Naga Markets


13 tradersLata temu, w początkach mojego zainteresowania lewarowanym rynkiem Forex, pokutowało w społeczności przekonanie, że trading to samotne zajęcie. Pamiętam tamte dyskusje na forach i kategoryczne twierdzenia, że trading to zajęcie solo, dla samotnych wilków, dla ludzi będących samymi sobie żeglarzem, kapitanem i okrętem. Choć długi czas zajmowałem się kwestionowaniem i podważaniem licznych mitów dotyczących tradingu na rynku FX, to ten temat nigdy nie zwrócił mojej uwagi – stwierdzenie to wydawało mi się naturalnym dogmatem.

Kiedy jednak zastanowimy się nieco głębiej nad „samotnością w tradingu”, zauważymy, że gdyby dogmat ten był prawdziwy, fora i grupy dyskusyjne świeciłyby prawdopodobnie pustkami. A tak nie jest. Choć można znaleźć wiele wad uczenia się na forach czy sugerowania cudzymi pomysłami inwestycyjnymi, to jednego nie można zanegować – ludzie intuicyjnie potrzebują i poszukują kontaktu z innymi inwestorami, wymiany doświadczeń i pomysłów. Oczywiście, jeśli ktoś przyjmuje wszystko bezkrytycznie, to ma poważny problem, ale dla trzeźwo myślącego człowieka kontakt z innymi traderami będzie doświadczeniem pożytecznym.

Dołącz do nas na Forum lub na Facebook’u.

Ludzka potrzeba

Skąd w nas potrzeba wymiany doświadczeń i pomysłów? Wyobraźmy sobie na chwilę, że pracujemy w biurze tradingowym, gdzie regularnie odbywają się odprawy, analityk referuje dla nas sytuację makro, a potem omawia się pomysły na transakcje. Możemy zawsze spytać o radę lub poddać pomysł inwestycyjny pod dyskusję.

Pierwsze co, to pomysł musimy sensownie zreferować i dobrze uzasadnić. Zupełnie inaczej podejdziemy do tego zadania, kiedy będziemy musieli to zrobić wobec grupy krytycznych zawodowców. Odpada tutaj problem wchodzenia w transakcję zbyt wcześnie, bez dostatecznie szerokiej analizy, czy kiedy zapomnieliśmy o nadchodzącej decyzji ECB.

Druga sprawa, możemy liczyć na obiektywną krytykę, czyli nasi współpracownicy wskażą nam potencjalne słabe punkty naszego zamysłu, których wcześniej mogliśmy nie dostrzegać. Przecież rzadko się zdarza, że kiedy mamy świetny pomysł (przynajmniej wg nas), to od razu szukamy przysłowiowej dziury w całym. Któż chciałby sabotować dobry plan swojego autorstwa?

Kilka razy zdarzyło mi się, że w trakcie realizacji projektu konieczne było wymyślenie rozwiązania dla takiego czy innego problemu, a reszta zespołu przytakiwała moim pomysłom bez jakiejkolwiek krytyki. Skąd miałem wiedzieć, czy pomysł jest dobry, skoro jego potencjalne wady nie zostały przedyskutowane i rozważone? Wątpliwe, żeby pierwsze z kolei pomysły były tak genialne, że aż idealne.

Dokładnie ten sam schemat zauważam we własnym tradingu. Długie lata nie potrafiłem podejść dość krytycznie do swoich pomysłów inwestycyjnych. Miałem jednak to szczęście, że potrafiłem przyjąć i rozważyć krytykę płynącą z wątku na forum (często nieprzyjemną), czy w prywatnym komunikatorze. Mogę śmiało powiedzieć, że prywatne rozmowy z traderami – wspólne tradowanie i wymiana pomysłów – to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się przydarzyły w tradingu. Forum tutaj uważam, za słaby zamiennik, natomiast wspólne tradowanie z zaufaną osobą lub małą, wyselekcjonowaną grupą, jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Konflikt

2 tradersWyjaśnieniem tego fenomenu może być rola konfliktu w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań. Konflikt – sytuacja negocjacyjna, spór sądowy, dyskusja/krytyka – nie jest zjawiskiem, którego należy się bać i unikać (oczywiście prowadzony w cywilizowanych ramach), a którego zalety należałoby docenić. Kiedy ktoś krytykuje nasze stanowisko, nie obrażajmy się, zastanówmy się czy przypadkiem nie ma racji. W ten sposób utwierdzimy się w naszej decyzji, albo przeciwnie, zrozumiemy jej słabe strony i unikniemy kłopotów (zmodyfikujemy pomysł lub wycofamy się z niego).

Podobnie będzie z będącymi “w wiecznym konflikcie” kupującymi i sprzedającymi. To właśnie ta “walka” umożliwia “znalezienie” właściwej ceny danego aktywa w danej chwili. Ciągłość zmagań sprawia, że cena wyraża optymalny poziom w czasie rzeczywistym – poziom, po którym brak jest dostatecznej determinacji zarówno kupujących i sprzedających, by zmienić cenę na inną, bardziej optymalną.

