Naga Markets



Chodkowski_540-310
Radosław Chodkowski

Gościem dzisiejszego wywiadu jest Radosław Chodkowski, inwestor giełdowy, który od wielu lat prowadzi jeden z najpopularniejszych blogów o tematyce finansowej – Humanista na giełdzie.


W świecie spekulacji znany jesteś jako autor popularnego bloga. Skąd pomysł na działalność w internecie i skąd wzięła się nazwa bloga ?

Wzięło się to z mojej aktywności na jednym z forów giełdowych. Najpierw byłem tam zwykłym użytkownikiem, po pewnym czasie zacząłem się dosyć aktywnie udzielać, tworzyć opracowania różnych zagadnień, później tworzyć również recenzje książek, które przeczytałem jako inwestor. Stąd też w pewnym momencie uznałem, że zamiast tworzyć content (z ang. treść) dla kogoś innego, mogę robić to pod własnym nazwiskiem. Więc wtedy zapadła decyzja o założeniu własnego bloga. Nazwa bloga wywodzi się z mojego wykształcenia, ponieważ jestem politologiem i absolutnie nie mam wykształcenia ekonomicznego i finansowego i absolutnie nie myślę o sobie jako o umyśle ścisłym. Więc z jednej trony było to zachęcenie ludzi do inwestowania, pokazanie że również takie osoby mogą inwestować. Z drugiej strony dla mnie była to pewna forma usprawiedliwienia się gdybym popełniał błędy tzn. staram się dobrze przygotowywać do tego co piszę, natomiast te błędy zawsze się zdarzały i zawsze zdarzać się będą. Jest to dla mnie usprawiedliwienie, że jestem tylko inwestorem indywidualnym, a nie ekspertem, który wszystko co mówi, mówi zgodnie z prawdą. Ja to mówię z najlepszą moją wiedzą, natomiast bez akademickiego wykształcenia ekonomicznego, mogą mi pewne rzeczy umykać. Więc to jest właśnie początek.

Czy inwestowanie na giełdzie jest Twoim jedynym zajęciem czy również pracujesz zawodowo ?

Tak, pracuję zawodowo w kancelarii prawnej, więc większą część mojego dnia spędzam pracując na etacie. Zarówno inwestowanie jak i blogowanie są działalnościami, które podejmuję po godzinach pracy. Wiadomo jak to w praktyce wygląda, często jest też tak, że dokonuję zleceń z telefonu bądź też obserwuję notowania w trakcie dnia pracy, tego się niestety nie da uniknąć, natomiast rdzeniem mojej aktywności ciągle jest praca zawodowa.

Skąd pomysł na spekulację, jak się tym zainteresowałeś, kiedy i czy samodzielnie czy może pod czyimś wpływem, namową ?

Początki to jest rok 2001 kiedy kupiłem jednostki funduszy inwestycyjnych. Jak wiemy był to najgorszy moment na kupowanie czegokolwiek powiązanego z rynkiem akcji. Więc poniosłem straty, na szczęście przy stosunkowo niedużych 2-3% stratach się wycofałem i od tamtej pory zrobiłem sobie przerwę. Później w 2008 roku, na początku miałem przygodę ze srebrem kolekcjonerskim, monetami – ta przygoda dosyć szybko się zakończyła i w drugiej połowie 2008 roku zacząłem się angażować w inwestowanie. Powiedzmy, że od połowy 2008 roku były to inwestycje teoretyczne. Kiedy one na początku 2009 roku zaczęły przynosić rezultaty, a pamiętam że w lutym – marcu tego roku mieliśmy dołek, okazało się po pewnym czasie, że wszystko rośnie. Postanowiłem spróbować swojej szansy i właśnie kwiecień 2009 roku to jest początek mojej przygody na giełdzie. Uznałem, że skoro wszystko rośnie i się zaczęły wszystkie metody inwestycyjne sprawdzać, dawać zarobek, wtedy zacząłem inwestować. Więc tutaj nie było takiego zewnętrznego wpływu czy namowy, po prostu ewolucyjnie pojawił się u mnie w wielu lat dwudziestu kilku dodatkowy kapitał i szukałem lokaty tego kapitału. Najpierw  w funduszach, później w srebrze kolekcjonerskim, później na giełdzie no i tak już zostało.

Jakie były Twoje początki na rynku? Czy Pamiętasz swoje pierwsze inwestycje ?

Początki były bardzo pozytywne ponieważ pamiętamy, że pierwszy kwartał 2009 roku był bardzo dobrym okresem dla inwestycji. Więc jak najbardziej osiągałem pewne pierwsze zyski. Moją pierwszą transakcją było kupno akcji PEKAO SA za kwotę naprawdę niewielką, gdyż na rachunek wpłaciłem 3500 zł. Kupiłem akcje i pierwsze kilkadziesiąt zarobionych złotych to były moje pierwsze, fajne doświadczenia z rynkiem.

