Naga Markets



Autorem artykułu jest Paweł Mosionek z Forexclub.pl

broker_stocks_akcje_sprzedaz
Scena z filmu Wilk z Wall Street, patrz przypisy. Źródło: Youtube

Artykuł ten został zainspirowany niepokojącymi wydarzeniami, które mają miejsce na polskim rynku Forex od około dwóch lat. W sieci na forach dyskusyjnych oraz serwisach społecznościowych spotkać można wypowiedzi osób, które za namową brokerów z powodu nietrafionych inwestycji straciły niemałe pieniądze zdeponowane u brokerów Forex, które miały przynieść wręcz pewny zysk. Mowa o tzw. debiutach. Skala zjawiska zaczyna być przerażająca. Obecnie mamy do czynienia z prawdziwą plagą firm brokerskich, które oferują debiuty na zakup “akcji” spółek giełdowych (dlaczego w cudzysłowie o tym w dalszej części). Część z Was może odebrała telefon od tele-sprzedawcy reprezentującego międzynarodowy dom inwestycyjny ze “świetną” ofertą – to właśnie oni. Nigdy się tam nie rejestrowałeś? To bez znaczenia. Ktoś sprzedał Twoje dane.

Sprawdź również: Vortex Assets – Kolejny broker wykorzystywany do sprzedawania debiutów?

Z racji, iż sam posiadam dziesiątki rachunków rzeczywistych u brokerów z całego świata często otrzymuję takie telefony ale jednocześnie wręcz nie sposób ustalić skąd ulatują dane osobowe. Na ten moment przynajmniej siedem firm prowadzi intensywną sprzedaż telefoniczną wśród polskich klientów oferując im debiuty.

Jak to działa?

Mechanizm sprzedażowy jest bardzo prosty. Sprzedawca otrzymuje dostęp do bazy danych z klientami, których ma za zadanie obdzwonić i namówić na super-hiper-ekstra okazję inwestycyjną jaką jest zakup akcji firmy XYZ, które właśnie wchodzą na giełdę. Za transakcję zakończoną sukcesem otrzymuje premiowane wynagrodzenie, które zazwyczaj zależy od kwoty depozytu. O dziwo, taki sprzedawca bardzo często nie ma pojęcia o handlu na giełdzie lub posiada niezbędne minimum wiedzy, aby pozyskać klienta. Jeśli zapytamy skąd posiada nasz numer telefonu to zazwyczaj spotkamy się z odpowiedzią “od sekretarki” lub innym, niezbyt ambitnym kłamstwem. Jeśli wykażemy się zbyt dużą znajomością rynku rozmowa także prawdopodobnie względnie szybko się zakończy.

Firmy, które oferują tego typu debiuty są zazwyczaj brokerami typu Market Maker. To oznacza, że zostają stroną transakcji. Przy obecnym schemacie działania wręcz pewnym jest, że nie zabezpieczają tych transakcji dalej na rynku w żaden sposób. Dzięki temu broker nie zarabia tylko na prowizji lub spreadzie ale w przypadku wyczyszczenia rachunku przejmuje cały nasz depozyt. I w ostatecznym rozrachunku taki mniej więcej jest cel.

Czemu NIE można na tym zarobić?

Na dobrą sprawę właściwie można na tym zarobić jednak szanse są relatywnie małe i już na pewno nie jest to takie proste jak przedstawia to nasz “opiekun rachunku” – chociaż bardziej odpowiednim określeniem byłby “destruktor rachunku”. Ale po kolei…

W przypadku debiutów na rynku regulowanym, czyli tzw. IPO (Initial Public Offering) zanim akcje wejdą na giełdę i znajdą się w obrocie przyjmowane są przez domy maklerskie zapisy na akcje, a my znamy tylko wstępną wycenę akcji, czyli kurs po którym następują zapisy. Jeśli emisja opiewa na 100 akcji, gdzie jedna zostałą wyceniona na 10 zł to znaczy, że łączna wartość emisji wynosi 1 000 zł. Jeśli na taką emisję zgłosi się przykładowo dwóch inwestorów, gdzie obaj chcą zainwestować po 1 000 zł to w momencie debiutu nastąpi tzw. redukcja, czyli obaj otrzymają po 50 akcji o wartości początkowej 500 zł, a sam kurs na otwarciu sesji podskoczy w górę z uwagi na większe zainteresowanie inwestorów niż ilość akcji. Gdyby zdażyła się sytuacja odwrotna, gdzie wartość zapisów byłaby mniejsza niż wartość emisji to kurs na otwarciu by spadł. Oczywiście, przykład ten jest dużym uproszczeniem, który ma tylko w przejrzysty sposób pokazać jak wygląda sam mechanizm. W praktyce mamy do czynienia z większą ilością inwestorów angażujących różną wartość środków jednak i wtedy wszystko obliczane jest proporcjonalnie.