Społeczność

W dzisiejszych czasach widzimy silną aktywność traderów na grupach dyskusyjnych oraz forach, co pozwala na wykształcanie tzw. „polskiej myśli tradingu” – za Rafałem Zaorskim, założycielem grupy Trading Jam Session. Debata pełna inspirujących wykładów, pomysłów, kłótni oraz sporów pozwala na kształtowanie tzw. zbiorowej świadomości traderów. Bez tego, każdy tkwiłby we własnych przekonaniach i błędach. Dzięki dyskusji, jest okazja do rewizji oraz weryfikacji swoich poglądów. Co więcej, ‘konflikt’ służy oczyszczaniu środowiska traderskiego z niepożądanych zjawisk – patologiczne zjawiska w działalności IB, sprzedaż oszukańczych EA, niskiej jakości płatne szkolenia, czy nieuczciwi brokerzy. Przykładowo, pod naporem społeczności ostro krytykującej wątpliwej jakości płatne szkolenia, tylko najlepsi i najuczciwsi szkoleniowcy mają szansę przetrwać w biznesie.

Trading może i jest zajęciem samotnym, przynajmniej dla niektórych – dla tych, którzy oprócz umiejętności tradera  mają w sobie także dodatkowe umiejętności, jak wysoka dyscyplina, zdolność organizacji pracy, pewność siebie, wiedza ekonomiczna, itp. Jednak tak, jak samotne rejsy wybiera tylko ułamek żeglarzy, tak wielu traderów  skorzysta na „grupowym tradingu” pokonując problemy, których doświadczali samotnie przed wykresami.

Naturalnie, do wszelkich pomysłów oraz słów krytyki należy podejść chłodno i z dystansem, pamiętając że potencjalnie pomogą podjąć dobrą decyzję.


Chciałbyś napisać felieton na interesujący Cię temat? A może widzisz możliwość wejścia w polemikę? Skontaktuj się z nami na: Redakcja@comparic.pl



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

1 KOMENTARZ

  1. Od 2007 roku trejduje w trading roomach. Na początku w firmie, gdzie byłem pracownikiem. Gdy odszedlem rzecz nad którą nawet się nie zastanawialem to wynajęcie biura i dalszy trading we własnym trading roomie z innymi graczami.

    Poza zwykłym oderwaniem i poczuciem że coś robisz, a nie cały twój dzień spędzasz w domu przy kompie – to daje możliwość uczucia jakbyś po prostu pracował, wychodził do ludzi. Coś takiego pewnie czuję wielu freelancerów stąd i popularne coworkingi.

    Inna kwestia to plusy dobrego i zgranego trading roomu. Gdzie ktoś Ci potrafi opirniczyc jak dajesz na rynku ciala. Nie dodać otuchy że będzie lepiej – otucha nie daje zysków. Realne spojrzenie na to robisz i grasz tak.

    Przez te lata nigdy nie myślałem nawet pod kątem wspomnianej przez tjs “polskiej myśli traderskiej”. Bądźmy szczerzy, identyczne strategie grają ludzie na całym świecie. Odkrywca żadnym nie będę, jak również inni. Co innego to uświadomienie ludziom że jak w tradingu chcesz mieć sukcesy traktuj to powaznie, jak biznes. A nie z doskoku. Biuro tradingowe dla kogoś kto startuje może być tego właśnie namiastka. Poczuciem że coś robisz. Ze pracujesz. zauważ jak przez ludzi “z zewnatrz” lub tym którym po prostu na rynku nie wyszło wszystko co giełdowe bywa negowane.

    Stąd też olbrzymie sukcesy traderow którzy w ramach trading roomow działają od 2005 roku (które znam ją, bo zapewne są i starsze) o których pewnie i tak większość nie słyszała bo medialnej otoczki nikt z tego nigdy nie robił.

    Jedna ważna rzecz na koniec. Gdy trejdiwalem z domu, nie miałem wyników. Zaczęły się w momencie gdy zacząłem robić to w trading roomie. Obecność traderow którzy żyją z rynku jest najmocniejszym kopniakiem. Widzisz to. Kończy się wtedy era bajkopisarzy internetowych 🙂

    Zaskakuje mnie fakt, że ludzie potrafią dopłacać duże kwoty na depozyty, ale na pytanie czemu z innymi sobie biura nie wynajmiecie – słyszę “po co nam dodatkowe koszty”.

    Trading jest samotnym zawodem. Ale pod innymi względami – nie pogadasz o tym za szczególnie z ludźmi spoza grona traderow. Tutaj może doskwierać samotność. Mam na mysli grona które żyje jak ja z rynku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here