Czy masz lub miałeś jakiegoś mentora, kogoś na kim się wzorowałeś, przynajmniej na początku swojej przygody ze spekulacją?

Od początku samego nie, natomiast później ucząc się i szukając wiedzy, chodząc na szkolenia i czytając literaturę, bardzo spodobało mi się podejście prezentowane przez Grzegorza Zalewskiego, znanego blogera i komentatora, również inwestora, uczestnika rynków od wielu lat. Obserwując różne podejścia, konfrontując je ze sobą, to podejście Grzegorza bardzo mi się podobało. Do dzisiaj go cenię i szanuję jego podejście do rynku.

Czy od samego początku, aż do teraz poświęcałeś się tylko i wyłącznie GPW czy jednak po drodze „otarłeś się” o inne rynki ?

Jeśli pytasz o GPW to oczywiście tych rynków przeszedłem wiele ponieważ inwestowałem zarówno na rynku akcji, kontraktów terminowych, certyfikatów inwestycyjnych, także na rynku opcji, na którym jestem aktywny do dzisiaj i oczywiście miałem też przygodę na forexie. Więc przeszedłem ileś tych rynków i zrezygnowałem z forexu nie mając dość czasu i nie potrafiąc zapanować nad swoimi emocjami przy tym szybko zmieniającym się rynku.

Co sądzisz o popularnym forexie ? Czy uważasz, że jest to gorszy, trudniejszy rynek niż giełda ?

Jest to rynek brutalniejszy tzn. dźwignia finansowa i towarzyszące jej emocje, z jednej strony osoby odpowiednio przygotowane i odpowiednio silne psychiczne są w stanie szybciej nauczyć się prawidłowych odruchów w zakresie kontroli ryzyka. Natomiast jest to rynek niewątpliwie trudniejszy, więc osoby mniej przygotowane, mające mniej wsparcia ze strony tych bardziej doświadczonych inwestorów po prostu poniosą porażkę. Jest to rynek, który nieprzygotowanych zjada szybko, a tych którzy mają szansę przetrwać szybciej uczy tego czego powinni się nauczyć.

Po jakim czasie zacząłeś na poważnie myśleć o inwestowaniu tzn. ogromna większość początkujących graczy nie posiada planu gry. Jak w Twoim przypadku wyglądało budowanie jakiejś strategii ?

Początkowo inwestowałem bardzo przypadkowo, opierając się praktycznie na wszystkim co udało mi się znaleźć. Często też wskaźniki dawały mi przeciwstawne sygnały. Dopiero po pierwszych porażkach zacząłem szukać metod bardziej systematycznych, przeszedłem m.in. około 1 – 1,5 roczną fascynację systemami mechanicznymi, zupełnie zamkniętymi. Analizowałem dużo wskaźników itd. Więc były to próby zbudowania strategii, natomiast te próby nie dały systematycznej zarabiającej strategii. Zbudowała się ona dopiero po pewnym czasie, po uproszczeniu podejścia. Dopiero uproszczenie podejścia do naprawdę podstawowych narzędzi, do spojrzenia na rynek przez to co jest moim zdaniem najważniejsze, pozwoliło mi osiągnąć zyskowność i w rezultacie też przekuło się na pewien system, który stosuję na rynku akcji.

Czy w czasie Twojej przygody ze spekulacją wydarzyło się coś co mógłbyś określić jako moment przełomowy np. jakaś duża, odczuwalna strata lub poznanie czegoś/kogoś nowego ?

Z pewnością przełomem był rok 2011 kiedy w sierpniu na rynku opcji straciłem około 60% portfela w ciągu tygodnia. Miałem wystawioną opcję PUT (gra na spadki) i straciłem dosyć sporo pieniędzy oczywiście w stosunku do wielkości rachunku. To był przełom, który uświadomił mi, że ryzyko na rynku istnieje, nie ma darmowych obiadów. To nie jest tak, że można po prostu wystawić opcję i zapomnieć o niej czerpiąc korzyści. Więc to był na pewno przełom, później już przechodziło to wszystko ewolucyjnie, więc to jest najważniejsza rzecz, taka porażka która otworzyła mi oczy na inwestowanie.

Co jest najważniejsze w inwestowaniu, złota zasada ?

