Naga Markets


Moja przygoda z handlem na rynkach kontraktów terminowych rozpoczęła się w 1996 roku. Rynki instrumentów finansowych interesowały mnie chyba od zawsze. Tymi słowami przedstawia się jeden z nielicznych i jedyny w Polsce DiNapoli Expert, Piotr Grela. Wykorzystując techniki opisane w książce amerykańskiego tradera, Joe Dinapolego pan Piotr aktywnie handluje na rynkach terminowych dodatkowo dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem z podobnymi sobie, sympatykami podejścia DiNapolego do rynków. W rozmowie z Comparic poruszamy więc temat stosowanych metod, różnic pomiędzy rynkiem kiedyś, a rynkiem dziś oraz zbliżającego się DiNapoli Day


Comparic:  Jest Pan bardziej sympatykiem rynków giełdowych, czy może lewarowanych rynków instrumentów pochodnych?

Piotr Grela: Dla mnie nie ma różnicy pomiędzy wspomnianymi instrumentami finansowymi albo produktami firm brokerskich. Ważny jest kontekst na danym rynku oraz zarządzanie kapitałem. Choć osobiście najbardziej lubię handlować na kontraktach terminowych, czyli wspominanych przez Pana lewarowanych rynkach instrumentów pochodnych na indeksy albo surowce oraz na rynkach akcji.

C: Współwłaściciel pierwszej polskiej firmy posiadającej rachunek inwestycyjny na CBOT, autor książki “Rynki terminowe” oraz jeden z nielicznych DiNapoli Expert – szczerze mówiąc, naprawdę spory dorobek. Jak wyglądają plany na dalszą przyszłość, czy są równie ambitne?

P.G.: O, wiele mam jeszcze do zrobienia… z pewnością. Ale też potrafię cieszyć się już tym co za mną i tym co spotyka mnie każdego dnia.

C: Rynki kapitałowe obecnie, a w momencie kiedy zaczynał pan swoją przygodę z światem inwestycji na pewno przeszły wiele zmian. Czy powszechna komputeryzacja to dobry kierunek? Może trading gdzie więcej do powiedzenia miał człowiek niż maszyna był lepszy?

Piotr Grela: Nie zmienimy rzeczywistości. Jedyne co możemy zrobić to dostosować się do niej. Technologia niesie za sobą wiele dobrych rozwiązań. Nie widzę w tym żadnego problemu. Czy rynki kiedyś różnią się od tych teraz? Chyba nie za bardzo poza jednym -zwiększoną zmiennością. Ale ona sama w sobie niesie dla handlujących korzyści. Choć zapewne zmniejszyła się płynność rynków. A to jest niepokojące.

W końcu lat 90-tych składając zlecenie na zakup lub sprzedaż kontraktów terminowych dla jakiś surowców rolnych czas pomiędzy złożeniem tego zlecenia – dodam, telefonicznie – a informacją zwrotną o jego realizacji w ekspresowym tempie wynosił jakieś 15 sekund.

High Frequency Trading w tamtych czasach to naprawdę zrobiłoby furorę a tzw. front running czyli innymi słowy wiedza o moim zleceniu, aby ktoś w międzyczasie mógł zająć pozycję przede mną byłby dziecinnie prosty. Kawę w tym czasie można wypić i zdążyć ze zleceniem! Dzisiaj dzieje się to w milisekundach. No to chyba coś się zmieniło…

C: Jako osoba utrzymująca się na rynkach od ponad 20 lat – czy mógłby Pan zdradzić sekret regularnego zarabiania w długim terminie?

P.G.: Zabierać zysk częściej i potem żałować, że rynek poszedł dalej w oczekiwanym przez nas kierunku, a mnie już na nim nie ma. Według mnie strategia trzymania pozycji w nieskończoność nie sprawdza się – oczywiście dla mnie. Zapewne za chwilę pokaże mi Pan zestawianie, które tę skuteczność tej strategii potwierdza. Tak, moim zdaniem było wiele lat temu, dziś rynki są mniej płynne, a tym samym dominuje na nich większa zmienność dlatego uważam, że zabieranie zysku częściej i szybciej jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem.

C: Dlaczego akurat techniki DiNapolego? Czy wpływ miała tu osoba samego autora tejże techniki, czy też po prostu żadna inna strategia techniczna w Pańskim przypadku nie okazała się tak skuteczna?

