CMC Markets
Creative Commons Autor: Sakeeb Sabakka
Creative Commons Autor: Sakeeb Sabakka

“Masz 18/19 lat i właśnie zastanawiasz się nad tym jakie studia wybrać aby pomogły Ci w karierze na giełdzie? Masz już wyniki na giełdzie i nadszedł czas by rozpocząć studia. Czy warto iść na studia w takim wypadku?” tymi słowami Tomasz Przybycień rozpoczyna swój najnowszy artykuł. Osobom nie znającym Tomasza polecam sprawdzenie zakładki “O mnie” na jego serwisie – ja natomiast chciałbym wdać się w niewielką polemikę z racjami przedstawionymi w tekście i przedstawić swój punkt widzenia na rolę studiów wyższych w tradingu.


Choć jeszcze się osobiście nie poznaliśmy z Tomaszem Przybycieniem, to łączy nas zaskakująco dużo. Pierwszym punktem wspólnym jest nasza uczelnia – obaj studiowaliśmy (lub w moim przypadku studiujemy) ten sam kierunek  czyli Finanse i Rachunkowość z tą różnicą, że on kończył Akademię Ekonomiczną, ja zaś będę już absolwentem Uniwersytetu. 😉

Przeczytaj cały artykuł Tomasza Przybycienia.

Łączy nas również zainteresowanie giełdą, które w przypadku Tomasza przerodziło się w pełnowymiarowy zawód, a dla mnie w pełen nauki okres, który bardzo dobrze wspominam. Obaj również zaczynaliśmy naszą przygodę ze światem tradingu w niewielkim, ale prężnie działającym biurze tradingowym w Gliwicach. Tomasz odkrył tam swoją prawdziwą pasję, ja natomiast miałem okazję do zdobycia niesamowitego doświadczenia oraz poznania niezwykłych ludzi – to jest okres “który bardzo dobrze wspominam”.

Autor wytłuszcza czytelnikowi jedną prostą prawdę: “ZAPOMNIJ, ŻE STUDIA NAUCZĄ CIĘ CZEGOKOLWIEK SENSOWNEGO POD KĄTEM REALNEGO TRADINGU“. Patrząc z perspektywy studenta ostatniego roku takich specjalizacji jak wspomnianych również w artykule Finansów i Inwestycji oraz Analizy finansowej muszę przyznać rację temu stwierdzeniu. Ciężko stwierdzić co autor miał na myśli wspominając realny trading jednak prawdą jest, że większość mojej wiedzy o forex czy tradingu zdobyłem poza murami naszej wspólnej Alma Mater. Odpowiednia uczelnia wyższa nauczy Cię czytelniku podstaw sesji giełdowej – jej harmonogramu, uczestników czy procesów i wymogów jakie musi przejść spółka na drodze do upublicznienia. Czy jednak siedząc przed monitorem i próbując znaleźć punkt zwrotny na wykresie ta wiedza jest potrzebna? Nie.

Creative Commons
Creative Commons

Artykuł porusza kwestię wyboru studiów z przymusu. Sam kończąc liceum również nie wyobrażałem sobie innej ścieżki niż dalsza nauka na uczelni wyższej. Również miałem rozterki, niemal do końca nie będąc pewnym kierunku w którym chciałbym dalej podążać. “Politechnika i robotyka? Nanotechnologia? Ekonomia?” Niewiele ponad pół roku przed maturą zdecydowałem się na studia ekonomiczne – łączyły cechy w których czułem się pewnie. Dodatkowo, przed oczami stanęła mi wizja wielkiej kariery i zostania polskim Buffettem 😉 Na ziemię sprowadziła mnie bardzo szybko pierwsza sesja egzaminacyjna, po której zdałem sobie sprawę, że nie będzie łatwo i przyjemnie. Uściślając – mój kierunek nie należy do najtrudniejszych na wszystkich uczelniach w Polsce, nie jestem pewien czy jest nawet najtrudniejszy na Uniwersytecie Ekonomicznym, jednak nadal wymaga sporo nauki – przynajmniej w trakcie sesji.

