Naga Markets




Na naszych łamach czytacie najczęściej o najnowocześniejszych formach pieniądza – walutach cyfrowych czy nawet kryptowalutach. W naszym nowym cyklu dot. historii postaramy się przybliżyć wam to, jak przez stulecia zmieniała się forma pieniędzy. Przed wami historia pieniądza w odcinkach!

Na potrzebę naszych rozważań darujmy sobie standardowe w takich przypadkach wyjaśnianie, po co nam pieniądz. Jest to oczywiste narzędzie od wieków ułatwiające nam handel. Czy bez pieniądza może istnieć ten drugi? Tak, o czym przekonacie się parę razy w czasie naszej opowieści. Kwestią bezsporną jest jednak to, że monety czy banknoty znacznie ułatwiają nam funkcjonowanie na rynku. Nie zawsze jednak tak było…

Handel wymienny w Egipcie

Nasza historia rozpoczyna się więc od momentu, gdy powstawały pierwsze cywilizacje, ale pieniądz nie towarzyszył jeszcze naszym praprapra…przodkom.

Co ciekawe, pieniądza nie używano np. w starożytnym Egipcie (przynajmniej do epoki Ptolemeuszy). W codziennym handlu dominował barter. W końcu jednak każdy przedmiot czy żywy elementarz inwentarza musiał mieć swoją cenę. Tę wyrażano w tzw. debenach (jednostkach wagi brązu, dziś 91 g), charach (jednostkach objętości ziarna) czy hinach (jednostkach objętości oleju sezamowego). Czynienie z ziarna czy oleju waluty przypomina trochę rozliczanie się np. w papierosach (co miewało miejsce np. w czasie II wojny światowej), ale wskazuje też na to, że walutą może być dosłownie wszystko.

Dzięki badaniom archeologicznym wiemy nawet dość dużo o ówczesnych cennikach. I tak np. jeden luksusowy sarkofag kosztował aż 25,5 debenów. Kupujący, by kupić to cacko, musiał zgromadzić towary o równej wartości. Zgodnie odszyfrowanym zapisem transakcji z Deir el-Medin, w zamian za sarkofag musiał dostarczyć dwie kozy, świnię, kawałki brązu i dwie drewniane bele. Następnie to wszystko ważono. Jeśli waga równała się wspomnianym 25,5 debenom, sarkofag był własnością nabywcy, który zapewne nie mógł się od tego dnia doczekać, aż z niego skorzysta…

Inny przykład autentycznej transakcji? Proszę: pewien strażnik nekropolii kupował od robotnika wołowinę. Zapłacił za nią garnek tłuszczu, dwie sztuki płótna, kawałkami brązu o wadze 5 debenów i 10 hin oleju.

Ten system obejmował też usługi. Jak widzicie, Egipcjanie oparli swoją gospodarkę na systemie wagi i miar.

Kto jednak ustalał te ceny? Właściwie… nie wiadomo. Nie ma dowodów na to, że to władza ustalała ceny, więc – co ucieszy zapewne współczesnych wolnorynkowców – możemy uznać, że to rynek regulować wszelkie wartości. Możemy co najwyżej założyć, że faraon miał wpływ na wynagrodzenia pracowników publicznych. Może nawet początkowo każda transakcja była analizowana oddzielnie. Z czasem – wraz z rozwojem rynku i wzrostu krążenia pieniądza – ceny w jakimś stopniu zapewne ustandaryzowano.

Mało wiemy też o inflacji (jeśli w ogóle Egipcjanie martwili się takimi zawiłościami). Takowa na pewno występowała, bowiem sandały w pewnym okresie istnienia państwa zdrożały w przeciągu 150 lat z 1 debenu do 3. Warto przyjrzeć się też cenom zboża. W czasach tzw. Nowego Państwa za 1 char ziarna płacono od 1 do 2 debenów. W późniejszych okresach ceny wzrosły jednak nawet do 12 debenów. Co ważne, często drożało samo zboże, zaś inne ceny były stabilne.

Mezopotamia

W Mezopotamii także stworzono własny system wagowy, który – SPOILER ALERT! – stał się potem podstawą dla systemu monetarnego Grecji. Tu podstawową jednostką był talent (ok. 30 kg), który dzielił się na 60 min. Z kolei mina dzieliła się na 60 sos lub sarów. Ciekawostką jest fakt, że podział sześćdziesiętny, choć zniknął niemal całkowicie z naszego życia codziennego, pozostał w podziale godziny na 60 minut.

Poza tym w Mezopotamii rozpowszechnił się system pożyczkowy (tak, cholera, już wtedy zaczynaliśmy się zadłużać!). Podstawowe zasady ustalono w Kodeksie Hammurabiego, który dziś kojarzy się nam z surowymi karami. Warto jednak dodać, że przepisy prawne zwalniały np. osoby poszkodowane przez klęski żywiołowe ze spłaty odsetek i kapitału w roku, kiedy spotkało je nieszczęście. Historia potrafi zaskakiwać! Nie taki ten Hammurabi straszy, jak go malują!

CDA.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here