Myślę, że ciężko jest wyodrębnić jedną zasadę. Tych zasad jest sporo, wiemy i uczymy się ich już na samym początku, więc przede wszystkim kluczowe zasady to konsekwencja i kontrola ryzyka, ponieważ te dwie rzeczy pozwalają nam przetrwać odpowiednio długo na rynku żeby się tego rynku nauczyć i nauczyć się inwestowania. Na początku nie pojawiamy się na rynku aby zarabiać pieniądze, tylko po to żeby spróbować inwestowania. Więc jeśli mamy dość czasu być może się nauczymy, jeśli nie mamy dość cierpliwości bądź dość kontroli ryzyka by chronić kapitał bywa tak, że po paru miesiącach rezygnujemy stwierdzając, że inwestowanie nie jest dla nas bądź, że giełda to jest jedno wielkie oszustwo. Tak więc najważniejsze dwie rzeczy to właśnie cierpliwość i kontrola ryzyka.

Jakich rad udzieliłbyś osobom, które dopiero wchodzą na rynek ?

Nastawcie się do tego jak to 5 letniego kierunku studiów. Ja dokładnie tak zrobiłem u siebie i wiedziałem, że po pierwsze trzeba czasu. Oczywiście dowiedziałem się tego po pierwszych porażkach, na początku myślałem, że w pierwszy roku zarobię 50%, dopiero później okazało się, że nie jest tak łatwo i podszedłem do tego poważnie czyli potraktowałem to jako kolejny kierunek studiów, gdzie po pierwsze trzeba swoje przeczytać, po drugie trzeba swoje przećwiczyć i po trzecie trzeba czasu aby to wszystko się ułożyło. Więc ten okres 5 lat na naukę inwestowania z pewnością nie jest okresem zbyt długim. Na taki okres trzeba się szykować. Inwestowanie z pewnością jest procesem długoterminowym i to nie są szybkie pieniądze.

Czy inwestowanie bywa dla Ciebie stresujące, jeżeli tak czy masz jakieś sposoby radzenia sobie w nerwowych okresach na rynku ? Czy masz jakąś odskocznie, hobby, coś co pozwala oderwać się od giełdy ?

Inwestowanie bywa dla mnie stresujące w sytuacjach kiedy są ponoszone straty. Wtedy zastanawiamy się czy nasza strategia działa, ja również mam takie wahania. Nie należę do ludzi, którzy tracą przez kilka miesięcy z rzędu i śpią spokojnie bo wiedzą, że strategia jest ok. Wtedy też się martwię, natomiast  dla mnie sposobem jest ograniczanie strat tzn. jeśli widzę stratę kilkuprocentową i jestem w stanie ją zaakceptować i nią zarządzać, jeśli strata robi się duża wtedy daję się ponieść emocjom i jak każdy podejmuję złe decyzję. Więc u mnie tą podstawową zasadą jest ograniczanie strat do poziomu, na którym jestem w stanie nimi zarządzać z emocjonalnego punktu widzenia. Jeśli chodzi o odskocznię czy hobby, przyznam szczerze, że nie mam takiej odskoczni. Niedawno było to piwowarstwo i naprawdę warzyłem dużo fajnych piw samodzielnie, natomiast brak czasu ponieważ praca na etacie, dwa blogi plus jeszcze jakaś inna aktywność w internecie zabierają masę czasu, więc raczej inwestowanie traktuję jako swoje hobby, swoją pasję.

Czy mógłbyś podzielić się z naszymi czytelnikami ogólnym zarysem swojej strategii ? Na czym ona polega ?

Strategia jest typową strategią trendową tzn. dopóki rynek rośnie staram się posiadać akcje w portfelu, jeśli rynek rośnie w zadowalającym tempie to 100 % portfela alokować na rynku akcji. Mówię o portfelu akcyjnym, ponieważ mam też drugi portfel opcyjny. Więc strategia to jest kupić i trzymać spółki możliwie najlepsze. Kupić spółki w trendach, więc trend jest moją podstawową kategorią, szukam trendów stabilnych, trendów które zachowują się po prostu wiarygodnie. Uważam, że spółki w trendzie wzrostowym robią coś dobrze w swoim biznesie i dlatego warto się ich trzymać. Selekcja spółek, wybranie 10-15 najlepszych i trzymanie się ich, jeśli rynek zachowuje się słabo, te spółki powinny zachowywać się trochę lepiej. Oczywiście jeżeli rynek spada, lepiej jest minimalizować zaangażowanie w akcje, więc tutaj dwupłaszczyznowe podejście. Z jednej strony analiza rynku, a z drugiej strony selekcja spółek w poszukiwaniu trendów wzrostowych.

Na forex kluczowym elementem jest zarządzanie kapitałem. Jak to wygląda na rynku giełdowym ?