Pamiętam gdy byłem na jednej z prelekcji, które często odbywały się na mojej Akademii Ekonomicznej. Jeden z prowadzących, aby pokazać jakie są perspektywy w Polsce zadał pytanie – “jaką kwotę chcielibyście zarabiać po skończeniu studiów?”. I rzucał po tym: 3 tysiące netto; 4 tysiące netto; 5 tysięcy netto; 10 000 tysięcy netto. Oczywiście studenci chcieli jak najwięcej. Z całej sali, a było zapewne powyżej 400 osób, większość miała marzenie by było to 5-10 tysięcy. Puenta prelegenta była smutna, ale jakże prawdziwa: “Dobrze jeżeli chociaż garstka z Was będzie zarabiać powyżej 5000 zł”.

Fragment z artykułu na stronie Daytrader dobitnie pokazuje, że praca w finansach dawno przestała być elitarna. Autor kończył studia już kilka lat temu ale również z moich własnych rozmów z pracownikami UE Katowice można wysnuć ciekawy wniosek socjologiczny – tworzy się nowa klasa robotników, tym razem w białych kołnierzykach. Jeśli zamierzasz iść na studia wyższe z nadzieją, że pozwolą Ci one stać się tym polskim Buffettem – muszę Cię rozczarować. Wysłuchując dziesiątek, czy nawet setek godzin wykładów mniej lub bardziej związanych z rynkami finansowymi i giełdą jestem w stanie powiedzieć jedno – bez Twojej samodzielnej pracy, przeczytanych książek lub artykułów, czy żywego zainteresowania finansami prawdopodobnie będziesz w stanie zdobyć tytuł magistra. Wyjdziesz jednak z murów uczelni goły i (nie)wesołynieprzygotowany do wymagań jakie stawiają pracodawcy absolwentom uczelni wyższych. Będziesz skazany na pozycję robotnika w białym kołnierzyku, taśmowo wypełniając kolejne stosy dokumentów. Artykuł celnie podsumowuje:

Zapamiętaj to sobie: nic nie przychodzi za darmo. Dotyczy to każdej dziedziny. Bez pracy, nie ma efektów.

Oczywiście możesz zdecydować się na karierę tradera – w końcu, jeśli czytasz ten artykuł, to prawdopodobnie jesteś tym zainteresowany. Zgodziłem się z autorem, że studia nie pomagają w realnym tradingu. Ale może jednak?

Pozostałe aspekty tradingu

Żadne studia wyższe raczej nie nauczą Cię odpowiedniej reakcji na przebicie poziomu wsparcia czy oporu. Nie wytłumaczą zawiłości rynku i nie wskażą dlaczego po dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy EUR/USD szybuje do góry. Studia natomiast oferują dostateczną liczbę umiejętności miękkich, które z pewnością przydadzą Ci się zarówno w życiu prywatnym jak i w tradingu. Czego mogą nas nauczyć godziny spędzone na uczelni?

Planowania działania

Sesja to czas w którym doba jest za krótka, a tolerancja na kofeinę wzrasta dwukrotnie – krótko, jest to zmora studentów. Jednocześnie, sesja egzaminacyjna wyzwala (przynajmniej u mnie) pokłady niesamowitej kreatywności w planowaniu swojego działania. Rzadko kiedy jak podczas sesji, gdy dopiero co skończyłem pisać jeden egzamin, a już muszę przygotować się na następny planuję swój dzień.

Posiadanie planu dnia ogólnie jest jednym z najlepszych nawyków dorosłego człowieka. Wiedzę tę wpajał mi już na pierwszym roku pewien wiekowy profesor, jednak jak to bywa – musiałem dopiero na własnej skórze przekonać się o prawdziwości tego stwierdzenia.

