Naga Markets



Hongkong, który przez 155 lat (1842 – 1997) był zamorskim terytorium Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, a od 23 lat funkcjonuje jako specjalny region administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej znalazł się na zakręcie historii. Coraz więcej przemawia za tym, że czas jego rzeczywistej autonomii i zagwarantowanych swobód obywatelskich zaczyna dobiegać końca. Drogę ku temu utorowała rezolucja Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (z 28 maja) w sprawie ,,bezpieczeństwa” Hongkongu…

Pod łapczywym okiem Pekinu

Gospodarka Hongkongu to efekt brytyjskiego talentu do prowadzenia (globalnych) interesów połączonego z azjatycką pracowitością, z jednoczesnym głębokim zakorzenieniem w wyspiarskim ładzie instytucjonalnym. Nic zatem dziwnego, że od kiedy w 1995 r., powstał Index of Economic Freedom, tj. wskaźnik wolności gospodarczej, to Hongkong albo temu indeksowi lideruje, bądź zajmuje drugą lokatę zamieniając się miejscami z Singapurem. Stając się w ten sposób modelowym urzeczywistnieniem koncepcji pozytywnego braku interwencjonizmu (ang. positive non – interventionism), obiektu zachwytów najwybitniejszych przedstawicieli szkoły chicagowskiej, z Miltonem Friedmanem na czele. Trudno, aby było inaczej skoro na przestrzeni lat 1961 – 1997 produkt krajowy brutto Hongkongu wzrósł 180 razy, zaś PKB per capita 87 razy.

Do strukturalnych atutów Hongkongu należy bardzo solidny i nowoczesny rynkowy system finansowy, zrównoważone literalnie finanse publiczne (praktycznie brak długu publicznego), spore rezerwy walutowe (ok. 408 mld USD w 2017) i sprawnie funkcjonujący system prawny, z którym korespondują takie zalety jak jeden z najniższych na świecie poziomów korupcji oraz daleko idąca tajemnica bankowa.

Wartość wypracowanego w 2019 r. PKB o nominalnej wartości 372 989 mld USD, sytuuje Hongkong jako 32 gospodarkę świata, czyli na miejscu zbliżonym do Irlandii, a przed takimi krajami jak np. Malezja, RPA, Dania czy Finlandia. Z kolei pod względem wielkości parytetu siły nabywczej (PPP) w wysokości 64,6 tys. USD na osobę (2018 r.), jest on bardzo zbliżony do USA, plasując się wśród 10 najzamożniejszych państw świata. Dla przykładu Polska w tym rankingu znajdowała się na 44 miejscu, z zasobnością obywateli o połowę mniejszą (31,3 tys. USD).

W ujęciu sektorowym o sile gospodarki decydują usługi, generujące ok. 92 % PKB, a w dalszej kolejności przemysł ok. 7,9 % i rolnictwo (0,1 %). Tak znaczna dominacja sektora usługowego (notabene typowa dla gospodarki Wielkiej Brytanii) jest przede wszystkim pochodną rozbudowanej sfery finansów rynkowych, których egzemplifikację stanowi Stock Exchange of Hong Kong, trzeci pod względem kapitalizacji parkiet giełdowy Azji, za Tokio i Szanghajem.

Giełda w Hongkongu wchodzi w skład grupy kapitałowej Hongkong Exchanges and Clearing Limited, która od 2012 r. kontroluje kapitałowo London Metal Exchange, najbardziej prestiżowy rynek metali przemysłowych na świecie. Innym trudnym do przecenienia klejnotem gospodarczym Hongkongu, wynikającym z jego strategicznego dla biznesu (i nie tylko) położenia geograficznego jest ogromny port. Wiodący w skali świata pod względem przeładunku i wysyłek kontenerowych. Stąd trafiają w świat hongkońskie towary eksportowe, głównie: tekstylia, odzież, elektronika, tworzywa sztuczne, zabawki czy zegarki.

W momencie opuszczenia przez Hongkong imperium brytyjskiego w 1997 r. jego udział w PKB Chin – ważył sporo, gdyż wynosił ok. 18 %. Aktualnie kontrybucja ta oscyluje wokół 3 %, ale wskazane powyżej aspekty ,,jakościowe” (tj. instytucjonalne i geoekonomiczne) są nie do przecenienia.

Życie w Hongkongu się staje się coraz mniej wolne

Zamach na swobody obywatelskie i autonomię polityczną, a równocześnie zagarnianie uwypuklonych powyżej bogactw ekonomicznych, dotychczas Pekin realizował dość subtelnie. Przed rokiem jednak rozpoczęła się niewygasająca fala wielkich protestów społeczno – politycznych w Hongkongu.