Tutaj również należy zarządzać kapitałem, oczywiście stanowczo odradzam angażowanie zbyt dużo środków w jedną transakcję. Trzeba to wszystko dzielić, dywersyfikować, natomiast jak powiedziałem wcześniej, jeśli trend na rynku giełdowym jest dobry, na całym indeksie WIG, wtedy nie boję się zaangażować 100% mojego portfela w rynek akcji, ponieważ uważam, że jest to najlepsza możliwa decyzja w danym momencie. Zarządzanie kapitałem to też jest zarządzanie stratami czyli dopuszczenie maksymalnego poziomu start, przy którym zarówno wychodzimy z danej spółki jak i zaczynamy redefiniować naszą strategię. Jeśli rynek rośnie, a strategia nie daje zadowalających rezultatów to wtedy coś jest nie tak ze strategią, więc dlatego benchmarkiem jest dla mnie zawsze rynek czyli indeks WIG.

Jak dużą część swojego prywatnego depozytu potrafisz przeznaczyć na kupno akcji 1 spółki ? Ile średnio posiadasz spółek w portfelu, czy te sprawy reguluje Twoja strategia ?

Moja strategia nie reguluje konkretnej liczby spółek w portfelu. W portfelu publicznym posiadam 10 spółek i uważam, że to jest optymalna ilość, w portfelu prywatnym posiadam 6 spółek, natomiast gdybym dopłacił trochę kapitału nie maiłabym problemu aby dokupić jeszcze 2-3 spółek, więc 10 jest ilością, która z jednej strony zapewnia dywersyfikację i minimalizację ryzyka, że jedna słaba transakcja lub coś nadzwyczajnego co się dzieje na akcjach danej spółki “położy” wynik całego portfela. To jest dywersyfikacja, która chroni przed ryzykiem, z drugiej strony zapewnia ona możliwość pełnego uczestnictwa w tym co jest fajne w mojej metodzie tzn. szukam kilkunastu spółek, które są najlepsze na rynku, więc z perspektywy inwestora nie ma sensu posiadanie większej ilości, gdyż każda kolejna dokupowana spółka jest spółką stosunkowo gorszą, więc nie ma po co rozdrabniać się i kupować gorsze spółki zmniejszając zaangażowanie w spółki lepsze. Po drugie, trudno jest zarządzać portfelem kilkunastu spółek. Łatwiej jednak te kilka do 10 spółek analizować na bieżąco, zwłaszcza w sytuacjach takich jakie mieliśmy niedawno czyli dosyć dynamicznych spadków, wtedy dużo się dzieje na wszystkich spółkach i gdyby było ich bardzo dużo, byłby z tym problem. Między 6 a 10 spółek jest to poziom, który chciałbym mieć i posiadam w swoim portfelu.

Dzięki prowadzeniu bloga masz stały kontakt z innymi graczami, często także początkującymi. Jak oceniasz poziom i postępy początkujących osób w Polsce ? Czy poziom wiedzy się podnosi czy wygląda to lepiej niż np. w latach 90-tych ?

Aż tak daleko sięgać nie będę, ponieważ urodziłem się zaledwie w 1987 roku. Natomiast sądzę, że to jest uzależnione od cyklu koniunkturalnego tzn. jeśli rynki akcji rosną, wtedy najwięcej inwestorów przypływa na rynek i to są ci nowi inwestorzy, którzy szukają swojego miejsca, zwabieni dużymi zyskami. Z kolei w okresie bessy zostaje najczęściej ta elita czyli ci którzy już wiedzą, że giełda ma swoje dwie twarze – dobrą i złą i wtedy ci inwestorzy, myślę że bardziej doświadczeni, dominują na rynku. Początkujący są więc tacy sami, rynek się rozwija, mamy więcej materiałów, więcej wiedzy dostępnej w internecie, praktycznie można się oprzeć tylko na internecie jeśli chodzi o naszą edukację. Początkujący są jednak początkującymi i oni zawsze muszą popełnić swoje błędy. To jest część uczenia się, niezależnie czy na giełdzie czy w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Natomiast myślę, że po prostu w czasie hossy, tych początkujących, bardziej zwabionych łatwymi pieniędzmi jest więcej. Pod koniec bessy, kiedy trwa ona już kilka miesięcy, rok – jest więcej inwestorów doświadczonych.

Na blogu prowadzisz Portfel Spółek Ciekawych Technicznie. Zakładam, że jesteś więc graczem technicznym. Czy całkowicie odrzucasz analizę fundamentalną ?

