Naga Markets




Funt szterling to waluta, której notowania śledzę uważnie od co najmniej 2014 roku i pary z GBP często znajdują się w podsumowaniu moich miesięcznych transakcji na lewarowanym rynku over the counter (OTC). W 2014-2016 regularne spadki popularnego kabla oferowały ponad 5 tysięcy pipsów zysku – od ostatnich 9 miesięcy obserwujemy natomiast „konsolidację” o zakresie 1000 punktów. W poniższym felietonie postaram się pokazać co moim zdaniem będzie kreowało kurs funta szterlinga w przyszłych tygodniach, oferując kolejne okazje tradingowe.


Dychotomia światowej bankowości centralnej

Tydzień, w którym Polacy cieszyli się z długiego weekendu przyniósł ze sobą posiedzenia polityki pieniężnej aż czterech banków centralnych. Dwa z nich, a dokładniej mówiąc Bank Japonii (BoJ) oraz Szwajcarski Bank Narodowy (SNB), utrzymały relatywnie gołębie stanowiska. Dwa pozostałe natomiast, Rezerwa Federalna (FED) oraz Bank Anglii (BoE), były w stanie zaskoczyć rynki silnie jastrzębimi komunikatami. Podsumowanie posiedzeń powyższych opisywano na łamach Comparic.pl:

Jeżeli powyższa dywergencja polityk pieniężnych na światowym ringu finansjery utrzyma się w przyszłości – a wiele na to wskazuje – może to mieć silny wpływ na fundamenty głównych walut wpływając na kursy par z dolarem, jenem, frankiem i właśnie funtem szterlingiem. W związku z tym polityka monetarna najsilniej oddziaływać (przynajmniej w teorii) powinna na GBP/CHF oraz GBP/JPY.

Co jednak z GBP/USD? W przypadku kabla liczy się FED i BoE, a obie instytucje wskazywały na chęć zacieśniania polityki pieniężnej. Sprawa w tym przypadku trochę się komplikuje i pod uwagę należy wziąć kilka czynników:

  • przyszłe ścieżki działań banków centralnych,
  • prognozy inflacji na Wyspach i za oceanem,
  • czynniki ryzyka politycznego.

Sprawdźmy, która waluta wygra w tym trzyetapowym pojedynku.

Yellen vs Carney, czyli kto okaże się większym jastrzębiem

Każdy trader choć trochę interesujący się bankowością centralną największych gospodarek doskonale wie, że normalizacja polityki pieniężnej w przypadku Stanów Zjednoczonych jest w toku i ma się naprawdę dobrze. Potwierdziło to środowe podsumowanie posiedzenia FED, w którym nie tylko utrzymano prognozy trzech podwyżek stóp w tym i przyszłym roku, ale jednocześnie zasygnalizowano chęć szybszego niż dotychczas myślano programu zwijania bilansu finansowego mocno napompowanego przez program luzowania ilościowego (QE), który obecnie zostanie zastąpiony programem zacieśniania ilościowego (QT). Poniżej w skrótowej formie postaram się wyjaśniać czym są i czym różnią się oba programy (będące dla współczesnej polityki pieniężnej czymś zupełnie nowym):

Quantitative easing (QE), czyli luzowanie ilościowe – w najprostszych słowach oznacza „drukowanie pieniędzy na potęgę”. Chodzi o tworzenie nowego pieniądza, który służy do zakupu obligacji – taki proces ma być katalizatorem umożliwiającym wstrzykiwanie kolejnych dawek wygenerowanych elektronicznych dolarów do systemu bankowego. Od czasu wielkiego kryzysu finansowego FED przeprowadził trzy rudny QE, z powody których bilans finansowy banku zwiększył się z 800 miliardów dolarów do obecnie ponad 4 bilionów. Mowa tutaj o niepotrzebnych, zalegających rezerwach, które stają się coraz większym problemem:

Źródło: FRED

Quantitative tightening (QT), czyli zacieśnianie ilościowe – odpowiedzią na rozdmuchany bilans FEDu ma być odwrotność QE, czyli QT. Ponownie w najprostszych słowach program będzie opierał się na niedokupowaniu nowych obligacji i pozwoleniu starym doczekania do okresu zapadalności – w efekcie z upływem miesięcy i kwartałów bilans będzie kurczył się samoistnie. Zdaniem ekspertów właśnie ograniczanie bilansu może w kolejnych latach być dla FEDu o wiele istotniejszym narzędziem normalizacji polityki pieniężnej niż same podwyżki stóp procentowych.