Do okresu pandemii była ona wyrazem skumulowanego gniewu najpierw wywołanego personalnym ingerowaniem Pekinu w obsadę rządu Autonomicznego Obszaru, a następnie – prochińska inicjatywę, zmierzająca do tego, aby możliwa była ekstradycja obywateli Hongkongu do Chin. Kiedy wydawało się, że sprzeciw okazał się skuteczny, mimo coraz brutalniejszych prób jego pacyfikacji, wnet wybuchł nowy konflikt.

W niedzielę 24 maja na ulicach Hongkongu rozpoczęła się kolejna fala protestów. Ich przyczyną stały się kwestie dla obywateli Hongkongu – jeszcze bardziej fundamentalne. Rzecz dotyczy wcielenia w życie nowych regulacji o bezpieczeństwie narodowym.

W rezultacie uderzają one w dotychczasowe podstawy prawne funkcjonowania metropolitarnego obszaru autonomicznego. Zdaniem sinologów istotą wdrażanych zapisów są zmiany w regulacjach wynikających z treści art. 23 Ustawy Zasadniczej Hongkongu z 4 kwietnia 1990 r.

To właśnie na tych podstawach wraz z porozumieniem brytyjsko – chińskim z 1984 r. ukuty został ów instytucjonalny konstrukt: ,,jeden kraj – dwa systemy”, mający obowiązywać do 2047 r. Teraz intencją Pekinu jest, aby pod pretekstem przeciwdziałania ,,separatyzmowi, terroryzmowi, działalności wywrotowej oraz ingerencji zagranicznej w sprawy Hongkongu”, zakazać wszelkich form sprzeciwu obywatelskiego, a tym samym móc oficjalnie zalegalizować działalność chińskich organów bezpieczeństwa na terytorium tego Hongkongu.

Jest to jednoznaczne z możliwością inwigilacji, zatrzymywania i aresztowania jego mieszkańców. Realizacja tego celu znacząco zatem przybliża nastanie już ,,jednego kraju i jednego systemu”.

Hongkong jako jedno z pól dla nowej ,,zimnej wojny”

Otwieranie świata po COVID -19, lub jego obecnej fazie, zbiegło się z eskalacją napięcia pomiędzy USA a Chinami, co akurat nie powinno być zaskoczeniem dla społeczności Exeria Network, a potem w ramach naszego przeglądu analitycznego poświęconego rynkom światowym omówiliśmy to szerzej na blog.Exeria.com.

Zacieśnianie się opresyjnej pętli wokół Hongkongu wpisuje się całościową konfrontacyjną retorykę USA – Chiny. Prezydent Donald Trump bezpośrednio obwinia Państwo Środka za ukrywanie, a w następstwie tego – za rozprzestrzenienie się światowej pandemii.

Przed weekendem poinformował on zawieszeniu wjazdu do USA dla chińskich obywateli uznanych za zagrożenie dla amerykańskich badań naukowych oraz o objęciu specjalną kontrolą chińskich przedsiębiorstw, których akcje notowane są na rynku papierów wartościowych w Stanach Zjednoczonych.

Prezydenckie inicjatywy przeciw Chinom, mają zdaniem ,,Wall Street Journal” być także karą za zacieśnianie przez Pekin kontroli nad Hongkongiem. Rzeczone wystąpienie D. Trumpa poprzedzone było jednak licznymi spekulacjami na temat możliwych sankcji. Nie brakowało w nich też poddawanej pod przemyślenie tzw. opcji nuklearnej, która miałaby polegać na bezpośrednim uderzeniu w chińskie interesy w Hongkongu, poprzez zakaz stosowania do rozliczeń z udziałem waluty Stanów Zjednoczonych.

Póki co, do tego nie doszło, lecz w przypadku dalszej eskalacji konfliktu i taka opcja będzie zapewne leżeć na stole. W mojej ocenie sytuacji możliwe jest też wywieranie presji w formie grożenia wyciągnięciem ,,wtyczki” z któregoś z globalnych systemów rozliczeniowych typu Mastercard, czy Swift.

Tego rodzaju rozwiązania mogą wydawać się bardzo mało prawdopodobne, lecz przynajmniej od czasów ,,zimnej wojny” i powstania uhonorowanych nagrodą noblowską – podstaw strategii konfliktu autorstwa Thomasa C. Schellinga, wiemy, że wcale nie trzeba używać tej najniebezpieczniejszej z broni. Wystarczy, że strona przeciwna jest o jej istnieniu i skutkach dobrze poinformowana. W tym przypadku obie umacniające się w swym konflikcie strony – wiedzą, że w grze jest też ,,kwestia tajwańska”.