Do pewnego momentu całkowicie ją odrzucałem, uważałem że wykres jest w stanie powiedzieć mi wszystko. W tej chwili również sądzę, że wykres  jest w stanie powiedzieć mi wszystko co potrzebuję wiedzieć na temat spółki, natomiast zauważam zbieżność mojej strategii z analizą fundamentalną tzn. szukając spółek w trendzie wzrostowym, szukam spółek które rosną, więc widząc trend wzrostowy mam w tyle głowy tę informację, że to jest spółka, która ma stabilny biznes, która robi coś fundamentalnego co jej daje dobre rezultaty i co się przekłada na wzrost ceny akcji. Kierując się tylko analizą techniczną, szukam stojącej za nią solidnych fundamentów. Można więc powiedzieć, że przeprowadzam  analizę fundamentalną patrząc na wykres danej spółki i to chyba będzie najlepsze połączenie. Nie sięgam natomiast do źródeł pozwalających mi wycenić daną spółki, obrazujących jej kondycję itp. Ja zawsze patrzę tylko i wyłącznie na wykres, ewentualnie na informacje dotyczące wypłacanych dywidend. Wiem po prostu, że te fundamenty stoją za rosnącym wykresem.

Czy sądzisz, że analiza techniczna dobrze się sprawdza na giełdzie ? Co sądzisz np. o popularnych formacjach świecowych, w kontekście naszej GPW ?

Jak wspominałem wcześniej, przeszedłem wiele etapów fascynacji i zainteresowania analizą techniczną, więc są różne podejścia, moim zdaniem o różnej skuteczności. Nie chcę się wypowiadać, które podejścia nie działają bo po prostu może mi się nie udało w sposób zyskowny zaprząc do pracy. Dużo mniej mam sentymentu do metod opartych na magicznych wskaźnikach lub też współczynnikach wiedzionych z okrągłych liczb, mówię tutaj głównie o proporcjach Fibonacciego, o całej geometrii rynku i mierzeniu ruchów rynkowych jeśli chodzi o proporcje. Te podejścia zupełnie mi “nie leżą”. Z drugiej strony bardzo lubię czyste formacje cenowe czyli formacje trendu, również wsparcia i opory, prostokąty – to są te podstawowe formacje, ponieważ np. trójkąty, flagi, kliny już znacząco komplikują obraz techniczny. Z oscylatorów wykorzystuję oscylator stochastyczny, który u mnie pełni funkcję wspomagającą mnie w inwestowaniu. Po tylu latach już praktycznie wiem jak będzie przebiegał dany oscylator przy danym kształcie wykresu. Z kolei jeżeli chodzi o formacje świecowe, uważam że ich skuteczność na naszej giełdzie jest znikoma bądź żadna. Ponieważ większość dotychczasowej literatury, którą zgłębiałem na ten temat już była kilkuletnia, pisana najczęściej na testach z rynku amerykańskiego, więc formacje świecowe żeby móc wypowiadać się na temat ich skuteczności muszą być przetestowane. Ja nie testowałem skuteczności formacji świecowych na polskim rynku i uważam, że koszty jakie u nas są do zrealizowania tzn. koszty obrotu giełdowego w sensie prowizyjnym, spreadowym są jeszcze zbyt duże żeby opierać się tylko i wyłącznie na formacjach świecowych, które skuteczność swoją mają moim zdaniem nikłą tzn. jeżeli ileś formacji świecowych daje średnio 1/10 % zysku z jednej formacji świecowej jest to zbyt mała część zysku aby po nią sięgać z punktu widzenia kosztów dokonywania transakcji.

Z jakich elementów analizy technicznej korzystasz ? Czy są to jakieś wskaźniki lub może jakieś autorskie rozwiązania ?

Korzystam z trendów, wsparć i oporów oraz z oscylatora stochastycznego. To są te proste rzeczy, do których wróciłem po kilku latach inwestowania po przejściu przez naprawdę skomplikowane wskaźniki, w których zmiana jednego parametru powodowała istotną zmianę wyświetlania się danego wskaźnika. Ja wróciłem do prostych metod i one sprawdzają się jak na razie najlepiej, może też wynikać to z tego, że po prostu doświadczenie, które nabyłem zaczęło przynosić owoce. Nie muszę już narysować linii trendu żeby widzieć trend, nie muszę  narysować wsparcia żeby je widzieć, więc tutaj połączenie doświadczenia i tych prostych metod to jest mój obecny warsztat.

Jak wygląda sposób doboru spółek do portfela ? Czy analizujesz tylko spółkę czy także szerszy kontekst np. sytuację sektora lub nawet całego rynku ?

