Naga Markets



Proces opuszczenia giełdy przez spółki jest czymś naturalnym o wiele większym zmartwieniem powinien być brak nowych debiutów, twierdził podczas Konferencji Giełd Trójmorza, prezes słoweńskiego parkietu Aleš Ipavec. W odróżnieniu od Marka Dietla reprezentującego Giełdę Papierów Wartościowych (GPW), który podczas tego samego wydarzenia pozytywnie zakładał dużą ilość IPO w 2020, nie spodziewa się zadowalającej ilości debiutów do końca bieżącego roku.

  • Delisting może być dla giełdy sporym problemem, największą bolączką pozostaje jednak brak nowych debiutów, twierdzi Ipavec
  • Jego zdaniem słoweńskiej giełdzie brakuje wsparcia rządowego, które mogłoby zachęcać spółki do szukania finansowania poprzez lokalny parkiet
  • Problem malejącej ilości spółek dotyczy również GPW, Marek Dietl liczy jednak na zwiększającą się ilość debiutów

Aleš Ipavec: Problemu delistingów nie da się rozwiązać, jest to normalne

Od 2016 roku liczba notowanych na GPW spółek spadła z 487 do 437, czyli aż o ponad 10%. Zdaniem Marka Dietla, giełda miała paść ofiarą swojego własnego sukcesu i trafiały na nią podmioty, które nie do końca były gotowe do przeprowadzenia debiutu i utrzymania się dłużej na parkiecie, czy to małym (NewConnect), czy też głównym.

Odmiennego zdania jest Aleš Ipavec reprezentujący giełdę w Lublanie, który do delistingów i rezygnacji spółek z dalszych notowań podchodzi jak do procesu całkowicie naturalnego i normalnego:

Aleš Ipavec

Delisting był sporym problemem w przeszłości. Mieliśmy kilka całkiem sporych wykluczeń z obrotu, jednym z nich było Gorenje, które było także notowane w Rosji. Większość z nich miało miejsce z powodu wykupów spółek, były także inne przyczyny, ale niemal wszystkie przypadki to przejęcie spółki. – stwierdził Aleš Ipavec, prezes słoweńskiej giełdy.

– Jak to rozwiązać? Nie da się tego uniknąć. To jest to coś co występuje na rynku amerykańskim czy europejskim, jest to normalne, to nic nowego. Problem nie jest po stronie delistingów, a po stronie listingów. To czego mi brakuje, to brak nowych listingów.- zauważył prezes giełdy w Lublanie.

Autor poleca również: Prezydent Polski zapowiedział współpracę GPW z giełdami w regionie Trójmorza

Słowenia posiada ograniczony potencjał. Ljubljanska Borza skupia się na małych spółach

W ostatnim czasie jednym z największych debiutów na słoweńskiej giełdzie było IPO największej grupy finansowej Nova Ljubljanska Banka, jednak sam prezes nie widzi w swoim kraju potencjału na większą ilość podobnych debiutów. Jak sam prognozuje na terenie państwa działa mniej niż 90 spółek, które zasługują na miano prawdziwego blue chipa.

– Mieliśmy ostatnio do czynienia ze sporym listingiem grupy Nova Ljubljanska Banka (największa grupa finansowa w Słowenii – przyp. red.), ale nie widzę sporej kolejki i większego potencjału w Słowenii, w której jest mniej niż 90 spółek blue-chip. Nawet, jeśli wszystkie z nich byłyby notowane, co jest nierealne, to i tak będzie to niczym w porównaniu z zachodnimi rynkami. Potencjał tutaj jest ograniczony – komentował prezes giełdy w Lublanie.

W związku z tym ograniczonym potencjałem, zdecydowanie mniejszym niż na rynku polskim Ljubljanska Borza stara się skupiać na trzonie swojej gospodarki, czyli na mniejszych przedsiębiorstwach, szukając zachęt, które skłoniłyby je do wejścia na rynek kapitałowy – czy to poprzez emisję akcji, czy też obligacji.

– Co staramy się robić, to skupiać się na małych przedsiębiorstwach, które stanowią 99% naszej gospodarki, i przenosić je na rynek kapitałowy. Może kiedyś z pomocą rynku kapitałowego i naszych zachęt do emisji obligacji staną się średniego rozmiaru spółkami i wtedy wejdą na rynek giełdowy, bo będą już znać rynek i rozumieć jak on działa – dodaje Ipavec.

Zobacz również: W wakacje inwestorzy otworzyli mniej rachunków maklerskich. mBank i ING pozyskali najwięcej klientów

Polska w odróżnieniu od Słowenii wspiera polską giełdę?

Podczas Konferencji Giełd Trójmorza, prezes słoweńskiego parkietu Aleš Ipavec podkreślał, że na jego lokalnym rynku brakuje wsparcia giełdy przez rząd. Takowe widać natomiast na naszym rodzimym podwórku, między innymi poprzez działania prezydenta, który wyraża chęć pomocy.

– Jedyny problem jaki widzę, to że w Słowenii nie mamy wsparcia rządowego. Cieszę się, że choć macie prezydenta, który nie jest ekonomistą, to wyraża on chęć wsparcia. Jest to coś czego bardzo brakuje mi w Słowenii i może właśnie wasz prezydent rozpocznie trend inicjowania rządowego wsparcia na politycznym poziomie w regionie Trójmorza i zainspiruje innych liderów – mówił Ipavec.

– To nie tylko problem Słowenii, że politycy najwyższego szczebla nie są zainteresowani rynkiem kapitałowym. Widzę, że to często spotykana sytuacja także w innych krajach regionu. Możliwe, że ta inicjatywa na tym poziomie mogłaby przyjść ze strony Polski – podsumował.

Autor poleca również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here