Widok na chiński murMimo swej niekwestionowanej pozycji w XX i XXI wieku, Stany Zjednoczone były na tyle uzależnione od importu ropy z zagranicy, że kwestia czarnego złota dyktowała ton polityki zagranicznej kraju. Już w latach siedemdziesiątych, a zwłaszcza po nałożeniu arabskiego embarga na ropę naftową, które istotnie zagroziły dalszemu rozwojowi gospodarczemu USA, podejmowane decyzje w zakresie polityki zagranicznej były coraz bardziej ukierunkowane na konsensus z krajami OPEC.


Trump może czuć się bezpiecznie

Mimo upływu lat, sytuacja nie uległa zmianie – można to zaobserwować w zachowaniu Donalda Trumpa, który w zupełnie inny sposób niż zdążył nas przyzwyczaić, podchodzi do „bliskowschodnich” kontaktów dyplomatycznych, unikając m.in. zajęcia zdecydowanego stanowiska ws. zabójstwa saudyjskiego dziennikarza, prawdopodobnie brutalnie zamordowanego przez Saudów w tureckiej ambasadzie. Jednak teraz pojawia się istotna różnica – Stany Zjednoczone znalazły się w pierwszej trójce światowych producentów ropy naftowej, a rozwijający się sektor łupkowy daje podstawy by sądzić, że w najbliższych latach USA zdystansują pozostałe kraje. Co więcej, Stany Zjednoczone nadal posiadają najsilniejszą Marynarkę Wojenną, która zapewnia bezpieczny eksport ropy naftowej z regionu Bliskiego Wschodu, w tym niestabilnej cieśniny Hormuz.  Uwzględniając dodatkowo pozycję polityczną USA na świecie, stabilne relacje z kluczowym sojusznikiem – Arabią Saudyjską, prezydent Trump może być bezpieczny w kontekście energii. Aspirujące do miana hegemona – Chiny znajdują się obecnie w znacznie trudniejszej sytuacji – aby utrzymać wysoki wzrost gospodarczy, coraz silniej uzależniają się od zagranicznej ropy naftowej i gazu ziemnego.

Zużycie gazu w Chinach w 2017 r. osiągnęło rekordowy poziom 235,2 mld metrów sześciennych, co oznacza wzrost o 17% lub 34 mld w porównaniu z rokiem poprzednim. Jeszcze bardziej imponująco wygląda wzrost popytu na LNG. W ubiegłym roku Chiny wyprzedziły Koreę Południową, stając się drugim po Japonii największym importerem LNG na świecie. Wynika z faktu, że zapotrzebowanie Chin na LNG wzrosło w 2017 roku o ponad 50%. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w swoim raporcie zauważa, że Chiny staną się już w 2019 r. światowym liderem w zakresie importu gazu ziemnego w latach 2017-2023 wzrośnie o prawie 60% do 376 m3. Główni producenci surowców energetycznych tacy jak Royal Dutch Shell, największa na świecie firma produkująca skroplony gaz ziemny (LNG), bardzo dokładnie monitoruje popyt w Chinach na LNG. Przewiduje się, że w konsekwencji rosnących prognoz w 2019 r. zapadnie rekordowa liczba decyzji inwestycyjnych dotyczących nowych projektów LNG w Rosji, Stanach Zjednoczonych, Katarze i Mozambiku.

Skomplikowana sytuacja na rynku ropy

Popyt na ropę w USA
Rys.1 Po lewej projekcja popytu na ropę w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Indiach w latach 1980-2030. Po prawej wzrost wyrażony w procentach w latach 2010-2030.

W przypadku popytu na ropę naftową sprawa wygląda jeszcze bardziej skomplikowanie. W 2017 r. zapotrzebowanie Chin na czarne złoto wzrosło o 5,5% do poziomu 11,77 mln baryłek dziennie. W tym roku pomimo wojny handlowej z USA, Chiny konsumują 12,49 mln baryłek ropy dziennie. Jest to zaskakujące szczególnie, że chiński wzrost gospodarczy zmniejszył się w trzecim kwartale do najniższego poziomu od czasu światowego kryzysu finansowego. Podczas gdy napięcia na linii Waszyngton – Pekin mogą w krótkiej perspektywie czasowej osłabić popyt na ropę w Państwie Środka, długoterminowy popyt będzie nadal rósł wraz ze wzrostem gospodarczym kraju, prognozowanym na najbliższe kilka lat na poziomie +/- 6% rocznie. To właśnie ten czynnik sprawił, że Chiny będą w coraz większym stopniu uzależnione od importu ropy nie tylko od krajów z którymi Pekin ma przyjazne stosunki, ale także od „wrogów”.

Inwestuj w ropę naftową na platformie TMS Brokers

Problem zależności od zagranicznej ropy naftowej i bezpieczeństwem narodowym to jedno z największych wyzwań decydentów w Pekinie. Będzie to w coraz większym stopniu wpływać na decyzje rządu w zakresie polityki zagranicznej, zmuszając do ustępstw. Chińczycy zdecydowanie powinni wziąć lekcje z amerykańskiej historii. Na przestrzeni 50 lat, zależność od ropy naftowej spowodowała zaangażowanie się USA m.in. w irańską rewolucję, obronę Kuwejtu przed inwazją Iraku, kolejnym wojnom w Zatoce Perskiej, których finansowanie przyczyniło się do powstania obecnego długu publicznego tego kraju.

Wątpliwe jest, że Pekin będzie tak mocno zaangażowany w sprawy polityczne jak Stany Zjednoczone, ale żeby myśleć o roli hegemona, muszą stworzyć podstawy bezpieczeństwa zarówno finansowego jak i wojskowego.

Tekst powstał w oparciu o artykuł Tim’a Daissa z portalu oilprice.com



STO

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here