Zawsze zaczynam od analizy całego rynku. W trakcie bessy nie ma sensu szukanie spółek, chyba że oczekujemy, że bessa ma się ku końcowi. Tak samo w trakcie hossy, chcę być całym kapitałem na rynku ponieważ wierzę, że jestem w stanie skorzystać na tej hossie. Szeroki rynek jak najbardziej jest moim wyznacznikiem jako punkt pierwszy. Punkt kolejny to jest poszukiwanie spółek. Szukam spółek w stabilnych trendach wzrostowych i przeglądam wszystkie spółki z rynku głównego. Jest ich ponad 400, prawie 500 i autentycznie wszystkie te wykresy przeglądam. Poświęcam niektórym sekundę, niektórym 2-3 sekundy, po takiej analizie zostaje mi około 20 spółek, które następnie jeszcze dokładniej analizuję i dopiero wtedy podejmuję decyzję czy dokonuję jakiejś zmiany w portfelu, czy któraś ze spółek mnie zainteresowała na tyle, żeby kupić jej akcje. Tak więc to są te trzy elementy analizy: szeroki rynek, zgrubna selekcja spółek i szczegółowa selekcja spółek. Wszystkie w oparciu o analizę techniczną w poszukiwaniu trendów wzrostowych.

Jakie wyniki w przybliżeniu osiąga prowadzony przez Ciebie portfel ? Jak jest skuteczność dokonywanych zagrań czyli ile z nich zakończyło się zyskiem ?

Portfel jest w 100% akcyjny, w związku z czym jego wyniki są uzależnione od koniunktury na rynku akcji. Dlatego też nie można powiedzieć o stałych, corocznych wynikach. Natomiast wyniki te są lepsze od indeksu o około 5-10% tzn. w okresie hossy i dobrej  koniunktury udaje mi się wybrać spółki, które zachowują się lepiej niż szeroki rynek. W okresie bessy albo zmniejszam zaangażowanie albo mimo wszystko udaje mi się znaleźć te lepsze spółki przez co spadki są niższe. W okresie ruchu bocznego udaje się utrzymywać dodatnią stopę zwrotu przy zerowej stopie zwrotu z indeksu. Co do liczby transakcji, które kończą się stratą i zyskiem, myślę że to też jest uzależnione od koniunktury. Z moich ostatnich doświadczeń wynika, że średnio 6 na 10 spółek daje zysk, natomiast zysk ten jest zdecydowanie większy niż strata tzn. jeżeli ponoszę stratę staram się aby była ona niska a zyski aktualnie sięgają 70-80% a więc są dużo większe.

Przygotowując się do wywiadu, zauważyłem że portfel z czasem ewoluował. Jedną ze zmian jaka wpadła mi w oko było wprowadzenie zleceń stop loss. Dlaczego wprowadziłeś tę zmianę i czy przyniosła ona pozytywne skutki ?

Zlecenia stop loss weszły do portfela, dlatego że sztywna comiesięczna rewizja powoduje, że przez okres tego miesiąca musimy tak jakby zamknąć oczy na to co się dzieje na rynku. Do pewnego stopnia uspokaja to styl inwestowania, natomiast ignoruje to również duże spadki, które potrafią zniszczyć lub też bardzo negatywnie wpłynąć na wynik portfela. Mam tu na myśli spadki 20-30%, które czasami się na spółkach zdarzają. Więc stop lossy zostały wprowadzone po to aby wyeliminować te spółki, aby strata pojawiająca się w połowie miesiąca była zamknięta na poziomie 10 lub kilkunastu procent niż 20-30% po to została wprowadzona ta zmiana i przyniosła ona pozytywne skutki tzn. na chwilę obecną spółki są zamykane wcześniej przez co udaje się tych spadków najczęściej uniknąć.

W jaki sposób ustawiasz SL na rynku giełdowym ?

Nie ustawiam stop lossów na parkiecie czyli pozostają one w mojej głowie. Staram się nie trzymać sztywnych poziomów, oceniam sytuację za każdym razem dynamicznie, wiem kiedy trend zaczyna się chwiać i w mojej ocenie zachowywać słabiej, wtedy jestem bardziej wyczulony. Natomiast to nie jest tak, że ustawiam sztywny poziom tuż pod ciasnym wsparciem i wtedy sprzedaje akcje. Tak się zdarza ale tuż po otwarciu pozycji tzn. jeżeli oczekuję, że gdzieś tam wystąpi dołek wtedy ustawiam SL też mentalnego i nie w systemie i po prostu jeśli on jest aktywowany to dosyć szybko transakcja jest zamykana. Jeżeli jednak spółka wejdzie już w obszar zysku wtedy pozostawiam jej trochę więcej miejsca.

Co ze zleceniami take profit (zlecenie sprzedaży z limitem aktywacji). Czy są one elementem Twojej strategii ?

