Naga Markets



Creative Commons
Author: iivangm

Ostatnia decyzja FED, po której dowiedzieliśmy się, że Rezerwa Federalna robi sobie przerwę w podwyżkach stóp procentowych, spowodowało istny szturm inwestorów na rynki wschodzące. Wskazują na to przepływy środków do funduszy ETF, które właśnie na emerging markets są skupione. Według niektórych danych szacowany napływ środków tylko w pierwszym kwartale tego roku będzie większy niż ostatnio w ciągu całego roku.


Myśląc o EM mówimy o krajach Ameryki Południowej czy też Azji i w mniejszym stopniu o krajach europejskich. Dodatkowo kraje rozwijające się mają bardzo zróżnicowaną sytuację polityczna i gospodarczą i wśród nich możemy wyróżnić waluty bardziej i mniej atrakcyjne pod względem odsetek, które generują od ich posiadania.

Np. Polska, która jest zaliczana przez amerykańskich inwestorów do EM ma stopy procentowe jedynie na poziomie 1,5 proc., a Brazylia na poziomie 6,5 proc,, Meksyk 8,25 proc., a Turcja aż 24 proc. Zatem szeroko myśląc o EM widzimy, jak duże są między tymi krajami różnice. Niemniej jednak od szturmu napływu kapitału coraz więcej było mowy o walutach z wysokimi odsetkami.

Dodatnia różnica w oprocentowaniu między daną walutą, jak np. meksykańskim pesa a amerykańskim dolarem powoduje, że inwestor zarabia na trzymaniu waluty wyżej oprocentowanej (carry trade). Do tego, jeśli kurs zmieni się na jego korzyść, to nie tylko zyskuje dzięki utrzymywaniu pozycji w czasie, ale także i na kursie walutowym.

Jeśli zatem wzrost kosztów finansowania w dolarze zakończył się i nie ma obecnie ryzyka, że wzrośnie, tu inwestorzy mogą z większą chęcią pożyczyć dolara, zapłacić od niego odsetki i kupić za niego waluty wyżej oprocentowane i dostać od nich odsetki.

Jedną z ciekawszych par walut w tym kontekście jest USDMXN, czyli meksykańskie peso w relacji do dolara amerykańskiego.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here