnik inflacji wzrośnie do 2,8 proc., wobec 2,3 proc. w ubiegłym roku. Agencja ratingowa Moody’s szacuje inflację w tym roku na 2,3 proc., a w przyszłym na 2,2 proc., według Fitch Rating będzie to odpowiednio 2,8 i 2,5 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się w tym roku inflacji sięgającej 3,2 proc., a w przyszłym jej dynamika ma obniżyć się do 2,6 proc.

Trzeba jednak mieć świadomość, że prognozowanie inflacji zawsze obarczone jest sporym ryzykiem błędu, a w obecnych warunkach jest ono szczególnie wysokie. Jej poziom zależny jest bowiem od wielu czynników, nie tylko makroekonomicznych, które daje się w pewnym stopniu modelować, ale także od zjawisk trudno przewidywalnych, na przykład związanych z warunkami pogodowymi, czy nieoczekiwanymi silnymi zmianami cen surowców energetycznych.

Na kształtowanie się tendencji inflacyjnych w najbliższej przyszłości znaczący wpływ będzie mieć polityka cenowa przedsiębiorców, a więc to, czy nawet przy znacznie obniżonym popycie na swoje towary i usługi będą dążyli do utrzymania cen i marż, czy też będą zmuszeni do konkurowania i przyciągania klientów obniżkami i promocjami.

Na razie wiele wskazuje na to, że na przeceny mogą liczyć nabywcy odzieży oraz trwałych dóbr konsumpcyjnych, czy kosmetyków, natomiast w przypadku sporej części usług oraz żywności, na spadek cen raczej nie ma co liczyć. Interesujące wnioski płyną z analizy Wskaźnika Przyszłej Inflacji, wyliczanego przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Wynika z nich, że wśród przedsiębiorców przeważają opnie zakładające spadki cen, zaś konsumenci są w większości przekonani, że będą musieli płacić więcej.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here