Naga Markets



Już w piątek 31 stycznia Wielka Brytania opuści struktury Unii Europejskiej. Jednak to formalne wyjście to dopiero początek batalii o korzystne umowy handlowe. Wiele wskazuje na to, że jedenaście miesięcy rozmów handlowych nie wystarczy, aby Londyn zrównoważył utratę największego rynku eksportowego. To też za mało czasu dla rynku w Paryżu, Frankfurcie czy chociaż Dublinie. Istnieje wiele możliwych scenariuszy i choć nie wiadomo jaką drogę wybiorą negocjatorzy jedno jest pewne – gra toczy się o wysoką stawkę i obu stronom powinno zależeć na kompromisowym rozwiązaniu.


Zobacz również: Hard Brexit może oznaczać cła na towary z UE o wartości 47 mld euro

Wielka Brytania: Sektor finansowy stanowi 7% PKB i zapewnia milion miejsc pracy

Londyn nie zawsze był najważniejszy dla europejskich finansów. W latach 80. XX w. Margaret Thatcher podjęła próbę deregulacji – zwaną Wielkim Wybuchem – w celu uruchomienia w Wielkiej Brytanii jednolitego rynku europejskiego, by zwabić do stolicy siedziby największych banków amerykańskich, europejskich czy japońskich. Usługi finansowe Wielkiej Brytanii, będące od wielu lat magnesem dla pieniędzy, talentów i powierzchni biurowej, stanowią obecnie 7% produkcji gospodarczej kraju i zapewniają ponad 1 milion miejsc pracy. To krajowa „krowa dojna”.

Chociaż taki rozwój finansów oznaczał o wiele większy dobrobyt dla Wielkiej Brytanii, spowodował również wiele niezadowolenia po obu stronach. Głosowanie w sprawie Brexitu w 2016 r. było oczywistym sygnałem alarmowym, ukazującym rozbieżność stolicy od reszty Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o bogactwo, ceny domów, kulturę i politykę. Londyn w przeważającej większości opowiedział się za pozostaniem w UE w przeciwieństwie do reszty kraju.

Niebieski kolor – przeciw Brexitowi, Pomarańczowy – za Brexitem

Gdy Wielka Brytania i jej największy partner handlowy zaczynają dziś rozmawiać o swoich przyszłych związkach po Brexicie – co stanie się już w piątek – obie strony powinny skoncentrować się na fakcie, że mają wiele do stracenia w przypadku nagłego zatrzymania handlu usługami finansowymi, choć mają równie wiele do zyskania, jeśli starannie opracują długoterminowe, od uzależnianie się od swoich rynkowych potrzeb.

Dla Brytyjczyków Brexit jest szansą na ograniczenie nadmiernej koncentracji handlu euro na ich ziemi – Londyn stanowi obecnie około 86% swapów stóp procentowych denominowanych w euro. To także szansa na dywersyfikację więzi handlowych poza UE: deficyt usług bloku z Wielką Brytanią wyniósł w 2018 r. około 28 miliardów funtów (37 miliardów dolarów). Są to silnie splecione rynki o bardzo różnych celach.

Osiągnięcie tych celów będzie wymagało stworzenia większej autonomii regulacyjnej dla obu stron. UE chce naciskać na bardziej zintegrowane rynki kapitałowe wewnątrz bloku oraz na jeden zbiór przepisów, który łagodzi niespójności między 27 bardzo różnymi państwami członkowskimi. Podobnie Wielka Brytania ma własne pomysły na temat tego, co chce zrobić z regulacjami finansowymi, i najwyraźniej nie chcą więcej kopiować przepisów od UE. Jeśli ambicją Wielkiej Brytanii jest zwiększenie handlu z Azją lub Stanami Zjednoczonymi lub promowanie innych (niż dotychczasowe) rodzajów działalności finansowej, może to wymagać stworzenia zupełnie nowych regulacji.

Zobacz również: Brexit już w piątek. Z tej okazji Wielka Brytania wybiła monetę o wartości 50 pensów

Dobrą wiadomością jest to, że istnieje już system, który sprawiłby, że taki podział byłby przyjazny i możliwy do zarządzania: równoważność regulacyjna. To struktura prawna UE, z której korzysta blok, aby zapewnić kontrolowany dostęp do rynku podmiotom niebędącym członkami na podstawie mniej więcej takich samych zasad. Jest to koncepcja podpisana zarówno przez Wielką Brytanię, jak i UE w ramach ich deklaracji politycznej w sprawie więzi po Brexicie.

Zła wiadomość jest taka, że ​​równoważność wiąże się z dużym ryzykiem politycznym. UE wykorzystywała perspektywę wycofania równoważności jako taktykę nacisku negocjacyjnego w przeszłości na Szwajcarię. Po stronie Wielkiej Brytanii istnieje obawa, że ​​spotka ją ten sam los.

Obie strony powinny dążyć do równoważności w dobrej wierze. Zostało tylko 11 miesięcy do upływu terminu wyznaczonego przez premiera Borysa Johnsona na zawarcie nowej umowy dwustronnej z UE, a żadna ze stron nie może sobie pozwolić na scenariusz braku porozumienia. Utrata dostępu do największego klienta byłaby ciosem dla City of London, a węzły Paryża, Frankfurtu i Dublina nie byłyby w stanie zająć jego miejsca.

Zamiast zakładać, że urzędnicy w Brukseli lub Londynie zawsze wiedzą najlepiej, jeśli chodzi o regulacje, powinno się pozwolić siłom rynkowym wpływać na kształtowanie tych elementów. Miejmy nadzieję, że groźba utraty równorzędnego statusu powinna zapobiec urzeczywistnieniu się najgorszych scenariuszy. Na pewno korzystny rozwój sytuacji byłby mile widzianą niespodzianką dla firm i inwestorów po trzech latach trwającej niepewności.


Prawdziwe akcje i futures z dźwignią nawet 5x!
SPRAWDŹ NAS

Kurs funta konsoliduje przy poziomie 1,30 USD

Notowania pary walutowej GBPUSD spadają od początku tygodnia i we wtorek koło południa znalazły się w okolicach psychologicznego poziomu wsparcia 1,30. Jego przebicie może wywołać falę spadkową, która ma potencjał, aby dotrzeć do strefy wsparcia 1,2750/80 z celem na poziom 1,2580. Z drugiej strony jeśli kupującym uda się utrzymać cenę powyżej 1,30, zeszłoroczny szczyt 1,3520 nadal stoi przed nimi otworem, choć po drodze znajdują się lokalne opory tj. 1,32 oraz 1,3380.

Kurs GBPUSD na interwale dziennym, tradingviewcom
Kurs GBPUSD na interwale dziennym, tradingviewcom


Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here