W momencie gdy Janet Yellen działa, Mark Carney od wielu miesięcy utrzymuje stopy na niezmiennych poziomach. Pomimo napięć politycznych na Wyspach, gospodarka rozwija się w dobrym kierunku i politycy MPC (odpowiednika polskiej Rady Polityki Pieniężnej) są przekonani, że podwyżki stóp powinny nadejść już w przyszłym roku.

O ile na początku stwierdziłem więc, że zarówno UK i USA posiadają jastrzębie podejście do polityki pieniężnej, to patrząc na realne działania zdecydowanie wygrywają Stany Zjednoczone.

GBP 0:1 USD

Wszyscy boją się inflacji

Z powodu transformacji ustrojowych, które miały miejsce w Polsce kilkadziesiąt lat temu w głowach mojego pokolenia utarło się przekonanie, że inflacja = zło. Współczesna gospodarka i ekonomia krajów rozwiniętych pokazuje jednak coś całkowicie odmiennego. Od Waszyngtonu przez Brukselę po Tokio, wszyscy boją się zbyt niskiej inflacji, starając się z nią skutecznie walczyć. Ktoś mógłby jednak spytać, dlaczego?

Na pierwszy rzut oka niski poziom inflacji (dezinflacja) lub wręcz ujemny (deflacja) daje konsumentom większą siłę nabywczą i pozwala po prostu nabyć więcej dóbr oraz usług. Długoterminowy spadek cen odbija się jednak czkawką, która zagraża stabilności gospodarczej.

Przy spadkach cen wytwórcy są zmuszeni likwidować swoje zapasy, których ludzie nie chcą dłużej kupować, co przekłada się z kolei na ogólny spadek wartości aktywów. Inwestorzy i konsumenci chcąc uchronić się przed nadmiernymi stratami finansowymi odkładają pieniądze – gdy więcej się oszczędza, wtedy mniej się wydaje dokładając kolejną cegiełkę do deprecjacji zagregowanego popytu. Cykl myślenia przeciętnego Kowalskiego jest wtedy następujący: „Po co mam wydawać złotówkę dzisiaj, jeżeli jutro będzie warta więcej niż tydzień temu?” Spadek popytu wywołuje natomiast falę zmniejszenia zapotrzebowania na pracę, wzrostu bezrobocia, itd.

Właśnie dlatego Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii i wielu innym państwom zależy na kontrolowaniu inflacji i utrzymywaniu jej na „zdrowym poziomie” – według ekonomistów taki poziom to okolice 2% (dynamika w skali rocznej). Większość działań obecnej polityki pieniężnej sprowadza się właśnie do regulowania inflacji (obniżki stóp procentowych służą pośrednio jej podbiciu).

Porównanie inflacji USA (niebieska linia i lewa podziałka) oraz brytyjskiej (czarna linia i prawa podziałka)

Inflacja Brytyjska od dołków z 2014 roku regularnie wzrasta osiągając w maju poziom +2,9% r/r. W Stanach Zjednoczonych obserwowano podobny trend, jednak od maksimów lutowych +2,7% r/r CPI cały czas się osuwa i w maju wyniosła +1,9%.

Najnowsze prognozy pokazują, że w przypadku UK presja inflacyjna w kolejnych kwartałach może być silniejsza niż do tej pory sądzono. W Stanach Zjednoczonych dynamika cen może natomiast spowolnić.