P.G.: Chyba to drugie. Do czasu kiedy poznałem techniki Joe miałem okazję poznać chyba wszystko co było dostępne i opisane w lekturze tematu w tamtych czasach. Szkoda, że nie było wtedy usługi Amazon Prime wiele zaoszczędziłbym na kosztach przesyłek… To fantastyczne doświadczenia, nie mówiąc już o programowaniu własnych systemów mechanicznych w tamtych czasach. Wszystko się zmieniło kiedy natknąłem się na Joe i jego techniki. Miałem materiał do porównania. I nic już nie było takie samo od tego momentu. Oczywiście osoba samego Joe, wspaniałego człowieka i znakomitego tradera, miała niebagatelny wpływ na mój wybór.

P.G.: Książka Joe została opublikowana w 1997 roku. Czy wiedza w niej zawarta wciąż jest aktualna?

Jak najbardziej… jak wspomniałem te metody przetrwały próbę czasu przez ostatnie dwadzieścia lat od czasu publikacji książki i przez ponad poprzednie 15 lat kiedy Joe DiNapoli posługiwał się nimi sam, nie zdradzając ich światu. Od wydania książki pojawiło się kilka ważnych, nowych elementów tych technik. Nie doczekały się one jednak publikacji i są jedynie omawiane podczas szkoleń. Tak czy owak materiał z książki jest nadal aktualny.

C: A skąd pomysł na DiNapoli Day?

P.G.: To reakcja na pomysł zgłaszany przez wszystkich moich znajomych traderów. Ludzi, którzy od niedawna albo już przez wiele lat stosują techniki DiNapolego handlując różnymi instrumentami finansowymi. Pomysł był prosty, spotkajmy się na dzień w nieformalnej atmosferze, poznajmy się, zacznijmy wymieniać doświadczeniami. I stało się… to nieformalne i niekomercyjne w swojej naturze spotkanie odbyło się po raz pierwszy w listopadzie poprzedniego roku. Teraz przychodzi czas na jego drugą odsłonę, 18-ego listopada w Gdyni. I co najważniejsze i warte powtórzenia, to spotkanie skierowane jest zarówno do tych, którzy już posiadają doświadczenie w wykorzystywaniu tych strategii jak i do tych, którzy dopiero wkraczają w świat analizy technicznej.

Sprawdź program wydarzenia DiNapoli Day

C: Czego możemy spodziewać się po tym wydarzeniu? Czy jako osoba kompletnie nie obeznana z metodyką Joe DiNapolego wyniosę coś z tego spotkania?

D.G.: Po pierwsze, żadne pytanie w gronie przyjaciół nie będzie uznane za naiwne. A w takim właśnie gronie się spotykamy. Każdy z nas był kiedyś w tym samym miejscu. Ta cała społeczność, którą mam przyjemność przez ostatnie dziesięć lat współtworzyć to ludzie z pasją, a do tego bardzo życzliwi. Nawet jeżeli niektóre odpowiedzi na bardziej zaawansowane pytania nie będą jasne zawsze staram się je wyjaśnić. Taka osoba będzie w stanie zorientować się jak wykorzystywać te techniki z korzyścią dla siebie jeżeli tylko zechce się ich nauce poświęcić nieco czasu i zaangażowania. Co więc wyniesie przekonanie, że warto pójść tą drogą…

C: Co, Pana zdaniem, czyni Poziomy DiNapolego tak niezwykłym wskaźnikiem?

P.G.: Ponadczasowość i oparcie się próbie czasu. Nawet w tak zalgorytmizowanym świecie z jakim mamy do czynienia ostatnimi czasy. A wszystko z prostego powodu; natury nie da się oszukać. A Poziomy DiNapolego to w gruncie rzeczy liczby Fibonacciego i zastosowanie złotego podziału do analizy. W wielkim uproszczeniu i skrócie oczywiście.

C: Odstawiając na chwilę trading na bok. Największe pasje w życiu prywatnym? Każdy z nas bowiem potrzebuje odskoczni od pracy, nawet tej najprzyjemniejszej. Jak wygląda to w Pana przypadku?

P.G.: Sport, podróże i muzyka…albo w odwrotnej kolejności…i zawsze z przyjaciółmi.

C: W trakcie marcowego kongresu FxCuffs 2017 wziął Pan udział w debacie dotyczącej ówczesnej sytuacji na rynkach światowych. Prawdopodobnie zgodzi się Pan z tezą, że wiele się zmieniło od tamtego czasu. Na co warto zwrócić uwagę w nadchodzących miesiącach i które rynki (jakie instrumenty) obserwuje Piotr Grela?

P.G.: Rynek surowców wraca do życia i jesteśmy najprawdopodobniej w przededniu nowego cyklu…fazy wzrostów. Rynek akcji to na jakiś czas przeszłość, chyba że dobierać będziemy poszczególne akcje bardziej selektywnie i po prostu nimi handlować. Czas na zakup i trzymanie ich dobiegł końca. A na rynku Forex to zawsze się coś dzieje…nawet nocą! 😉



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here