Naga Markets



Traders trading floorWitam Państwa serdecznie w sobotni poranek i zapraszam na mały felieton przy kawie.

Ostatnio na różnych grupach dyskusyjnych wypłynął temat – zdaje się niezależnie – przydatności analiz w tradingu oraz samych analityków. Jak to zwykle w takich dyskusjach bywa, padło kilka bardzo kategorycznych stwierdzeń, jak np. “analizy nie są do niczego potrzebne”, “analityk, który nie umie zarabiać na rynku nie powinien robić analiz”, czy “analizy szkodzą, bo zaburzają osąd”, a nawet “analityk powinien razem z analizą pokazywać swoją transakcję na koncie rzeczywistym, żeby było wiadomo, że ręczy swoimi pieniędzmi za to, co publikuje”. No i jak to zwykle w przypadku kategorycznych stwierdzeń bywa, rzadko okazują się być obiektywnie trafne. Niemniej próbując zrozumieć tego typu poglądy, uświadomiłem sobie, że mogą wynikać one z pewnego nieporozumienia lub nieuwzględnienia całego kształtu zagadnienia – a jest ono bardzo szerokie.

JA nie potrzebuję analiz”PPolak

Pierwszy problem z kategorycznym postawieniem sprawy polega  rozciągnięciu własnych upodobań i potrzeb na ogół, na zasadzie: “Zdanie moje i szwagra (np. na imieninach), to poglądy większości Polaków”. Problem ten często można spotkać w życiu, kiedy rodzice zakazują dzieciom czegoś, co sami uważają za niewarte uwagi, przedsiębiorcy błędnie oceniają potrzeby swoich klientów przez pryzmat własnych poglądów, a ludzie opowiadający się za zakazami argumentują w stylu: “Trzeba zakazać, bo mnie niepotrzebne?”. Jeśli ktoś mówi: “analizy są niepotrzebne”, to prawdopodobnie oznacza to, że tej konkretnej osobie nie są potrzebne analizy, albo że jej się wydaje, że nikomu nie są niepotrzebne. Ale to dopiero początek…

Czym jest analiza, a czym nie jest?

wykres
źródło: fotolia.com

Zauważyłem, że wiele negatywnych opinii na temat przydatności analiz pada z ust ludzi, którzy mają błędne przekonanie o tym, czym jest analiza danego instrumentu. Obecnie internet puchnie od wykresów z namalowanymi kreskami mającymi pełnić funkcję wsparć/oporów, linii trendu, etc. i autor w dwóch akapitach dochodzi do wniosku, że trzeba kupić. Albo przedstawiając wykres z naniesionym rysunkiem zgodnym z daną techniką czy metodą interpretacji ceny wysnuwa prosty wniosek, któremu bliżej raczej do analizy określonego setupu, a nawet sygnału transakcyjnego aniżeli analizy instrumentu. Patrząc dalej, na instytucje finansowe publikujące swoje raporty analityczne, widzimy że poddają one tam ocenie całokształt czynników oddziałujących na siły popytu i podaży. Od razu zaznaczę, że nie jest to idealny przykład i również te instytucje w swoich raportach potrafią się wyraźnie mylić, natomiast analiza nie jest zakreślonym w kółko sygnałem świecowym (mówiąc obrazowo), a opracowaniem różnych czynników. Więc jeśli ktoś w swoim tradingu nie używa świec i nagle zobaczy tzw. “analizę Price Action”, to może śmiało powiedzieć: “Ja nie potrzebuję analiz”, przy czym ma na myśli analizę przypadku według określonej techniki. Analityk co do zasady zbiera i analizuje dane przedstawiając określone fakty i wnioski traderowi, który jednak sygnału będzie szukał na własną rękę.