GBP 1:1 USD

Zawirowania polityczne po obu stronach oceanu

Odkładając na bok bankowość centralną oraz wskaźniki makroekonomiczne, warto rzucić okiem na ten element czynników wpływających na fundamentalną wycenę walut, który w ostatnim czasie stał się jednym z najważniejszych. W pewnych momentach odnoszę wrażenie, że ceny reagują już praktycznie tylko na niego. Wspomnianym elementem jest oczywiście polityka.

Brexit, Wybory prezydenckie w USA, wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii – wszystkie te wydarzenia od praktycznie dwóch lat odbijają się na kursie funta szterlinga wobec dolara amerykańskiego. Zobrazujmy to na wykresie:

GBP/USD D1

Rynki poruszają się od wydarzenia politycznego do wydarzenia politycznego, co wyraźnie widoczne jest również na Eurodolarze. Chociaż prezydentura Donalda Trumpa nadal budzi sporo kontrowersji to moim zdaniem Amerykanie już się do niego przyzwyczaili. W UK cały czas czekamy natomiast na negocjacje w sprawie Brexitu, jego ostateczne nadejście, a w zdecydowanie bliższej perspektywie utworzenie parlamentu, w którym nikt nie posiada niezbędnej do rządzenia większości oraz dalszych losów Theresy May. W ogólnym podsumowaniu ryzyko polityczne w USA wydaje się być zdecydowanie mniej istotnym problemem.

GBP 1:2 USD

Dolar zwycięzcą pojedynku, GBP/USD będzie spadać?

Chociaż pozwoliłem sobie przedstawić jedynie wycinek czynników oddziałujących na wspólną zależność sił pomiędzy GBP i USD, to wyłania się z nich obraz zdecydowanie mocniej wspierający amerykańskiego dolara. Negatywne czynniki na funcie przeważają, a już wkrótce dojść może do tego problem z dynamiką PKB (więcej na ten temat pisaliśmy tutaj).

Przejdźmy więc wreszcie do wykresu i popatrzmy gdzie od strony technicznej można zidentyfikować istotne poziomy. Pierwsze co rzuca się w oczy to wybicie linii trendu rysowanej od połowy marca bieżącego roku. Deprecjacja kierowała się w stronę wsparcia 1.2600, jednak odbiła wcześniej pod opór 1.2800, który obecnie będzie bardzo ważną strefą dla byków i niedźwiedzi.

GBP/USD D1

Krótkie pozycje na GBP/USD rozgrywam z XM będącym jednym z największych brokerów detalicznych na świecie. Spready dla funta i dolara od 0,0001 pipsa (średni spready dla pary 0,00023).

W przypadku kabla zakładam scenariusz spadkowy licząc na odbicie od strefy oporu 1.2800-1.2773 (maksima z listopada 2016) w kierunku strefy wsparcia 1.2636-1.2600. W miejscu tym może dojść albo do przebicia strefy (założenie 1.) albo do korekty i dopiero później przebicia (założenie 2.).

Gdyby bykom udało się pokonać obecny opór, kolejny silny poziom obrony podaży znajduje się na 1.3000, gdzie przebiegają również tegoroczne maksima. Wszystkie silniejsze impulsy wzrostowe na GBP/USD będę traktował i traktuję jako okazję do sprzedaży na korzystniejszych poziomach. Dokładnie tak samo jak robiłem to w poprzednich miesiącach.

Co musiałoby się stać, abym zmienił podażowe nastawienie do kabla w długim terminie? Od strony samego wykresu pierwszym sygnałem ostrzegawczym będzie wybicie konsolidacji, której górnym ograniczeniem jest właśnie 1.3000. O zmianie trzyletniego trendu zadecydować może jednak dopiero poziom 50% zniesienia Fibonacciego (1.4592). Ten scenariusz wydaje się na razie co najmniej mało realistycznym.

GBP/USD W1

Jakie jest Twoje spojrzenie na notowania popularnego kabla? Zostaw komentarz i podziel się swoją własną opinią.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here