palec na wykresieTrader walutowy, który chce, aby BNP Paribas wypłacił mu 163 miliony euro z powodu błędu “grubego palucha” jest przekonany, że paryscy sędziowie pomogą mu uniknąć konieczności rezygnacji z większości dotychczasowych roszczeń.


Walka z czasem i walka o duże pieniądze

Niemiecki ex-trader BNP, Armin S., pierwotnie pozwał BNP we Frankfurcie, ale we wrześniu 2018 roku ograniczył swoje roszczenie do 6 mln euro, aby uniknąć ryzyka poniesienia wysokich kosztów sądowych. Krótko przed końcem roku opracował jednak nową strategię uzyskania pełnego zadośćuczynienia i w efekcie pozwał bank również w Paryżu, licząc na 152 mln euro.

Armin S. mówi, że nie szuka środowiska legislacyjnego pozwalającego „zarobić” najwięcej, ale raczej liczy na to, że paryscy sędziowie będą zajmować się jego sprawą do momentu, aż ich niemieccy odpowiednicy wydadzą pierwsze orzeczenie. W grę wchodzi tutaj prawo Unii Europejskiej mówiące, że jeżeli ta sama sprawa rozpatrywana jest przez różne państwa członkowskie, to pierwszy z sądów, który zajął się sprawą ma obowiązek ustalić właściwą jurysdykcję dalszego orzekania, w momencie gdy drugi (lub pozostałe) czekają na decyzję.

Właśnie na wspomnianym okresie oczekiwania Arminowi S. zależy najbardziej. Jak się bowiem okazuje, we Francji nadal może ubiegać się o co najmniej o część z wynoszącego 152 mln euro roszczenia, natomiast na terenie Niemiec istnieje ryzyko przedawnienia sprawy, w związku z czym wnioskujący nie dostałby żadnego odszkodowania.

Czy wiesz, że…
Fat Finger, czyli błąd tłustego palca
, to regularnie spotykane na rynkach finansowych zjawisko, w którym zlecenie sprzedaży lub kupna przybiera większą wartość niż początkowo zakładano – ze względu na wprowadzenie złych wartości. Zazwyczaj dotyczy omyłkowego wpisania dodatkowej cyfry lub cyfr.

Zobacz również: Deutsche Bank omyłkowo dokonał transakcji o wartości $6 miliardów

Błąd „grubego palucha” z 2015 roku

Przedsiębiorca próbuje skłonić BNP do uhonorowania transakcji z grudnia 2015 roku kiedy znalazł błąd w systemie bankowym, który pozwolił mu zamówić instrument pochodny za 326 tys. euro zamiast 163 mln euro.

Armin S. złożył pierwszy pozew w sprawie w 2017 roku we Frankfurcie, licząc początkowo „jedynie” na 1 mln euro, mając nadzieję na szybkie orzeczenie i możliwość uzyskania reszty roszczenia. Jego strategia jednak się nie sprawdziła i w obliczu niemieckiego prawa mówiącego o trzyletnim okresie przedawnienia roszczeń finansowych postanowił złożyć kolejny wniosek sądowy, tym razem o odzyskanie pełnej kwoty – narażając się jednocześnie na ogromne koszty prawne, jeżeli sąd uzna, że zadośćuczynienie mu się nie należy. Ostatecznie kilka miesięcy temu zdecydował się zmienić roszczenia na ugodę w wysokości 6 milionów euro – o kolejne 152 miliony euro chce ubiegać się natomiast we Francji.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here