Absolutnie nie. Jeśli nastawiam się na trendy to chcę na tych trendach zyskać jak najwięcej więc nie staram się przewidywać końca trendów, przewidywać szczytu trendu. Zdarzyło mi się to raz i oceniam, że to była skuteczna decyzja. Natomiast nie był to take profit to było po prostu wyjście w oparciu o ogólne wyczucie rynku. Wtedy mi się to udało ale co do zasady nie stosuję kasowania zysków i zleceń TP.

Czy uważasz, że strategia podążania za trendem sprawdza się na GPW i zawsze powinna się sprawdzać ?

Uważam, że tak. Sprawdza się co pokazuje mój portfel, natomiast czy zawsze powinna się sprawdzać ? Wydaje mi się, że jest to dobra strategia. Szukając wykresów znajdujemy spółki, które rosną nieprzerwanie od roku, dwóch, trzech czy nawet pięciu lat. Sam fakt istnienia takich spółek powoduje, że one są możliwe do wyodrębnienia i również można kupić ich akcje, nie jest to więc wiedza trudna do uzyskania w trakcie trendu. Możemy te spółki po prostu kupić i to jest właśnie strategia podążania za trendem. Oczywiście duży wpływ ma na to szeroka koniunktura na GPW.

Na forex często przed zawarciem transakcji wylicza się tzw. stosunek ryzyka do zysku, choćby potencjalny. Czy w taki sam sposób postępuje się na giełdzie czy jednak wskaźnik ten nie ma dla Ciebie znaczenia ?

Dla mnie osobiście nie ma znaczenia ponieważ wiem jakiego chcę ustawić SL początkowego, natomiast ciężko jest mi oszacować potencjalny zysk. Nie znając potencjalnego zysku ciężko jest wyprowadzić ten jeden parametr. Czy na giełdzie się go wyodrębnia ? Oczywiście się go liczy, jeśli są inwestorzy, którzy wiedzą gdzie będą chcieli zamknąć transakcję, są to najczęściej swing traderzy, wtedy mając pozycję, w której znają punkt otwarcia, potencjalny poziom SL i TP – oczywiście to wszystko można policzyć.

Czy prowadzisz dziennik zagrań? Jeżeli tak, to jak on wygląda?

Nie prowadzę dziennika zagrań. Swoje transakcje analizuję na bieżąco, staram się zapamiętywać błędy, które popełniam i transakcje, które przeprowadziłem dobrze, natomiast na chwilę obecną nie prowadzę takiego dziennika. Pewnym dziennikiem jest zapis moich transakcji ale to nie jest tak, że go analizuję i śledzę. Staram się po prostu trzymać dobre i sprawdzone metody i to mi póki co daje dobre rezultaty.

Co sądzisz o strategiach inwestowania w spółki dywidendowe w kontekście wielu lat. Czy ma ona sens w przypadku naszej giełdy, gdzie relatywnie wciąż niewiele spółek wypłaca dywidendy, a często są one na dość niskim poziomie ?

Myślę, że ta strategia może się sprawdzać, natomiast trzeba być bardzo uważnym tzn. na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem kupno spółki dywidendowej i trzymanie jej ślepo przez parę lat bo okazuje się, że czasami ten główny akcjonariusz, którym jest często Skarb Państwa potrafi głosować dywidendę nawet wręcz szkodliwą dla spółki. Więc sam fakt wypłacania dywidendy nie jest jedynym kryterium, które powinno decydować. Są oczywiście spółki, takie jak PGE czy Tauron, które mniej więcej stale wypłacają dywidendę. Natomiast ja wolę łączyć zarówno dobrą stopę zwrotu z akcji z dywidendą, nawet gdyby ta dywidenda miała być trochę niższa. Dla mnie spółki typu Forte czy Ciech, mimo że Ciech ostatnio nie wypłacił dywidendy są spółkami lepszymi, ponieważ mają biznes nie związany z polityką, nie mają w akcjonariacie zbyt dużo Skarbu Państwa bądź w ogóle go nie mają, przez to decyzje podejmowane w tych spółkach są decyzjami o podłożu rynkowym, a przynajmniej mam takie nadzieję gdyż nie bywam na Walnym. To jest wg mnie dobre połączenie czyli spółka, która ma dobre fundamenty i pokazuje to swoim rosnącym wykresem plus jednocześnie wypłaca dywidendę czyli ma zyski, którymi może się podzielić z inwestorami. Czy to jest strategia na wiele lat ? Na pewno tak, oczywiście każdy powinien sobie zadać pytanie czy chce trzymać się strategii dywidendowych w obliczu bessy. Czy chce razem z tą spółką stracić 50% wartości portfela tylko po to żeby trzymać się tej spółki. Odpowiedzi na to pytanie jeszcze nie znalazłem, raczej bym się skłaniał do tego, żeby sprzedać takie akcje jeśli spółka źle rokuje, gdyż 5% dywidenda nie jest w stanie nam zrekompensować 50% straty na cenie akcji.

