Naga Markets




Wartość dolara amerykańskiego jest ostatnio w centrum uwagi. Podczas czerwcowych notowań dolar nieco stracił wobec koszyka walut. Pojawia się więc pytanie, czy to zmiana bardziej trwała, by też może tylko korekta w trwającej od początku 2018 roku fali wznoszącej? Odpowiedź na to pytanie może pomóc w budowaniu perspektyw dla innych rynków. Mówimy w końcu o najważniejszej walucie świata, a co może jeszcze bardziej istotne, o walucie, w której notowane są aktywa uważane za bezpieczne. To ma bardzo duże znaczenie, gdyż poza układem stóp procentowych na wartość dolara wpływają również nastroje uczestników całego rynku finansowego.

Rzućmy okiem na wykres dzienny z ostatnich kilku lat.

Dollar Index

Źródło: MetaTrader 5 Supreme Edition – Indeks dolara: #USDX, dzienny; zakres dat od 13 czerwca 2014 roku do 3 lipca 2019 roku. Uwaga: Wyniki zanotowane w przeszłości nie gwarantują osiągnięcia podobnych w przyszłości.

Wspomniany wzrost wartości dolara to prawa strona wykresu. Wcześniej jednak doszło do silnej przeceny amerykańskiej waluty. To jest wskazówką, by wzrost odbierać raczej w kategoriach korekcyjnych. Szczególnie, że do tej pory nie udało się osiągnąć oporu w okolicy 100 pkt. Sięgnięcie po ten poziom wciąż jest w zasięgu. Przynajmniej z czysto technicznego punktu widzenia.

Przyglądając się prawej stronie wykresu, czyli zmianom dolara w ostatnich miesiącach daje się zauważyć wyhamowanie zwyżki. Oznaczono ten fakt trzema liniami, z których każda kolejna jest pochylona bardziej od poprzedniej. Można wyciągnąć wniosek o słabnącym popycie. Z drugiej strony jednak liniami poziomymi zaznaczono istotne w ostatnim czasie poziomy lokalnych dołków. Okazuje się, że każdy kolejny znajduje się nad poprzednim, a więc nie warto przesadzać z pesymizmem, gdyż nie pojawił się do tej pory wyraźny sygnał zmiany kierunku ruchu na spadkowy. Byłby nim spadek pod pierwszy lokalny dołek z grupy tych istotnych. Biorąc pod uwagę fakt przeceny z 2017 roku można oczekiwać, że prędzej, czy później się on pojawi i wznowiona zostanie fala spadków, co w konsekwencji miałoby doprowadzić do zejścia indeksu dolara pod poziom 88.

To prędzej czy później? Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy jest sens się nad tym zastanawiać. Aktualnie wiadomo, że wciąż mamy do czynienia z silniejszym popytem, a zatem zagrywanie z myślą o spadkach dolara jeszcze nie jest uzasadnione – trzeba poczekać na sygnały słabości. Wyhamowanie wzrostu to jeszcze zbyt mało. Szczególnie, że nadal możliwe jest powiększenie zwyżki, gdyby na rynkach pojawiła się kolejna odsłona awersji do ryzyka.

Dolar zyskuje w sytuacji, gdy na rynkach pojawia się strach – awersja do ryzyka. Wtedy kapitał płynie w kierunku instrumentów uznawanych za bezpieczne, jak choćby obligacje amerykańskie. Waluta jest wtedy takich przepływów beneficjentem. Większa akceptacja ryzyka osłabia dolara, a wzmacnia waluty z tym ryzykiem związane, jak choćby polskiego złotego.

Warto na sygnał słabości dolara poczekać, gdyż konsekwencje takiego zdarzenia pojawią się na wielu aktywach. Powrót dolara do spadków będzie sprzyjał podejmowaniu ryzyka, co ma przełożenie choćby na rynki akcji, ale i ogólnie na aktywa gospodarek wschodzących. Wtedy polski rynek może na tym skorzystać. Zyska złoty.

Spójrzmy na wykres relacji dolara do złotego.

Dollar Index

Źródło: MetaTrader 5 Supreme Edition – USD/PLN, dzienny; zakres dat od 4 lipca 2014 roku do 3 lipca 2019 roku. Uwaga: Wyniki zanotowane w przeszłości nie gwarantują osiągnięcia podobnych w przyszłości.

Podobieństwo rzuca się w oczy. W tym wypadku ważne jest również to, że zmiany na złotym są zazwyczaj spotęgowanymi zmianami na dolarze, ale o kierunku przeciwnym (na wykresie kierunek jest ten sam). Innymi słowy, gdy dolar słabnie, to złoty się umacnia i to zazwyczaj intensywniej niż wynikałoby to ze zmiany dolara. Podobnie ma się sprawa z umocnieniem dolara i osłabieniem złotego.

Wnioski z poprzedniego wykresu o tym, że rynek prawdopodobnie wróci do spadków można również odnieść i do tego, co dzieje się na tej parze walutowej. USD/PLN również jest w korekcie wzrostowej, której dynamika się wyczerpuje. W związku z tym należy zakładać, że wkrótce dojdzie do zmiany kierunku na spadkowy. Jednak póki nie doszło, a więc wciąż obowiązuje założenie wzrostowe.

Zmiana kierunku na spadkowy otworzy drogę do umocnienia się złotego. W przypadku relacji dolara do złotego będzie się to objawiało prawdopodobnym zejściem pod poziom dołka na 3,3200. W perspektywie jest więc znaczna zmiana, która zapewne będzie się dokonywała przez wiele miesięcy. Niemniej jej skala jest na tyle duża, że chyba warto poczekać. Szczególnie, że to może korespondować także z falą akceptacji ryzyka na wielu rynkach (wzrost cen na warszawskiej giełdzie).

Skoro oczekiwania są optymistyczne (pesymistyczne dla dolara), to dlaczego nie pozycjonować się już teraz? Po pierwsze, to są postawione hipotezy, których ceny jeszcze nie zaczęły potwierdzać. Oczekiwanie na słabość to jedno, ale zagrywanie powinno mieć miejsce dopiero, gdy rynek zacznie te nastawienie potwierdzać zmianą ceny. Po drugie, istnieje niebezpieczeństwo, że zanim dojdzie do tak istotnej zmiany, rynek będzie jeszcze musiał przeżyć moment przesilenia. Zatem całkiem możliwe jest, że dojdzie do jakiegoś szybkiego wzrostu dolara zanim pojawią się wyraźne sygnały jego słabości. Jednak jest obecnie mało prawdopodobne, by był to ruch negujący całą fazę osłabienia z 2017 roku. Tym samym, gdyby faktycznie taka faza strachu się przez rynki wkrótce przelała (wzrost dolara), warto zachować zimną krew, bo to może być ostatni przytup byków przed oddaniem władania dolarem niedźwiedziom.

Przyszykuj się do rozegrania tej hipotezy. Potrenuj bez ryzyka wykorzystując rachunek demonstracyjny, który dla klientów Admiral Markets jest nieograniczony.

Kamil Jaros, analityk Admiral Markets



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here