“Po co to komu?”

malpa_wybiera_akcje_inwestycje
Źródło: Wheat Growers

Nie wszyscy potrzebują analiz, wiele osób bardzo dobrze radzi sobie wykonując tę pracę samodzielnie. Wyobrażacie sobie menadżera funduszu inwestycyjnego, który zamiast poszukiwać własnych pomysłów inwestycyjnych bierze do ręki WSJ i handluje z rubryki w której małpa losuje spółki? Zarządzający ponosi osobistą odpowiedzialność za wyniki, a więc konieczne jest by samodzielnie podejmował decyzje inwestycyjne. Niemniej jednak analiza wciąż może wskazać mu interesujące fakty, które warto zgłębić i może zdjęć z niego część pracy. Jeśli ktoś twierdzi, że analizy odbierają mu pewność siebie i np. odwodzą go od zaplanowanych inwestycji, to trudno przypisywać tu problem analizom i raczej należałoby się skupić na przyczynach rezygnacji tradera z inwestycji – wszak trading odbywa się przede wszystkim w naszej głowie. Może traderowi brak pewności siebie? Albo może nie był przekonany do swojej decyzji inwestycyjnej już od samego początku?

Author: hslo Creative Commons LicenseŻeby odpowiedzieć na pytanie “po co komu analizy?”, warto zastanowić się, skąd do nas dotarły. Banki inwestycyjne publikują analizy by zachęcić swoich klientów do składania zleceń, zwiększyć wolumen, zaproponować coś ciekawego, podsunąć pomysł. W dobie wszechobecnej konkurencji darmowy pakiet analiz do konta wygląda z reguły jak bonus, nawet jeśli nie mamy zamiaru z niego korzystać. Banki mają osobne sekcje analityczne, które nie zajmują się tradingiem ani dealingiem, ale właśnie gromadzeniem i analizą danych po to, by traderzy i dealerzy nie musieli poświęcać na to czasu. Również brokerzy korzystają z analiz (broker na parkiecie w USA funkcjonuje nieco inaczej niż broker pod postacią domu maklerskiego, jakiego mamy w Polsce), ponieważ dla nich dzień składa się z wypełniania zleceń klientów i spotkań – nie mają zbyt wiele czasu na pracę analityczną. Z kolei, jeśli ktoś siedzi w domu przy komputerze i celuje w 1, 2 czy kilka trejdów, ma swój określony system i taki sposób pracy funkcjonuje dla niego prawidłowo, to taki trader faktycznie może nie odczuwać braku analiz z zewnątrz – przy czym on sam wykonuje tę pracę we własnym zakresie.

Analitycy kontra traderzy

Trader tradingTo kto wygrywa? Najwięcej kategorycznych opinii w tej dyskusji czytam u osób, które mają umiarkowany staż na rynku i być może lepszy okres. Rynek każdemu czasem posmaruje – vide przykład z małpą, która też miała swoje wzloty 😉 – i wtedy wzrasta aktywność osób ociekających wręcz pewnością siebie i wspaniałością. Rzecz w tym, że tutaj nie ma konfliktu, nie ma walki i nikt nie przegrywa. Jest spora grupa traderów, którzy lubią czytać analizy i widocznie znajdują w nich inspirację, czy na tyle ciekawe informacje by chętnie po nie sięgać. Niektórzy twierdzą, że analityk powinien być traderem, jednak problem polega na tym, że jest to dość trudne połączenie. Z jednej strony analiza danych według określonych metod nie wymaga wielu kluczowych aspektów, jakimi musi charakteryzować się trader – np. silnej psychiki, czy zdolności poruszania się w niepewnym środowisku – przeciwnie wręcz, analitycy często są ludźmi, którzy lubią mieć rację i robią wszystko by ich analizy był jak najtrafniejsze. Zatem coś, co jest zaletą dla analityka (pragnienie posiadania racji), będzie jednocześnie zgubne dla tradera, który starając się udowodnić swoje, ryzykuje jednocześnie realnymi pieniędzmi. Z drugiej strony wielu traderów, którzy potrafią dobrze oceniać sytuację na rynku i skutecznie ją wykorzystywać, z jakichś względów nie są w stanie, bądź nie chcą, opisać tego w sposób zrozumiały dla innych. Wynika z tego, że najlepiej być jednocześnie traderem i analitykiem – co znowuż okazuje się być kategorycznym stwierdzeniem. Może lepiej powiedzieć, że na rynku jest dość miejsca dla każdego i każda z tych pozycji ma swoje zadania i swoją specyfikę pracy.

Jak zwykle w przypadku moich artykułów, czekam z niecierpliwością na Państwa komentarze i uwagi.