W tradingu jest identycznie. Bez dokładnego planu działania, będziemy skazani na ślepe podążanie ścieżką prób i błędów – a to może dość mocno nadwyrężyć nasz portfel. Odpowiedni plan i reagowanie na czynniki w nim nieujęte jest cechą, która jak najbardziej pomaga w realnym handlu – czy to walutami, czy akcjami na NYSE, LSE czy TSE.

Dyscypliny

Studenci to osoby dorosłe – a przynajmniej pełnoletnie. Raczej nikt nie będzie czasu na przejrzenie zeszytu studenta czy ten samodzielnie przerobił zadania, które choć rzadko nazywane domowymi, to jednak nimi są. Na nieco trudniejszych kierunkach, brak przeczytania przed zajęciami wskazanego rozdziału z podręcznika może skutkować tym, że wyniesiemy z nich co najwyżej wypełnioną krzyżówkę.

Creative Commons Autor: Stephen S.
Creative Commons Autor: Stephen S.

Choć można tego nie zauważyć, studia niemal każdego uczą samodyscypliny. To proces, który wchodzi w nawyk tak niezauważalnie, że po czasie można samemu się dziwić – ja czegoś tak prostego nie mogłem zrobić? Co mi przeszkadzało?!

Odnosząc przykład na trading, należy zauważyć jak ważnym elementem planu działania jest utrzymanie odpowiedniej dyscypliny. Posiadając nawet najlepszy system wejścia w transakcję, możemy czuć pokusę by zaksięgować zyski zbyt szybko. Lub gorzej – posiadając świetny system, wchodzić w momentach do tego nieodpowiednich bo mi się zdawało. Brak dyscypliny w tradingu to prosta droga do bankructwa – kto szybciej się jej nauczy, ten mniej straci pieniędzy.

Wytrwałości

Będąc weteranem już kilku sesji wiemy, że ten straszny okres kiedyś się skończy. Zdecydowaliśmy się na pewien kierunek i trwamy w nim z różnych powodów – bo wypada skończyć, bo skoro już studiuję to chcę mieć tytuł czy z chęci samej nauki i nadziei na lepsze jutro. Okiem studenta ostatniego roku wiem, że napisanie kilkudziesięciu stron pracy dyplomowej wymaga wytrwałości. Wytrwałości wymaga przejechanie kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu kilometrów na uczelnię, często w zatłoczonym autobusie czy tramwaju, by uczestniczyć w zajęciach o ósmej rano.

Handlując na rynkach finansowych możemy być pewni, że przytrafi nam się strata. Nie wierzcie nikomu, kto wmawia Wam, że nigdy nie traci – chyba, że dopiero rozpoczął trading. Często, seria strat może trwać bardzo długo. Tomasz Przybycień w swoim artykule wspomina:

Na przestrzeni lat kilku moich kolegów zrezygnowało z tradingu (pomimo naprawdę okresów rewelacyjnych wyników). Zmienił się rynek, strategie nie działały już jak kiedyś, a zarazem nie potrafili zmienić czegoś w stylu grania aby dostosować się do rynku.

Wytrwałość w tradingu potrzebna jest właśnie w przypadkach, gdy nic nie idzie po naszej myśli. Gdy my kupujemy rynek spada, gdy postanowimy sprzedać pojawiają się nowe szczyty. W tych momentach niezwykle ważna jest wytrwałość w dążeniu do celu. Trading to jeden z cięższych zawodów – może nie pod kątem wyczerpania fizycznego (choć siedzenie przed monitorem całą sesję nie należy do niezwykle przyjemnych czynności), ale pod kątem psychiki jest to zawód niezwykle wymagający. Człowiek nie lubi się mylić, więc potrzeba dużo wytrwałości, żeby po kilku, kilkunastu, czy kilkudziesięciu złych transakcjach przeanalizować swoje błędy i dostosować swój trading do nowych warunków.

Ciąg dalszy na kolejnej stronie.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here