Sprawdź również: Jak odzyskać ‘wyłudzone’ pieniądze od ‘Łowców frajerów’

Tymczasem na platformach Forex mamy do czynienia z kontraktami na różnice kursowe, inaczej CFD. Są to instrumenty pochodne, których kurs oparty jest o instrument bazowy, a ten może być dowolny. W przypadku CFD na akcje instrumentem bazowym będą same akcje z rynku regulowanego. Kupując CFD na platformie FX nie jesteśmy posiadaczami akcji (udziałowcami) danej spółki. W swoim portfelu mamy instrument, którego cena zależy od cen akcji.

Broker Forex, który oferuje nam inwestycję w “debiut” tak naprawdę proponuje nam otwarcie lewarowanej pozycji CFD na akcje danej spółki po PIERWSZEJ cenie rynkowej. To oznacza, że jeśli kurs akcji na otwarciu skoczy w górę o 50%, czyli np. z 10 zł na 15 zł to nasza pozycja zostanie otwarta po 15 zł, a nie po 10 zł. To oznacza, że właściwie nabyliśmy CFD na otwarciu, czyli chwilę później po tym, co daje na debiutach giełdowych największy zysk. Plusem jest to, że nie nastąpi tutaj żadna redukcja, bo de facto zawieramy umowę z brokerem (zakładamy się, że kurs wzrośnie) więc nie ma znaczenia ile akcji jest w obiegu. Dodatkowo, transakcja jest lewarowana zazwyczaj 1:20 lub nawet 1:50 więc posiadamy “akcje” o wartości większej niż ilość naszych środków na rachunku.

Sprzedawcy nam oczywiście o tym nie powiedzą. Podobnie jak o tym, że nie wiadomo po jakim kursie zakupimy CFD w dniu debiutu. Natomiast posiłkując się przykładami przy sprzedaży będą mamić nas historycznymi debiutami uwzględniając wzrost ceny akcji przed możliwością zakupu CFD.

Na następnej stronie dowiesz się ile można stracić oraz o najczęstszych nieuczciwych praktykach, których dopuszczają się brokerzy na naszym rodzimym i zagranicznym rynku!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

4 KOMENTARZE

  1. bezsensu, przecierz kupuje za taka cene jaka widze na ekranie, a nie jak to sugeruje artykol za cene na starcie “gieldy”.

    wykres jak kazdy inny, jeden zarobi, dziewieciu straci jak na kazdym instrumencie.

    plus tego taki ze na “akcjach” lewar 1:20 😉 to o wiele ciezej swiezako zrobic sobie krzywde.

    a gadki naganiaczy to science fiction, jakby im kazali to by na pseudo ipo puszki fasolki z groszkiem naganiali 😉

  2. Warto też dodać, że handlując CFD broker kontroluje nasze zlecenie, np. cenę wykonania czy możliwość zamknięcia pozycji, a w sytuacji w której broker jest drugą stroną transakcji i zarabia na naszej stracie, konflikt interesów może mieć opłakane skutki.

    @w maciej: Mowa jest o brokerach Forex, którzy z reguły nie mają dostępu do giełd w USA i nie kupują dla nas fizycznych akcji. Jeśli jesteś dobrym inwestorem, to gratuluję, niestety modus operandi podmiotów, których dotyczy ten artykuł, nastawiony jest na zachęcenie nieświadomych lub nieznających tematu ludzi. Pytanie czy będą w ogóle przy platformie w chwili debiutu, czy może będą czekać na pomoc tzw. “opiekuna”?

    W rozmowach z brokerami wystarczy zadać nieszablonowe pytanie, np. o regulacje w Polsce (licencja? notyfikacja?) albo czy otrzymamy fizyczny instrument. Zaczyna się motanie, mieszanie, bo skrypt tego nie przewiduje. Dowiadujemy się wtedy także, że sprzedawca jest z reguły mało kompetentny, bo do tej pracy selekcja jest raczej niewielka. Ale przecież on tylko chce nam przedstawić wspaniałą ofertę na której wszyscy dużo zarobimy ;).

  3. ja tam na inwestowaniu w pierwszym dniu notowań, przy lewarze 1:10 zarabiam, jak to na zwykłej grze rynkowej, wystarczy być dobrym inwestorem i takie sytuacje również można wykorzystywać. w artykule jest mowa o jakiś 75% brokerów, pamiętajmy, że są też tacy którzy transakcje wysyłają na rynek.

  4. Świetny artykuł, dziękuję. Tym bardziej, że właśnie przeżywam prawdziwą nawałę ofert ze strony takich naciągaczy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here