CMC Markets

Dawno, dawno temu, w czasach, których wielu już nie pamięta brokerzy tłoczyli się na parkietach, by osobiście zawierać transakcje. Nie było laptopów ani smartfonów. Inwestorzy używali karteczek i telefonów, aby rozmawiać ze sobą: kupować i sprzedawać. Co za przestarzały pomysł, prawda?


Wówczas handel instrumentami finansowymi zarezerwowany był jedynie dla osób związanych zawodowo z tą branżą. Inwestorzy indywidualni musieli dokonywać transakcji za pośrednictwem swoich maklerów i wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż w dniu dzisiejszym…że o przyszłości nie wspomnę.

Wraz z biegiem czasu i postępem technologicznym, handel stał się coraz bardziej elektroniczny. Pierwsze próby wprowadzenia handlu elektronicznego miały miejsce w 1971 r.,k powstał Nasdaq. Nie był to pełnowartościowy system i korzystał z elektronicznej tablicy ogłoszeń, a nie z poleceń komputera. CME w 1987 r. ustanowiło o wiele bardziej rozpowszechniony system Globex. Wraz z wdrożeniem specjalnej platformy, w 1992 r. towary, obligacje skarbowe i kursy walutowe należały do ​​kategorii aktywów, którymi można było już handlować elektronicznie.

Wdrożenie tak innowacyjnego rozwiązania technologicznego nie tylko zwiększyło wygodę pracy maklerów ale również albo przede wszystkim skróciło czas realizacji zlecenia i obniżyło koszty. Fakt ten sprawił, że z biegiem czasu coraz więcej giełd decydowało się na wykorzystanie tej technologii.

Dziś nie ma właściwie większej giełdy, która używa tradycyjnego trading flooru. Ta elektronizacja sprawiła, że ​​handel stał się dużo tańszy i szybszy, co pozwoliło nam na wymianę handlową z innymi ludźmi (tj. ludźmi bez powiązań instytucjonalnych).

Może Cię zainteresować: Po 3 dekadach trading floor Hongkongu do zamknięcia. Przegrał z komputerami

Wprowadzenie handlu elektronicznego otworzyło wielu ludziom drzwi do świata finansów i ekonomii. Dzięki temu, że handlować można obecnie niemal z dowolnego miejsca na ziemi i nie trzeba osobiście chodzić do budynku giełdy, coraz więcej inwestorów indywidualnych zauważyło w tym ogromną szansę na pomnożenie swoich oszczędności.

Dziś by móc skutecznie handlować wystarczy tak na prawdę urządzenie z dostępem do internetu. Różnego rodzaju brokerzy prześcigają się w tworzeniu swoich, innowacyjnych platform transakcyjnych i rozwiązań technologicznych przez co coraz więcej osób handluje za pomocą smartphonów czy nawet smartwatchy czyli tzw. smart zegarków.

25% wszystkich transakcji zarządzanych mobilnie

Jak pokazują statystyki TD Ameritrade za pierwszy kwartał 2017 roku, 25% wszystkich transakcji otwieranych przez klientów przedsiębiorstwa obsługiwanych było z poziomu smartfona lub tabletu – przekłada się to na 111 tysięcy transakcji mobilnych każdego dnia.

Wzrost popularności rozwiązań mobilnych w świecie tradingu widoczny jest gołym okiem – od 2012 roku popularność platform na smartfony wzrosła o 344%, a aktywność ich użytkowników o prawie 200%. Pięć lat temu wolumeny z tradingu mobilnego odpowiadały za maksymalnie 6% dziennego obrotu TD Ameritrade, natomiast w Q1 2017 za około 22%. Widoczny jest też zdecydowany przeskok w ilości unikatowych użytkowników mobilnych – na początku bieżącego roku jest ich prawie 800 tysięcy (czterokrotnie więcej niż w 2012).

„13% wszystkich użytkowników mobilnych dokonuje transakcji tylko i wyłącznie z poziomu smartfonów, nie korzystając zupełnie z rozwiązań desktopowych. Pokazuje to jak mocno zmienia się oblicze współczesnego tradingu – szczególnie wśród relatywnie młodych inwestorów. Pokolenie millennials aż w 42% spekuluje na urządzeniach mobilnych” – twierdził Victor Jones, komentujący najnowsze wyniki TD Ameritrade.

Gracze instytucjonalni i tak mają lepiej

Mimo, że handel instrumentami finansowymi dostępny jest niemal dla każdego (po osiagnięciu pełnoletności), to wciąż pozostają pewne różnice pomiędzy inwestorami instytucjonalnymi a indywidualnymi. Wynikają one przede wszystkim z wolumenów, które generują poszczególne grupy.

Z raci, że duże banki inwestycyjne czy fundusze hedgingowe posiadają zdecydowanie większy kapitał niż przysłowiowy Kowalski, generują też zdecydowanie większy obrót. Fakt ten sprawia, że ich operatorzy umożliwiają im handel na jeszcze lepszych warunkach. Jednym z takich elementów są zdecydowanie niższe koszty transakcyjne wynikające chociażby z mniejszych spreadów (różnica pomiędzy ceną bid i ask) czy prowizji.

