Naga Markets



W piątek akcje spółki GameStop zamykały się na poziomie niespełna 64 dolarów (rekordowa wycena to ponad 480 dol.), wracając do poziomów, kiedy spekulacyjne szaleństwo rozpoczęte przez użytkowników Reddita dopiero się zaczynało. Lance Roberts, inwestor z RIA Advisors z 25-letnim doświadczeniem pisze, że GameStop bardzo szybko zmieniło się w GameOver, z ang. koniec gry, którą jak zakładało wielu wygrało Wall Street.

  • Mali gracze, którzy skrzyknęli się w Internecie chwilowo wygrywali z dużymi funduszami inwestycyjnymi
  • Ostatecznie to jednak duże ryby postawiły na swoim, wspomagane między innymi przez blokady platform dla inwestorów indywidualnych
  • Spekulacyjny atak na GameStop chociaż przechodzi powoli do historii, z pewnością na długo zapadnie w pamięć inwestorom i będzie pokazywany jako przykład prób zmiany utartych paradygmatów giełdowych

WallStreet wygrało walkę z WallStreetBets na spółce GameStop

Dynamiczne wzrosty spółki GameStop, o której jeszcze kilka tygodni mało kto słyszał, zakończyły się tak szybko jak się zaczęły, a notowania powracają do stabilnych poziomów z końcówki stycznia. Jak twierdzi Lance Roberts z Real Investment Advice PRO było to do przewidzenia:

Te artykuły również Cię zainteresują




– Pomyślcie o tej sytuacji, jak o zatłoczonym teatrze. Wszyscy do niego zmierzali (kupując) i nikt nie sprzedawał. Nagle ktoś krzyknął jednak „pożar” i najbardziej ostrożni zaczęli wybiegać jako pierwsi, reszta natomiast tłoczyła się w ciasnych drzwiach ewakuacyjnych. Gdy akcje GameStop zaczęły spadać, sprzedający zdominowali kupujących i notowania powracają do swojej rzeczywistej wartości, która wynosi około 10 dol. – twierdzi Lance Roberts.

Na WallStreet zwykło się mówić: „pigs get fat. Hogs het slaughtered” (Świnie tyją. Wieprze zostają ubite). W Polsce powiedzielibyśmy natomiast: “lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu”, odnosząc się do tego, że lepiej zadowolić się częścią posiadanych zysków niż być zbyt chciwym i stracić wszystko.

Oczywiście nie wiemy, jak wyglądałaby cała sytuacja gdyby nie działania głównych platform inwestycyjnych, które uniemożliwiły swoim klientom zakup kolejnych akcji GameStop zasłaniając się ich bezpieczeństwem. Duże kontrowersje wzbudziło działanie między innymi platformy RobinHood, która w ostatnim roku biła rekordy popularności mając być alternatywą dla dużych domów maklerskich prowadzonych przez tradycyjną część Wall Street.

Ta jednak jako jedna z pierwszych zablokowała swoim klientom wolność wyboru i uniemożliwiła im kupno akcji, dając tracącym na krótkich pozycjach funduszom większą elastyczność w poszukiwaniu na mocno wykupionym rynku wolnych do nabycia akcji.

Akcje GameStop zamykały ubiegły tydzień poniżej poziomu 64 dol. Do wyzerowania ich całkowicie nadal trochę brakuje (wartość fundamentalna to około 10 dol.), jednak paraboliczne zyski spółka ma już dawno za sobą. Źródło: Tradingview.com.

Maluczcy przegrywają i to oni poniosą konsekwencje

Oczywiście tematem GameStop szybko zainteresowali się regulatorzy, a nowa sekretarz skarbu Janet Yellen stwierdzała, że sprawa zostanie dokładnie przeanalizowana, aby w przyszłości uniknąć tego typu wydarzeń. Dochodzenie ma jednak dotyczyć aktywności grupy traderów detalicznych, którzy skrzyknęli się, aby sztucznie podnieść ceny akcji. Rozgrywające nielegalne „gołe” krótkie pozycje fundusze pozostaną natomiast pewnie bez winy.

O ile w „shortach” (krótkie pozycje) nie ma nic złego i są w pełni legalne, to niezgodnym z prawem jest krótka sprzedaż akcji, których się nigdy nie pożyczyło lub nie miało takiego zamiaru. Są to tak zwane „naked shorts”, czyli „krótkie pozycje bez pokrycia”. Tak było w przypadku GameStop, gdzie shortowane było 140% akcji spółki, system pozwalał bowiem na sprzedaż nielimitowanej liczby nieistniejących papierów wartościowych publicznie notowanego podmiotu.

– Wall Street przymyka oko na swoje duże fundusze hedgingowe, które rutynowo uczestniczą w tych nielegalnych transakcjach ze względu na wysokie opłaty, jakie od nich pobierają. Instytucje te aktywnie ułatwiają niszczenie wartości dla akcjonariuszy w zamian za krótkoterminowe zyski w postaci opłat transakcyjnych. To Wall Street, a nie inwestorzy detaliczni, stanowi problem i jest współwinna pomocy funduszom hedgingowym w tworzeniu fałszywych akcji – twierdzi Roberts.

Przedstawiciel Real Investment Advice PRO jest zdania, że Fed i skarb państwa żyją tak naprawdę na garnuszku generującego ogromne zyski Wall Street, dlatego nie ma co liczyć, że system zostanie naprawiony.

– Biorąc pod uwagę, że organy regulacyjne Wall Street, w tym Rezerwa Federalna i Skarb Państwa, są w rzeczywistości własnością Wall Street, istnieje niewielka zachęta do “naprawiania” systemu. O wiele łatwiej jest ukarać inwestora detalicznego za granie w tę samą grę i nazwać to zwycięstwem, aby przypodobać się mediom – podsumowuje doświadczony inwestor.

Autor poleca również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here