Naga Markets



Coraz większa liczba analityków finansowych skupia się na kryptowalutach. W wiadomościach do mnie często pytacie czy rynek kryptowalut rzeczywiście jest bańką spekulacyjną. Co zaskakujące, zdanie na ten temat wyrobiłem sobie obserwując zabawę moich dzieci bańkami mydlanymi.


Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę, że tak jak bańki mydlane również i bańki inwestycyjne aby zaistnieć potrzebują odpowiednik warunków. Jeden z moich ulubionych ekonomistów na Twitterze @TheBubbleBubble ostrzegał przed tworzącą się bańką jeszcze przed 2008 rokiem. Niedawno opublikował na swoim profilu ciekawy graf pokazujący, że bańki pojawiają się zazwyczaj gdy poziom stresu na rynkach jest znikomy. Tak jak w tym momencie:

Ilość gotówki jaka została wpompowana w system finansowy w ostatniej dekadzie odpowiada wodzie jakiej potrzeba do stworzenia bańki mydlanej. Połączenie wody oraz mydła pozwala nam cieszyć się małymi tworami porywanymi przez wiatr.

Zauważyłem jeszcze fakt, że bańki rzadko występują pojedynczo. Jedno dmuchnięcie potrafi wyprodukować od 10 do 20 baniek różnej wielkości. Każda z takich maleńkich banieczek może odpowiadać nowemu tokenowi czy groszowej akcji spółki. Sama nie znaczy zbyt wiele, ale gdy zbierze się ich odpowiednia ilość, wówczas mamy do czynienia z prawdziwym potworem. Zabawne jest to, że nigdy nie wiesz jak dużą bańkę stworzysz. Możesz starać się napompować prawdziwego olbrzyma, co czasem się uda. Koniec końców jednak każda z baniek zawsze pęka…

Nowy rok na rynkach

Jeszcze nie zabrzmiał pierwszy w tym roku dzwonek na Wall Street, a Kim Dzong Un ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Jednak znacznie większe reperkusje rynkowe wywołują protesty w Iranie. W momencie gdy wojna w Syrii powoli dobiega końca, ostatnie czego potrzebujemy to kolejny konflikt w regionie. W oczywisty sposób problemy Iranu wpłyną na ceny ropy naftowej. Czarne złoto utrzymuje się na poziomie wyższym niż 60 dolarów za baryłkę i jeśli obecna tendencja się utrzyma, będziemy mogli mówić o nowym trendzie. 

Ciekawą może okazać się korelacja jaka zachodzi pomiędzy ostatnimi problemami Iranu, a popytem na Bitcoina generowanym przez ten kraj. W ostatnim tygodniu grudnia wolumen w Iranie wyniósł rekordowe 86 BTC.

Bardziej niż cenami Bitcoina w Iranie inwestorzy z Ameryki przejmują się nową reformą podatkową Donalda Trumpa. Przepisy weszły w życie wczoraj i wpłyną na wiele z kluczowych sektorów gospodarki. Sesja azjatycka upłynęła w pozytywnym tonie, Europa natomiast rozpoczęła dzień od spadków:

Ethereum strikes back!

Podobnie jak w Gwiezdnych Wojnach tak na rynku kryptowalut toczy się nieustanna bitwa o palmę pierwszeństwa pomiędzy Ripple oraz Ethereum. W momencie gdy Bitcoin nieustannie traci swój udział w rynku Ripple pozostaje pod ogromną presją kupujących. Dlaczego?

Wykorzystaj ruchy obu kryptowalut! Otwórz bezpłatny rachunek eToro

Wielu wierzy w to, że jeśli Bitcoin upadnie i nie zdoła zastąpić systemu bankowego wówczas zrobi to Ripple – kryptowaluta oparta na blockchain, która nie posiada wad z jakimi boryka się Bitcoin. 29 grudnia całkowita kapitalizacja Ripple pokonała kapitalizację Ethereum, zajmując jednocześnie drugie miejsce w tabeli najbardziej popularnych kryptowalut. Dziś rano Ethereum wyraźnie odbija tworząc nowy historyczny szczyt na poziomie $882. Zarówno XRP jak i ETH idą łeb w łeb pod kątem kapitalizacji. 

Bitcoin i Japonia

Bez wątpienia rola Bitcoina w Japonii jest znacząca. Po tym jak w marcu japońskie władze zalegalizowały płatności BTC, Japończycy handlują Bitcoinem jak szaleni. Kraj Kwitnącej Wiśni znajduje się w ścisłej czołówce świata tradingowego – w październiku 2016 rozmawiałem z pewnym ekonomistą, który twierdził, że w tamtym okresie Japonia generowała ponad 90% obrotu rynku walutowego. 

Nie inaczej jest w przypadku kryptowalut. Jednak wydaje się, że obecnie Japończycy hodlują – to znaczy nie sprzedają posiadanych Bitcoinów licząc na dalszy wzrost wyceny cyfrowej waluty. Co najlepsze, wiele wskazuje na to, że japońskie społeczeństwo, bogatsze dzięki Bitcoinowi (nawet jeśli mowa o papierowych zyskach) jest bardziej skore do konsumpcji. W momencie gdy BTC szuka dna polecam śledzenie wolumenu generowanego przez Japonię. Tamtejsi hodlerzy nie są głupi i jeśli tylko poczują się pewnie, zaczną pompować kolejne miliardy dolarów w ten rynek. Obecnie Japonia generuje zaledwie 35%. Niewiele jeśli brać pod uwagę sytuację z listopada minionego roku, kiedy udział japońskich traderów w wolumenie BTC przekraczał 68%. Wzrost obrotu na japońskich giełdach potwierdzony price action Bitcoina może być świetną okazją do wejścia w długie pozycje!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here