Naga Markets




Rok 2017 przejdzie do historii zarówno jako rekordowy pod względem liczby projektów finansowanych poprzez ICO, jak i ze względu na ostrą interwencję ze strony organów regulacyjnych, w ramach której wprowadzono zakaz ICO. Gdy emocje już opadły i rozsądek zaczyna brać górę, pojawiły się pomysły wprowadzenia amnestii.


W samym tylko 2017 roku w drodze ICO pozyskano astronomicznie wysoką kwotę niemal 4 mld USD. W ciągu miesiąca średnio 50 nowych spółek dokonywało sprzedaży tokenów w celu pozyskania kapitału.

Źródło: www.coinschedule.com

Amerykańska Komisja ds. Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zareagowała wydaniem raportu DAO, w myśl którego do ustalenia, czy dany token cyfrowy stanowi aktywo finansowe, czy produkt użytkowy, zastosowano tzw. test Howey’a. W rezultacie, uznano że część z nich podlegała pod kategorie „kontraktów inwestycyjnych” i w myśl przepisów Ustawy o papierach wartościowych z 1932 wymagana jest procedura rejestracji w SEC.

Niedługo później organy regulacyjne i sądy podjęły konkretne działania. Precedensowy charakter miała sprawa Munchee’ego, w rezultacie której wstrzymano jedno z ICO uznając je za niedopuszczalną sprzedaż niezarejestrowanych papierów wartościowych. Początek roku 2018 upłynął pod znakiem fali nakazów sadowych i postepowań egzekucyjnych w podobnych przypadkach.

Regulacje a bolesna rzeczywistość

SEC uznał, iż zdecydowana większość sprzedaży tokenów cyfrowych narusza przepisy prawa federalnego, zas ich sprzedaż i nabywanie kwalifikuje się jako obrót niezarejestrowanymi aktywami finansowymi.

Prawo i jego interpretacja to jedno – ważniejsze są fatalne skutki podjętych działań regulacyjnych. Wiele tokenów utraciło płynność, doprowadzając do dramatycznych spadków cen. Ponadto przed osobami oraz podmiotami promującymi ICO zawisło widmo konsekwencji wynikających z naruszenia regulacji, a nawet odpowiedzialności karnej, nie wspominając już o destabilizacji na rynku wyemitowanych już tokenów oraz ucieczki krajowego kapitału do krajów, gdzie nie obowiązują tego typu restrykcje. 

Środki naprawcze

Ewentualne działania naprawcze powinny zawierać dwa istotne elementy: integrację nowopowstałej kategorii aktywów, jakimi są tokeny cyfrowe, z istniejącym systemem nadzoru oraz ochronę (na ile jest to możliwe) wartości inwestycji, które, pomimo tego, iż zostały uznane za wadliwe pod względem prawym, opiewają na ogromne kwoty.  

Pojawiły się informacje, iż przedstawiciele branży krypto, przy obecności prawników oraz lobbystów spotkali się z pracownikami SEC wnosząc o zwolnienie ICO z nadzoru federalnego, wprowadzając jednocześnie możliwość interwencji w przypadku oszukańczych praktyk ze strony emitentów tokenów. 

Jest mało prawdopodobne by SEC przystał na taką propozycję, natomiast zaproponowano wykorzystanie rozwiązania mającego zastosowanie do innej kategorii naruszeń prawa – notorycznych nadużyć ze strony doradców finansowych. Chodzi o praktykę oferowania klientom jednostek w funduszach inwestycyjnych, za które doradcy otrzymują prowizje, jednocześnie nie informując o bardziej korzystnych produktach, za które nie otrzymywali już dodatkowych bonusów. W ramach tzw. inicjatywy SCSD, zaproponowanej w lutym tego roku, doradcy, którzy zgłosiliby swoje nadużycia, mogliby liczyć na zawarcie ugody z SEC a nawet uniknąć kary.  

Jak miałoby to działać w praktyce

Przede wszystkim potrzebne są rozsądne rozwiązania regulacyjne w stosunku do pierwszej fali ICO, zaś opisany powyżej program amnestii mógłby stanowić jedno z takich rozwiązań.

Przede wszystkim podmioty, które wyemitowały tokeny sklasyfikowane jako aktywa finansowe musiałyby dokonać ich formalnej rejestracji w SEC, wskutek czego powstałyby nowe tokeny, zastępujące dotychczasowe niezgodne z prawem instrumenty. Następnie należałoby zachęcić posiadaczy „starych” tokenów do ich wymiany na nowe, oferując im dodatkowo jakiś rodzaj rekompensaty, np. w postaci dodatkowych tokenów. Inwestorzy, którzy nie przystaliby na takie rozwiązanie mogliby zachować swoje roszczenia na podstawie ustępu 12 ustawy o papierach wartościowych.

Rzecz jasna emitenci tokenów w ramach ICO noszących oczywiste znamiona oszustwa nie mieliby nawet co liczyć na możliwość rejestracji w SEC

Oczywiście opisane powyżej propozycje w żaden sposób nie stanową kompleksowej strategii. Są one jednie początkowym krokiem, zaś do opracowania finalnego planu trzeba będzie uwzględnić szereg czynników prawnych oraz technologicznych. 

Jednakże podjęte do tej pory działania to dobry prognostyk na przyszłość. Gdy regulatorzy, przedsiębiorcy oraz inwestorzy muszą stąpać po niepewnym gruncie, odbija się to negatywnie na innowacyjności. Czasami trzeba ugrząźć na moment, by móc ruszyć naprzód.

Autor: Mirosław Wilk



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here