Hongkong jest najlepszym miejscem dla przedsiębiorstw z Chin kontynentalnych do akumulacji funduszy, ponieważ jego aglomeracja zapewnia bezpośredni dostęp do zagranicznych inwestorów. Ponadto należy też pamiętać, o istotności rozliczeniowej w USD dla spółek notowanych na giełdzie w Hongkongu.

Jest to przecież podstawowa waluta w procesach integracji kapitałowej z międzynarodowymi spółkami, gros z nich właśnie poprzez nabywanie akcji notowanych Hong Kong Exchange inwestuje w chińskie przedsiębiorstwa znajdujące się w części kontynentalnej.

…oraz obszar lukratywnych inwestycji finansowych

Zaistniała sytuacji implikuje podwyższone zainteresowania ze strony globalnych inwestorów finansowych. Ich uwaga niemal w pierwszej kolejności kieruje się na rynek notowań walutowych (zwłaszcza par USD/HKD i EUR/HKD) oraz w stronę rynku kapitałowego.

W przypadku dolara hongkońskiego (HKD), będącego według ostatnich pomiarów Banku Rozrachunków Międzynarodowych, dziewiątą najczęściej handlowaną walutą świata, warto pamiętać, że w dużej mierze jest to pieniądz ,,prywatny”. Emitowany przez trzy komercyjne instytucje bankowe, tj.: HSBC, Standard Chartered oraz Bank of China, zaś emisją banknotów o nominale 10 HKD oraz monet zajmuje się już rząd Hongkongu.

Analiza długookresowych tendencji kursowych dla dolara hongkońskiego uwidacznia nam dość specyficzne zachowanie się tej waluty, zwłaszcza w odniesieniu do podstawowych relacji USD/HKD. Osobliwość tę cechuje nie tyle nawet sama zmienność, co przede wszystkim pewna zastanawiająca długość niespotykanych zazwyczaj tak często pionowych vel słupkowych trendów.

Specyfikę tę jeszcze bardziej akcentują zgoła odmienne spostrzeżenia wyniesione z obserwacji kwotowań dolara amerykańskiego do dolara singapurskiego (USA/SGD), czyli waluty kraju w dużej mierze podobnego do Hongkongu. W tym przypadku dostrzegamy jednak raczej typową, tzn. daleko idąca kompatybilność – tak z sentymentami rynkowymi poszczególnych okresów, jak i emisją sygnałów z otoczenia makroekonomicznego.

Ceny waluty, czyli jej kursy odzwierciedlają zewnętrzną ocenę gospodarki danego kraju i jego perspektywy. Innymi słowy to również jeden z kanałów komunikacji ze światem. Trudno zatem sobie wyobrazić, aby Chiny nie były zainteresowane kierunkiem kursu hongkońskiej waluty wobec dolara (do euro zresztą też) najważniejszego pieniądza świata, a zarazem waluty kraju – głównego antagonisty.

Warto przypomnieć, że kiedy w zeszłym roku, a zwłaszcza od jesieni w Hongkongu wybuchały kolejne fale protestów, to hongkoński dolar w relacji do swego amerykańskiego europejskiego odpowiednika osobliwie zyskiwał na wartości, komunikując jakby też w ten sposób ,,postępującą stabilizację”…

W związku z powyższych powinno się obserwować aktualną sytuację w Hongkongu w dwóch podstawowych wariantach. Jeśli demonstracje przycichną wówczas istotnie może się zwiększyć szansa na to, że przez jakiś czas o notowaniach USD/HKD w większym stopniu niż Pekin będzie decydował rynek. Wówczas kurs USD/HKD może wejść w kolejny ,,pionowy” vel ,,słupkowy” trend.

W przeciwnym razie – wejście protestów w nową jeszcze bardziej stanowczą formę sprzeciwu, kazałoby raczej oczekiwać powrotu do zakulisowej aprecjacyjnej dla HKD interwencji walutowej. Nie bez znaczenia będzie tu też oczywiście forma reakcji ze strony USA. Ewentualność ponownego pojawienie się w mediach tematu dolarowej ,,opcji nuklearnej”, istotnie powinno wówczas zwiększyć presję na wzrost wartości Euro wobec HKD.

Dużo więcej, choć też nie do końca, o rzeczywistej sytuacji Hongkongu i jakiego mało niestety obiecujących perspektywach pod presją Państwa Środka – mówi nam główny wskaźnik tamtejszej giełdy: Hang Seng, będący zarówno przedmiotem oferty typu ETF, jak i przede wszystkim instrumentem oferowanym na rynku Forex/CFD.\

Zobacz również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here