Naga Markets




Rafał Zaorski | fot. Piotr Szałański

To co cieszy inwestorów detalicznych na rynku kryptowalut, czyli dynamicznie rosnące ceny Bitcoina (BTC) oraz altcoinów, może być zgubne dla giełd kryptowalutowych, które nie posiadają pełnego pokrycia depozytów klienckich w cyfrowych aktywach. Zdaniem Rafała Zaorskiego z fundacji Trading Jam łączenie zdecentralizowanej idei kryptowalut z systemem scentralizowanej giełdy daje sporo pola do potencjalnych nadużyć i powoduje, że największa zaleta Bitcoina, jest jednocześnie jego największą wadą.


Bitcoin rośnie, a giełdy upadają. Decentralizacja waluty nie idzie w parze z centralizacją ośrodków handlowych?

Jak zauważa Rafał Zaorski, większość problemów i upadków giełd wiązała się z defraudacją Bitcoina, zaczynając od przypadku Mt. Gox sprzed paru lat, który był pierwszym, największym i do dzisiaj niewyjaśnionym przykładem zniknięcia milionów dolarów w BTC.

„Jeżeli giełda nie rozlicza się ze stanu posiadania Bitcoina, wtedy istnieje ryzyko, że nie posiada pokrycia w tymże Bitcoinie. W efekcie może pojawiać się nieadekwatność kapitału (…) Gdyby normalna spółka chciała żyć z pieniędzy klientów, to byłoby to widać w rachunku zysków i strat (…) Natomiast w przypadku giełd kryptowalutowych posiadających Bitcoiny klientów istnieje bardzo duża pokusa, aby anonimowo wypłacić środki i wykorzystać je na własny użytek” – twierdzi pomysłodawca Trading Jam. „Pieniądze leżące na giełdach w postaci Bitcoina są bardzo kuszącą opcją do pokrycia dziur, kosztów, bo łatwo je wyprowadzić i wprowadzić, co może uchodzić na sucho. Myślę, że dlatego wiele giełd przeżywało załamania” 

Doprowadza to więc do sytuacji, w której jedna z największych zalet Bitcoina, jego decentralizacja i anonimowość, staje się jego największą wadą jeżeli chodzi o scentralizowane giełdy, który mogą maskować część prowadzonych przez siebie operacji kryptowalutowych. Jednocześnie pomysłodawca Trading Jam zauważa, że im dynamiczniejsze wzrosty cen BTC, tym w większych tarapatach znajdują się poszczególne giełdy:

„Dochodzimy do absurdu: jeżeli następuje hossa na rynku Bitcoina, tym większy problem, z którym borykają się giełdy. Hossa na rynku Bitcoina tak naprawdę przysłużą się do upadku tych giełd, które nie mają pokrycia w Bitcoinie” – komentuje Rafał Zaorski.

BitMarket skończył jako piramida finansowa

Chociaż Rafał Zaorski nie chciałby porównywać sprawy BitMarket, która rozpoczęła się 8-9 lipca od komunikatu dotyczącego zamknięcia giełdy z powodu braku płynności, do afery Amber Gold, w której pomysł od początku zakładał bycie piramidą, to zauważa, że w przypadku BitMarket z powodu niewłaściwego zarządzania lub innych problemów „normalny biznes zakończył się piramidą, bo był finansowany z bieżących wpłat klientów”.

Przedstawiciel Trading Jam jest jednocześnie zdania, że obecna afera BitMarket zaszkodzi polskiej branży kryptowalutowej. Spowoduje bowiem wprowadzenie ograniczeń legislacyjnych albo zostanie zamieciona pod dywan i spowoduje znaczny spadek zaufania do inwestowania w cyfrowe aktywa.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here