CMC Markets

Opublikowany wczoraj wieczorem protokół z posiedzenia FOMC ograniczył nieco skalę osłabienia dolara. Polityka monetarna Fed – a z pewnością komunikacja z rynkiem – dryfuje stopniowo w bardziej jastrzębim kierunku i jest elementem rynkowej układanki pozytywnym dla amerykańskiej waluty.


Szkopuł w tym, że obecnie dużo ważniejsze dla inwestorów są czynniki geopolityczne i obawy o wojny handlowe. Chaos w administracji Trumpa i jej kolejne zaskakujące kroki spychają fundamenty na dalszy plan a najważniejszą częścią dnia dla rynków staje się wczesne popołudnie, kiedy Trump wysyła w świat pierwsze wiadomości na Twitterze.

Globalne rynki (zwłaszcza rynek akcji, ale również np. metali przemysłowych) pozostają pogrążone w mocnych turbulencjach. Będą one naszym zdaniem rozlewać się na kolejne klasy aktywów. Złoty mający za sobą kilkugroszowe umocnienie względem euro w takim środowisku powinien powrócić do osłabienia. Kurs EUR/PLN będzie naszym zdaniem powracać ponad 4,20 i kierować się do 4,25
a następnie  potencjalnie nawet 4,28.

Nie dość, że temat wojen handlowych może nieco przyhamować rozpędzoną globalną gospodarkę, to na przygaśnięcie impetu wzrostu gospodarczego u naszych  najważniejszych partnerów handlowych zdaje się wskazywać seria ostatnich publikacji makroekonomicznych z indeksami PMI na czele. Innymi słowy: szczyt cyklu koniunkturalnego w strefie euro może być już za nami. Podobnie sugerować może chociażby ostatnia porcja danych z Czech. Warto też odnotować, że inne ważne waluty świata emerging markets znajdują się pod silną presją. Lira jest najsłabsza do euro w historii: EUR/TRY na początku tygodnia pokonał barierę 5,0 i wszedł w fazę wręcz parabolicznych wzrostów. Rubla objęto potężną wyprzedażą po nałożeniu nowych sankcji na Rosję a południowoafrykański rand wyraźnie potaniał. Przy negatywnym nastawieniu do innych walut z koszyka EMEA złoty może mieć problemy
z przedłużeniem mozolnie postępującego umocnienia. Tym bardziej kiedy jasne stało się, że przez minimum kilka kwartałów Rada Polityki Pieniężnej nie będzie się kwapić z podwyżkami stóp procentowych.

W tym tygodniu Nowotny z ECB wsparł euro dywagacjami na temat wychodzenia ze strategii ultrałagodnej polityki. Nie sądzimy jednak, by jego słowa znalazły odbicie w protokole z posiedzenia ECB. Rada Prezesów bardzo daleka jest od deklaracji dotyczących kształtu polityki w 2019 roku. Wspólnej walucie uroku odejmuje nieco i przygaśnięcie presji cenowej i wyraźnie słabsze (i odstające od oczekiwań) dane ze sfery realnej. Wzrost jest i pozostanie więcej niż przyzwoity, ale impet nieco spowolnił. W rezultacie – przy utrzymującej się nieufności do dolara – nie widzimy podstaw, by EUR/USD mógł w najbliższym czasie wychodzić ponad górne ograniczenie obowiązującego od tygodni przedziału wahań 1,22-1,2550. Kurs obecnie znajduje się w jego połowie i nieco ponad 55 – sesyjną średnią ruchomą. Marsz w górę ogranicza pułap 1,24. Większą przestrzeń do zniżek w niepewnym środowisku zmiennych nastrojów zdają się mieć EUR/GBP czy EUR/JPY. Spodziewamy się, że w gronie walut surowcowych AUD będzie odstawać od NZD oraz CAD. Dolar kanadyjski jest wspierany przez silne zwyżki cen ropy (WTI najdroższa od 2014 roku) i zepchnięcie na dalszy plan obaw o przyszłość porozumienia NAFTA.

Opracował Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here