Naga Markets



scam fraud alert stop forex cc ccfŚwietny reportaż rozgrywa się właśnie na żywo, na portalu Money.pl. Redaktor Mateusz Ratajczak zatrudnił się w jednej z firm, która oferuje między innymi “inwestycje” w debiuty spółek giełdowych.


Sprzedaż tych “produktów inwestycyjnych” o ile w ogóle można je tak nazwać, odbywa się przez telefon w jednym z biurowców w prestiżowej dzielnicy Warszawy. Jak podaje Mateusz Ratajczak, praktycznie każdy może się tam zatrudnić, a ludzie zajmujący się sprzedażą “debiutów” nie mają żadnego pojęcia o rynku finansowym.

Głównym celem zatrudnionych sprzedawców jest wyciągnięcie od potencjalnego klienta jak największej kwoty, którą ma zdeponować na rzekome debiuty spółek giełdowych. Oczywiście, człowiek “na słuchawce” ma od tego znaczne prowizje zatem najbardziej zależy mu, by “frajer” wpłacił możliwie dużo pieniędzy.

Oprócz prowizji najlepsi “sprzedawcy” dostają również bonusy w postaci smartfonów, rowerów, a nawet skoków spadochronowych, “żeby się trochę odstresować”. W firmie obowiązuje także premia grupowa, gdzie nagrodą jest impreza, a na niej  “Na pewno barek będzie otwarty z różnymi specyfikami jak to się mówi, srebrna taca z białym proszkiem też będzie”.

Techniki sprzedażowe opisane są na formularzach, gdzie zawarta jest praktycznie gotowa “rozmowa z frajerem”. Zachwalanie spółki, której debiut ma mieć miejsce i mamienie wysokimi “zwrotami z inwestycji” w krótkim czasie to jak się okazuje podstawa działania zatrudnionych tam telemarketerów.

Stosunek do klientów-frajerów jest tam poniżej jakiegokolwiek poziomu. Redaktor Money.pl był świadkiem rozmowy jednego z pracowników, z klientem, gdzie ten krzyczy do słuchawki:

„Jest pan debilem! Traci pan okazję życia, a ja nie będę pana prosił o wpłatę. To pan nie chce zarobić!”. Z emocji trochę się opluł. Na koniec rzuca soczyste „spierdalaj”.

Kwoty jakie “wyciągane” są od klientów-frajerów okazują się być całkiem spore. Poczynając od tysięcy do dziesiątek tysięcy dolarów. Po firmie krąży także legenda o tym, że jeden z “telemarketerów” wyłudził od klienta okrągły milion.

Aktualizowany na żywo reportaż znajdziesz na portalu Money.pl:

Dzień “łowcy frajerów”. Na żywo w Money.pl

Sposób działania owej firmy urąga jakimkolwiek standardom i nie ma nic wspólnego z branżą finansową. Właśnie przez działania takich “przedsiębiorstw” usługi finansowe, inwestycje, czy też ogólnie trading jest źle postrzegany przez społeczeństwo. Wszak szybko niesie się wieść o tego typu oszustwach, a traci na tym cała branża, która nie ma z nimi nic wspólnego.

Jeśli zatem odbierzesz jakikolwiek telefon, gdzie przedstawiana zostaje niesamowita oferta szybkiego wzbogacenia się czy to na “debiutach spółek giełdowych”, rynku Forex, czy też innych produktach finansowych – lepiej uprzejmie zakończyć rozmowę, przemyśleć wszystko na spokojnie, a już na pewno nie podejmować decyzji pod wpływem chwili. Chyba, że chcesz zostać kolejnym “frajerem” i oddać ciężko zarobione pieniądze sprzedawcom marzeń.

[AKTUALIZACJA]

Sam artykuł oczywiście dobry i należy piętnować zachowanie takich firm. Jak jednak słusznie zauważył mój redakcyjny kolega Marcin Nowogórski:

screenshot_2

Chodzi konkretnie o tę sondę, która pojawiła się już po napisaniu artykuł na Comparic.pl:

screenshot_1

Wrzucono zatem rynek Forex i CFD do jednego worka wraz z “łowcami frajerów” i ich szefami jakby to było jedno i to samo. Wszystko na podstawie maila od rzekomego Andrzeja. Smutne i pozostawia niesmak u ludzi, którzy zajmują się tym rynkiem…



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

5 KOMENTARZE

  1. Wrzucanie wszystkich do jednego wora to nie jest wyjście. Izba domów maklerskich non stop podkreśla, że oszuści to tylko procent rynku. Co, że są skuteczni to inna rzecz i robota dla prokuratury. Niestety tutaj również pojawia się pole do popisu dla prawników naciągających na pozwy zbiorowe, które często są bez szans na powodzenie.

  2. To że dzwonią to ” normalne “. Oszustów i złodziei nie brakuje. Tu znaczącym problemem jest handel numerami telefonicznymi wraz z nazwiskiem. Numer stacjonarny podałem tylko w jednym Domu Maklerskim i poszło w świat. Dziś dzwonił nowy 5-ty . Bawi mnie jak dzwonili tacy co wrzeszczeli, podobnie jak wyżej w artykule. Jak miałem wolny czas to czekałem kiedy taki prostak zmęczy się by po n-ty raz grzecznie powiedzieć, że nie skorzystam. Niedawno zadzwoniła panienka i słysząc moje ” niezdecydowanie ” z irytacją powiedziała ” krótka piłka – czy coś wiem na temat rynków finansowych – odpowiedziałem że kompletnie nie mam pojęcia co to jest ” i rozłączyła się. Ale poznałem też takiego gościa który na spokojnie namawiał mnie na te debiuty i po iluś moich odmowach dzwonił tylko po to by przez około godzinę porozmawiać bo miło mu się ze mną gada. W domyśle, bo nie przeklinam i wydzieram się. I dzięki temu dowiadywałem się ciekawych spraw z branży, historie o niektórych klientach, na jakich brokerów uważać, co potem potwierdzało się w internecie. Naiwnych a w zasadzie dosłownie frajerów nie brakuje. I faktycznie tracą inni, pracujący na dobrą opinię.

  3. Powinni pozamykać te biznesy. KNF ogranicza dźwignię, dla tych co chcą pohandlować, a nie może sobie poradzić z boiler room-ami. Ułomność władzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here