Jeżeli również chcesz skorzystać z mniejszego spreadu i poczuć się jak gracz instytucjonalny skorzystaj ze świątecznej promocji STO i odbierz 40 dni handlu na spreadach zarezerwowanych normalnie dla profesjonalnych traderów:

BIORĘ UDZIAŁ W PROMOCJI

Inną, już mniej racjonalną korzyścią jest również fakt, że firmy te mogą również zarabiać na własnych stratach. Sformułowania tego nie należy jednak traktować dosłownie. Sęk w tym, że dzięki tak ogromnym wolumenom transakcyjnym, które generują te instytucje, giełdy często płacą im za tzw. animacje rynku czyli dostarczanie płynności. W efekcie końcowym, traderzy zatrudnieni w takich miejscach mogą generować straty a firma i tak będzie zarabiać. Nie oznacza to jednak, że traderzy na Wall Street mogą spać spokojnie i nie martwić się o swoją przyszłość.

High Frequency i Algo Trading przejmują rynki

Jeszcze kilkanaście lat temu największe fundusze hedgingowe Wall Street zabiegały o pracowników posiadających szerokie doświadczenie finansowe i instynkt skutecznego tradera. Dzisiaj, coraz częściej, skupiają się na poszukiwaniu błyskotliwych matematyków oraz programistów, którzy o inwestowaniu, nie mają bladego pojęcia.

Przez ostatni rok my, jako społeczeństwo, martwiliśmy się, że sztuczna inteligencja zjada pracę 3 milionom kierowców ciężarówek. Okazuje się, że bardziej zagrożonym gatunkiem są handlowcy z Wall Street i zarządzający funduszami hedgingowymi, których stać na zakup Lamborghini i zatrudnienie Eltona Johna na prywatny koncert.

Finansowi giganci, tacy jak Goldman Sachs i wiele największych funduszy hedgingowych, włączają systemy oparte o sztuczna inteligencję, które mogą przewidywać trendy rynkowe i sprawiać, że transakcje będą lepsze od tych dokonywanych przez ludzi.

Podstawową cechą HFT jest dynamika pracy. Transakcje są wprowadzane i realizowane błyskawicznie a czas ten liczony jest w milisekundach. Takie coś nie jest niestety możliwe do wykonania za pomocą manualnej realizacji zleceń. Neurony po prostu nie przesuwają sygnałów dookoła twojego ciała wystarczająco szybko, aby wykonać te transakcje, nie wspominając o przetwarzaniu nadchodzących informacji i podejmowaniu decyzji.

Oprogramowanie do handlu algorytmicznego może przetwarzać ogromne ilości danych, aby poznać świat i rynkowe otoczenie, a następnie przewidywać potencjalne zmiany kursów. Maszyny mogą spożywać książki, tweety, raporty informacyjne, dane finansowe, zarobki a nawet międzynarodową politykę monetarną – wszystko, co może pomóc oprogramowaniu zrozumieć globalne trendy. AI może cały czas obserwować te informacje, nigdy nie męcząc się, zawsze ucząc się i doskonaląc swoje przewidywania.

Traderzy i menedżerowie funduszy hedgingowych nie mają szans, w dużej mierze dlatego, że są ludźmi. “Ludzie mają uprzedzenia i wrażliwości, świadome i nieświadome”, mówi Babak Hodjat, współzałożyciel Sentient i informatyk, który pracował przy tworzeniu Siri firmy Apple.

Jak daleko mogą się poruszać ceny w tych maleńkich ułamkach sekundy? Cóż, ułamki centów (lub pensy, czy jakakolwiek jednostka bazowa znajduje się w obrocie). Często algorytmy szukają ruchów rzędu dziesiątek centów, ponieważ potrzebują tylko kilku centów na każdą transakcję. Jeśli zarabiasz średnio 0,005 EUR na transakcji, ale w ciągu jednego dnia tworzysz 100 000 transakcji, możesz osiągnąć bardzo zadowalający wynik.

Podobnie jak w przypadku innych rzeczy, istnieją zalety i wady tych rozwiązań

Dla nas główną zaletą jest wzrost płynności i zmniejszenie spreadów. Przy tak dużej ilości transakcji, inwestorzy detaliczni mają dużo płynności, dzięki czemu możemy otwierać swoje zlecenia po takim kursie jak chcemy bez większej obawy o rekwotowania.

Jaki los czeka traderów z Wall Street?

Cóż, średnia rekompensata dla traderów w 12 największych bankach inwestycyjnych wynosi 500 000 $. Według badań przeprowadzonych przez firmę Coalition Development, wielu traderów zarabia w milionach. Według ankiety branżowej w 2015 r. Pięciu zarządzających funduszami hedgingowymi osiągnęło ponad 1 miliard USD. Wyobraź sobie zatem motywację do wyrzucania traderów wartych milion dolarów rocznie (500 $ za godzinę!) i zastąpienia ich zdecydowanie tańszymi w utrzymaniu robotami.

Czy HFT i AI jest zagrożeniem dla inwestora detalicznego?

Prawdopodobnie nie. Ogólnie wydaje się, że HFT i AT nie mają dużego wpływu na inwestorów detalicznych. Dopóki rynki pozostaną wierne podstawowym trendom, analizom a cena instrumentu finansowego zachowywać się będzie stabilnie, ryzyko inwestorów detalicznych z HFT i AT jest niewielkie.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here