Miłego weekendu!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

6 KOMENTARZE

  1. Jako zawodowy trader postaram się coś dodać ode mnie w tej sprawie.
    Pracowałem przez 3 lata jako trader w hedge fund w Hamburgu. Nasz temat składał się z traderów oraz analityków. Analitycy powinni się zając swoja pracą, czyli analizami ale nie tymi technicznymi tylko fundamentalnymi. Fundamenty robią technikę. Jeśli analityk fundamentalny dobrze zrobi swoją analizę, ustali kierunek w którym będzie podążać papier to trader technicznie sobie już samemu doskonale poradzi. Taki zespół jest szczerze mówiąc nie zastąpiony. Na chwile obecną robimy tak samo tylko ze w HFT brokers, mamy analityków i traderów., osobicie traduje i szczerze mówiąc nie chciał bym wykonywać pracy analityka ponieważ ona jest wszystko inna jak prosta. Innymi słowami, dobry analityk jest nawigacją tradera, analityk bez tradera będzie biedny 😀

  2. Zasadniczo korzystanie z analiz podnosi poczucie pewności siebie, a nie je obniża. Tu jest prosta zasada, że im więcej mamy przesłanek do otworzenia transakcji, tym bardziej Nam się WYDAJE, że transakcja się uda, chociaż nie ma takiej zależności, że wraz ze wzrostem potwierdzeń wzrasta prawdopodobieństwo. Po prostu kolejne złudzenie.

    Jednocześnie moim zdaniem zamiast się zastanawiać “jak to jest”, zdecydowanie lepiej i prościej zobaczyć jak do kwestii podchodzą najlepsi. Poczytać sobie na przykład Schwagera “Czarodzieje rynku” oraz “Mistrzowie rynków finansowych” i wtedy będzie jasne, jak należy traktować analizy.

  3. PS. Marcin Wenus: analityk moim zdaniem nie musi trejdować, żeby przeprowadzić analizę spółki czy siły waluty. Znaleźć wejście zgodnie ze sztuką tradingu ma trader, nie analityk. To o czym piszesz, jak np. Twoje analizy PA, to właśnie ułatwia szukanie wejść, to techniczna strona tradingu. Inny rodzaj analizy.

  4. AT na rynku akcji wychodzi zupełnie inaczej niż na FX. Może dlatego wiele osób związanych z rynkiem walutowym ma mieszane uczucia w stosunku do AT.

  5. Osobiście zgadzam się z tezą, że analityk powinien być traderem, a przynajmniej próbować tradingu. Osoba będąca jedynie teoretykiem nie zrobi dobrych analiz rynkowych.
    To tak jakby ktoś chciał uczyć jeździć ponieważ ma świetnie opanowaną teorię i codziennie obserwuje przejeżdżające samochody 😉

    My na szczęście na Comparic nie mamy tego problemu, bo każdy z autorów traduje, często właśnie na podstawie przedstawianych analiz.

    Ja osobiście, lubię patrzeć na to co pokazują inni, nie sugerując się tym oczywiście w 100%. Często może okazać się, że jakiś element, który pokazuje danych trader/analityk okazuje się być skuteczny i możliwy do włączenia we własny system.
    Czasami też analiza może powstrzymać przed otwarciem pozycji, ponieważ na wykresie jest coś co przeoczyliśmy. Sam tak miałem i uchroniło mnie to rzeczywiście przed stratami.

    Często jednak (szczególnie na giełdzie) spotykam się z mocnym lekceważeniem analizy technicznej i analityków. Bierze się to z:
    a) niewiedzy i ignorancji. Gdyby te osoby lekceważące AT wiedziały, że największe sukcesy na rynku akcji odnoszą właśnie traderzy posługujący się AT (nie licząc inwestorów długoterminowych typu Warren Buffet) to pewnie zmieniłyby pogląd.

    b) ogromnej krzywdy dla rynku jaki wyrządzają analizy DMów, pobieżne analizy w gazetach, portalach. Te są rzeczywiście robione przez teoretyków, nie znających jeszcze danego instrumentu bo tak im szef każe. I to jest niesamowicie zgubne dla rynku.

    Ja jeśli nie mam akurat o czym pisać to nie piszę po prostu. Jeśli w moich codziennych analizach PA akurat jest dzień gdzie nic na rynku nie widzę, jasno o tym piszę, wskazując jedynie potencjalne setupy, które mogą wystąpić za kilka dni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here