Naga Markets



Haker infekujący sprzętKryptowaluty to wciąż dość gorący temat, mimo trendu spadkowego widocznego na wykresach. Kryjąca się za nimi technologia blockchain cechuje się niezmiennością danych zapisanych w łańcuchu księgi rozproszonej. Prześledzeniem tych danych zajęła się firma Chainalysis. Wnioski z przygotowanego przez nią raportu ujawniają imponujące fakty na temat kradzieży kryptowalut.

Chainalysis to firma analityczna badającą blockchain. Z przeprowadzonego przez nią projektu badawczego wynika, że w ciągu ostatnich kilku lat, dwa profesjonalne gangi hakerów odpowiedzialne są za kradzież kryptowalut z giełd wartych ponad 1 miliard dolarów.

Gangi krypto-hakerów wciąż aktywne

Raport przygotowany przez Chainalysis trafił do Wall Street Journal skąd trafił do szerokiej publiczności. O ile wcześniejsze kradzieże zostały już dokonane, istnieje obawa, że pojawią się kolejne. Wszystko dlatego, że dane z analiz wskazują na ciągłą aktywność hakerów.

Zidentyfikowane grupy hakerów nazwano “Alfa” i “Beta” z uwagi na to, że nie udało się namierzyć ich prawdziwych członków – taki urok blockchain.

Grupa “Alfa” została opisana w raporcie jako “gigantyczna, ściśle kontrolowana organizacja przynajmniej częściowo motywowana celami niepieniężnymi”. Z kolei “Beta” to “mniejsza i mniej zorganizowana, silnie usankcjonowana organizacja mocno skupiona na pieniądzach”.

Modus operandi prania brudnych pieniędzy

W typowej procedurze prania brudnych pieniędzy, każda grupa wielokrotnie “przepuszcza” transfery funduszy, średnio tysięcy razy, zanim spienięży skradzione tokeny.

Członkowie grupy “Alfa”  wykonują opisany wyżej proces bardzo skrupulatnie. Transfery wykonywane są  natychmiast, gdzie w pierwszym miesiącu po kradzieży aż 75% skradzionych aktywów zostaje wypłacona.

Odmiennie działa grupa “Beta”, która czeka, aż sprawa trochę przycichnie, zwykle około półtorej roku, a następnie rozpoczyna swój mechanizm transferowania, szybko wypłacając 50% zrabowanych środków.

Zobacz też: Nowy broker na rynku. IG Group otwiera spółkę w USA

Skradzione fundusze przepływały przez kilka giełd, w tym regulowanych przez agencje przekazów pieniężnych z wdrożonymi procesami AML (przeciwdziałania praniu pieniędzy). Jednakże oszustwa były przygotowane na tyle sprytnie, by uniknąć jakichkolwiek schematów wykrywania oszustw.

Można jedynie spekulować na temat tożsamości tych dwóch grup hakerskich. Każda ma bowiem swój sposób działania i nic nie wskazuje na to, by były one ze sobą powiązane. 



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here