Czy uważasz, że nasz rynek giełdowy „idzie” w dobrym kierunku, rozwija się czy jednak raczej nieciekawa przyszłość przed GPW ?

Sądzę, że tutaj można byłoby zrobić trochę więcej. Mam świadomość tego, że nie jesteśmy może gigantyczną giełdą ale jesteśmy, a przynajmniej  parę lat temu byliśmy liderem regionu, aktualnie mam wrażenie, że tracimy pozycję. Wynika to w dużej mierze z decyzji naszych polityków, którzy wpływają np. na OFE, na notowania banków, na oprocentowanie różnego typu aktywów, więc tutaj sektor polityczny mocno dopieka sektorowi finansowemu co znajduje odzwierciedlenie na giełdzie. Przekładając to na działania samej giełdy, myślę że giełda mogłaby też parę rzeczy zrobić lepiej. Mam tu na myśli głównie rozwój instrumentów, które obiecywała czyli opcji na akcje. Mamy zapowiedzi, później zmienia się zarząd i co za tym idzie również zmienia się strategia, więc mam parę pretensji ale trudno jest obwiniać giełdę za wszystko co się dzieje w naszym politycznym i makroekonomicznym otoczeniu.

Czy psychologia odgrywa ważną rolę w inwestowaniu ? Jaki jest główny problem natury psychologicznej wśród początkujących, przeważnie przegrywających graczy ? Dlaczego tak wiele osób przegrywa na giełdzie ?

Odwołam się do tego co mówiłem wcześniej czyli psychologia jest w pewnym momencie do opanowania jeśli mamy świadomość tego, że stoi przed nami trudne zadanie; zadanie na lata. Wtedy łatwiej jest przezwyciężyć ten strach przed inwestowaniem, to zniecierpliwienie brakiem wyników. Również wtedy łatwiej jest przyłożyć uwagę do zarządzania ryzykiem bo wtedy po prostu jesteśmy świadomi tego, że musimy mało ryzykować, żeby przez dłuższy lub krótszy czas nauczyć się inwestowania. Psychologia jest istotna ale to jest problem, z którym nikt nam nie pomoże się uporać. Każdy inwestor musi sam wiedzieć jakie przybiera stany emocjonalne w rożnych okresach w zależności od swojej pozycji, czy ona jest w zysku czy w starcie. To jest tak naprawdę praca nad samym sobą, więc tutaj nie możemy zatrudnić kogoś kto wejdzie nam do głowy i powie jak mamy się zachowywać w danej sytuacji, jak mamy pracować nad stresem. W dużej mierze to jest zadanie dla nas i duża część inwestorów, którzy odnieśli sukces, odnieśli go dlatego, że nauczyli się pracować nad sobą, nie nad rynkiem i unikać przypadkowych zagrań dyktowanych emocjami.

Jak rozwija się Twój blog ? Czy jesteś zadowolony z tego co udało Ci się osiągnąć na tym polu ? Czy masz jakieś plany na najbliższą przyszłość ?

Planów oczywiście mam bardzo dużo, natomiast z racji tego, że pracuję na etacie plus podejmuję jeszcze szereg innych aktywności, nie mam czasu aby je realizować. To jest gówna bolączka w rozwoju mojego bloga, gdyż chciałbym zrobić dużo więcej niż jestem w stanie zrobić przy czasie, którym dysponuję. Pewnym rozwiązaniem jest przejście na zawodowe blogowanie ale póki co nie pozwala mi na to poziom uzyskiwanych dochodów z tego bloga. Po prostu jeszcze nie mogę się w pełni z niego utrzymywać aby zaryzykować taką przygodę. Z planów na przyszłość z pewnością chciałbym przejść na swoją domenę, którą mam już wykupioną. Wiąże się z tym szereg konfiguracji, zatrudnienie informatyków do pomocy, web-developerów, więc to jest zadanie, z którym chciałbym się uporać jeszcze w tym roku. Oprócz tego mam jeszcze kilka drobnych projektów ale nie wiem czy z powodu ograniczeń czasowych będę się w stanie z nich wywiązać i ewentualnie w jakim stopniu.

Dziękuję za wywiad i poświęcony czas.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

1 KOMENTARZ

  1. chyba każdy zaczynający przygodę z giełdą powinien ten tekst przeczytać. fajnie jest oczywiście zobaczyć teksty ludzi, którym się udało i nie muszę gnać do biura co rano, ale od czegoś trzeba zacząć.ostatnio widziałem też niezłe materiały na PowerYourMind.pl .oby więcej takich wywiadów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here